Szef będzie mógł sprawdzić twój telefon i komputer. Co jeszcze kryje się za RODO?

Szef będzie mógł sprawdzić twój telefon i komputer. Co jeszcze kryje się za RODO?

Telefon i komputer, zdjęcie ilustracyjne
Telefon i komputer, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / sitthiphong
Jeszcze w tym roku ma wejść w życie RODO, czyli regulacje dotyczące ochrony danych osobowych. Nowe przepisy umożliwią przełożonym kontrolowanie firmowych telefonów i skrzynek pocztowych pracowników.

Przepisy RODO, czyli unijne Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych, miały wejść w życie 25 maja 2018 roku, choć już teraz mówi się o kilkumiesięcznym opóźnieniu. „Dziennik Gazeta Prawna” wyjaśnia, co nowe regulacje oznaczają w praktyce dla przedsiębiorców.

Przepisy w praktyce

Według nowych przepisów, każdy przedsiębiorca, motywując taką chęć troską o dobre wykorzystanie czasu przez pracowników, będzie mógł wprowadzić monitoring służbowych aut, komputerów, komórek czy skrzynek mailowych. Będzie musiał jedynie dwa tygodnie przed uruchomieniem nadzoru poinformować o tym fakcie pracowników. Z kolei sposób kontroli, zakres i jej cele, musi zamieścić w obwieszczeniu lub regulaminie.

Przedsiębiorcy będą mogli wprowadzić monitoring za pomocą kamer, ale jedynie w przypadku, gdy będzie to służyło ochronie mienia, zabezpieczeniu pracowników czy kontroli produkcji.

Kontrola poczty

Kontrolując służbową skrzynkę pocztową, przedsiębiorca nie będzie mógł jednak naruszać tajemnicy korespondencji. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli odkryje, że jego podwładny używa służbowej poczty do wysyłania i odbierania prywatnych wiadomości to nie będzie mógł ich przeczytać.

Przełożony będzie mógł również sprawdzać służbowe telefony pod kątem logowania się na portalach społecznościowych lub korzystania z internetu. Nowe przepisy dopuszczają także śledzenie za pomocą GPS, gdzie pracownik jeździ służbowym autem.

– Wydaje się, że dozwolone będzie też nagrywanie rozmów. Firma może w ten sposób sprawdzać, czy np. pracownik prawidłowo oferuje jej usługi. Ale w tym przypadku zatrudniony zawsze powinien uprzednio poinformować rozmówcę o możliwości nagrywania – wyjaśnia w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” dr Dominika Dörre-Kolasa, radca prawny i partner w Kancelarii Raczkowski Paruch.

Czytaj także:
„To był mój błąd”. Mark Zuckerberg przeprasza podczas zeznań w Kongresie

Czytaj także

 8

Czytaj także