Prof. Łętowska na gali NRA: Mamy wojnę na interpretacje

Prof. Łętowska na gali NRA: Mamy wojnę na interpretacje

Prof. Ewa Łętowska
Prof. Ewa Łętowska / Źródło: X-news
Profesor Ewa Łętowska skomentowała spór pomiędzy rządem i Sądem Najwyższym. Napiętą sytuację nazwała „wojną na interpretacje”.

– Mamy wojnę na interpretacje – mówiła prof. Ewa Łętowska, sędzia Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, podczas gali Naczelnej Rady Adwokackiej. – Na interpretację profesorską, interpretację praktyczną, interpretację inspirowaną chęcią zwycięstwa proponowanego rozwiązania, proponowanej interpretacji, bez względu na koszty poniesione w zakresie rzetelności rozumowań prawniczych – dodawała Łętowska. Jej zdaniem w obecnym procesie tworzenia prawa w Polsce dochodzi do naruszeń, których efektem są niejasne i dezorientujące przepisy.

Kto jest obecnie I Prezesem SN?

3 lipca prezydencki minister Paweł Mucha ogłosił, że funkcję I Prezesa SN do czasu powołania nowej osoby będzie pełnił sędzia Józef Iwulski. Ten jednak zdementował oświadczenie ministra, podkreślając, że będzie jedynie zastępował Małgorzatę Gersdorf, gdy ta nie będzie obecna w SN. Prof. Gersdorf stwierdziła wprost, że wciąż uważa siebie za I Prezes SN. Od poniedziałku 9 lipca ma udać się na urlop.

Stanowisko Kancelarii Prezydenta

Kancelaria Prezydenta wydała komunikat w sprawie przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego. „Termin wskazania osoby pełniącej obowiązki Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego lub Prezesa Sądu Najwyższego nie został w ustawie określony” – podkreślono. Kancelaria Prezydenta przekonuje, że od środy 4 lipca, „z mocy ustawy, a nie decyzji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, pracami Sądu Najwyższego kieruje Pan sędzia Józef Iwulski”. „Zgodnie bowiem z art. 14 § 2 in fine ustawy, w razie nieobecności Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego zastępuje go Prezes Sądu Najwyższego najstarszy służbą na stanowisku sędziego” – czytamy w komunikacie KPRP.

Nowa ustawa o SN

W myśl nowej ustawy o Sądzie Najwyższym w środę 4 lipca w stan spoczynku automatycznie przejdą ci sędziowie, którzy ukończyli 65. rok życia. Przepisy obejmują również prezes SN Małgorzatę Gersdorf. Mogą oni dalej pełnić swoją funkcję, jeśli do 2 maja złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie przez te osoby stanowiska sędziego SN. I Prezes SN takiego oświadczenia nie złożyła.

Zmian w ustawie nie uznało Zgromadzenie Ogólne sędziów SN. W czwartek 28 czerwca przyjęto dwie uchwały. W jednej z nich określono, że Małgorzata Gersdorf pozostaje zgodnie z Konstytucją RP pierwszym prezesem SN do dnia 30 kwietnia 2020 r., natomiast w drugiej sędziowie zaznaczyli, że usunięcie ze składu Sądu Najwyższego znacznej liczby sędziów to naruszenie przez władzę ustawodawczą jednej z podstawowych gwarancji niezależności sądownictwa. W opinii ZO tego typu zmiany naruszą normalne funkcjonowaniu sądu.

Czytaj także:
Naczelna Rada Adwokacka w opozycji do Prezydenta. Ogłasza „zagrożenie dla rządów prawa”

Czytaj także

 5
  • nie lubisz lewacki szrucimie prawdy o swoich autorytetach?
    takie jakieś szmaciane, jak wszystko co wylazło przefrancowane w "demokratów" PO piciu wódki z Kiszczakiem w Magdalence. he, eh, eh

    przy okazji lewackie ułomne.

    nie przeszkadza wam wzorcowy żydokomuch z sanhedrynu z Czerskiej?
    • Cena "autorytetu"

      "Ewa Łętowska (w marcu skończyła 77 lat) jest kreowana przez sędziów i salonowe media na wielki autorytet, którego głosu należy zawsze słuchać. Sama zresztą jest głęboko przekonana, że bez autorytetów nie dałoby się w Polsce normalnie funkcjonować.

      Łętowska zawodową karierę zaczęła w latach 60. na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, którego jest absolwentem. Profesorem prawa została w 1986 r. i to był moment kluczowy w jej zawodowej karierze. Obok pracy w Zakładzie Prawa Cywilnego UW kierowała wówczas Zespołem Prawa Cywilnego w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk (PAN). Jej mąż, prof. Janusz Łętowski, był szefem tego Instytutu. Rok później została Rzecznikiem Praw Obywatelskich, nowej instytucji, której powołanie miało dowodzić, że prawa człowieka są w komunistycznej Polsce przestrzegane. Był to zabieg wizerunkowy wojskowego duetu dyktatorów (Kiszczak, Jaruzelski), czyniących już przygotowywania do rozmów z opozycją, celem których miało być „poszerzenie zaplecza społecznego władzy” i jej dalsze zachowanie. Łętowska przyjęła tę rolę, ignorując fakt, że w komunistycznej Polsce nadal mieliśmy do czynienia z aresztowaniami działaczy opozycji, biciem demonstrantów, szykanami ludzi i skrytobójczymi morderstwami. Ta przysługa została wynagrodzona (w końcu, jak mawiał komunista Stanisław Lec, trzeba mieć nosa, kiedy stracić twarz).

      Była więc całkowicie ślepa i głucha, gdy 9 września 1988 r. działacze białostockiej Solidarności i Konfederacji Polski Niepodległej (KPN) napisali do niej list (jako do Rzecznika Praw Obywatelskich), opisując szykany i represje stosowane przez komunistyczną SB wobec ks. Stanisława Suchowolca – przyjaciela błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, domagając się jej interwencji. Łętowska zbyła ten list całkowitym milczeniem. Jak pamiętamy, kilka miesięcy później, 30 stycznia 1989 r. ksiądz Suchowolec został zamordowany. Według oficjalnie przyjętej przez komunistyczne władze wersji ksiądz miał zatruć się czadem w swoim mieszkaniu.

      Jako RPO Łętowska otrzymywała również od gen. Kiszczaka obszerne pisma, w których szef MSW przedstawiał jej działania, jakie podejmował wobec odbywających kary skazanych esbeków (G. Piotrowski, A. Pietruszka, L. Pękala i W. Chmielewski). Kiszczak sugerował wówczas m.in., że skazani mogli z więzienia podejmować działania zagrażające władzom PRL i ich międzynarodowemu wizerunkowi. Łętowska stała się więc wówczas wspólnikiem kłamstw Kiszczaka na temat mordu kapelana Solidarności, jakie serwowane były Polakom. Na pewno nie zrobiła nic, aby wyjaśnić nie tylko tę zbrodnię, ale i wiele innych, jakich ludzie bezpieki dopuścili się na polskich kapłanach w czasach Jaruzelskiego i Kiszczaka. Mowa przede wszystkim o zbrodniach, które dotknęły wspomnianego już ks. Suchowolca, ale także księży Stefana Niedzielaka i Sylwestra Zycha, zamordowanych w okresie gdy była ona Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Także i później, w pierwszych latach III RP, Łętowska nie podjęła tematu skrytobójczych zbrodni ludzi bezpieki.

      Po odejściu z funkcji RPO kariera Łętowskiej nabrała rozpędu. Na odchodne zdała bowiem egzamin z lojalności wobec komunistycznych elit. Dała się bowiem poznać jako zdeklarowana przeciwniczka lustracji. W roku 1992 podpisała się pod listem otwartym, potępiającym ujawnienie listy agentów przez Antoniego Macierewicza. Ale w zasadzie nie mogło to dziwić, skoro jej małżonek – Janusz Łętowski, wówczas sędzia w Izbie Administracyjnej Sądu Najwyższego, okazał się wieloletnim współpracownikiem komunistycznej SB o pseudonimie „Krytyk”. Tak naprawdę Łętowska była Rzecznikiem Praw Obywatelskich towarzyszy komunistów, a nie Rzecznikiem Praw Obywatelskich Polaków.

      Obejmowała więc kolejne eksponowane funkcje i była obsypywana kolejnymi wyróżnieniami i nagrodami, co ugruntowało jej „autorytet”. W latach 1999–2002 była sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), a w latach 2002–2011 sędzią Trybunału Konstytucyjnego (TK). Zaczęła zasiadać w najważniejszych korporacjach naukowych i wielu wpływowych organizacjach i fundacjach, takich jak Komitet Helsiński czy Rada Europejskiej Fundacji Praw Człowieka. Zaczęto obsypywać ją również licznymi odznaczeniami i nagrodami, m.in. Orderem Odrodzenia Polski dwukrotnie odznaczyli ją prezydenci Aleksander Kwaśniewski (1996 r.) i Bronisław Komorowski (2011 r.). Robili to także Niemcy, m.in. w 1995 r. nagrodzona została przez Fundację Friedricha Eberta za działalność w zakresie ochrony praw człowieka i umacnianie zasad państwa prawa. W 2000 r. uhonorowano ją medalem „Zasłużony dla Tolerancji”, przyznawanym przez Fundację Ekumeniczną „Tolerancja”. Została również wyróżniona przez wiele magazynów, m.in. miesięcznik „Twój Styl” uhonorował ją tytułem „Kobiety Roku”. Ewa Łętowska stała się w ten sposób wielkim „autorytetem”, który całe swoje życie walczył o prawa człowieka, tolerancję i poszanowanie prawa w naszym kraju. Dziś znowu musi spłacać długi za te zaszczyty i własną twarzą bronić towarzyszy, który tracą wpływy. Ma w tym wprawę, w końcu PRL się trudniej firmowało.

      Gdy dzisiaj Łętowska, odziana w szaty „autorytetu”, puszy się i krytykuje PiS za rzekome łamanie podstawowych standardów demokracji i konstytucji oraz gani z tego powodu prezydenta i wiceszefa resortu sprawiedliwości, wydaje się to znowu być jakimś rechotem historii. I dlatego trudno jest uwierzyć, że Polska jest już normalnym krajem, w którym zło nazywa się złem, kłamstwo – kłamstwem, zdradę – zdradą, a bezprawie – bezprawiem."
      • Tylu profesorow prawa, a zaden z nich nie potrafil i nie potrafi opracowac jednoznacznego prawa ? Wniosek jest tylko jeden - wszyscy sa do luftu i do wymiany ! Chyba , ze to swiadome dzialanie na niekorzysc Polski i obywateli, a to juz jest zdrada stanu !
        • Wiadomo, że pis nie umie niczego poprawnie interpretować, dlatego zawsze są przegrani
          • a ta stara komunistka gdzie się wpieprza między wódkę a zakąskę