Lech Wałęsa wyznaczył 250 tys. złotych nagrody. Szuka świadka

Lech Wałęsa wyznaczył 250 tys. złotych nagrody. Szuka świadka

Lech Wałęsa
Lech Wałęsa / Źródło: Newspix.pl / Mateusz Słodkowski
Były prezydent we wtorek rano złożył nietypową ofertę. Lech Wałęsa chce przy pomocy swoich sympatyków zebrać 250 tys. złotych dla osoby, która dostarczy dowody na „wrobienie” go w agenturalną działalność.

Niecodzienne ogłoszenie pojawiło się na  Lecha Wałęsy. „Wyznaczam 250 000 zł nagrody (które zamierzam wypłacić przy pomocy moich sympatyków) dla świadka który brał udział w perfidnej prowokacji wrabiającej mnie w agenturalną działalność i dostarczy niepodważalnych dowodów wykazujących kto za tym stoi” – napisał były prezydent (pisownia oryginalna – red.). Z jego słów wynika więc, że nie oferuje pieniędzy, które posiada, ale sumę, którą planuje zebrać przy wsparciu popleczników.

podzielił się też swoimi przemyśleniami na temat tego, kto go „wrobił” wyliczając osoby, które już wcześniej oskarżał. „Moim zdaniem to bracia Kaczyńscy wykorzystując panią Kiszczak i podrobione przez SB dokumenty, przy pomocy takich ludzi jak Gwiazda, Cenckiewicz i Wyszkowski próbują na siłę zrobić ze mnie agenta i wmówić Polakom kłamstwa na mój temat” – ocenił były przywódca „Solidarności”. Niedowiarków odesłał do wydanej przez Wydawnictwo Morskie w 1981 roku publikacji „Wałęsa”, w której – jak stwierdził – znajduje się „prawda o jego działaniach w latach 70”.

Umorzone śledztwo

W lipcu białostocki oddział IPN umorzył śledztwo w sprawie podrabiania w latach 70. dokumentów z teczki agenta „Bolka”. Śledczy stwierdzili, że sześć dokumentów dołączonych do teczki Lecha Wałęsy bezpieka rzeczywiście sfabrykowała. Sprawę jednak umorzono, bo karalność przestępstwa się przedawniła Jak ustalili prokuratorzy IPN – większość papierów w teczce byłego prezydenta jest autentyczna.

Opinia publiczna nie pozna jednak szczegółów tej sprawy. Jak informowaliśmy w sierpniu, „Wprost” zwrócił się do Instytutu Pamięci Narodowej o udostępnienie akt postępowania w trybie dziennikarskim, ale prokurator zajmująca się sprawą odmówiła. – Akta postępowania przygotowawczego mogą być za zgodą prokuratora udostępnione w wyjątkowych wypadkach. W niniejszej sprawie taki wyjątkowy wypadek nie zachodzi – oświadczyła Katarzyna Opacka z pionu śledczego białostockiego IPN.

Czytaj także:
IPN ukrywa akta śledztwa w sprawie Wałęsy

Czytaj także

 20
  • widzisz bolek sw izydorze trzeba było pani kiszczakowej zapłacić a nie kobiecina szukała grosza za oceanem ha ha ah
    • widzisz bolek sw izydorze trzeba było pani kiszczakowej zapłacić a nie kobiecina szukała grosza za oceanem ha ha ah
      • Tak jak dostal milion chetnych tak dostanie te 250000 pln.To z niego juz taki dziad?
        • Za co BOLEK dostał NOBLA?... - rozdał Polakom PO 100 milionów?...
          a może puścił w skarpetkach złodziei?...
          a może poprawił los Polaków?...
          ...........?
          W 70 roku BOLEK miał 27 lat...a mój brat Jan Jasiński niespełna 20 lat !!!!
          I nikt nie może pleść bzdur, że młody chłopak BOLEK dał się zastraszyć i dlatego donosił na jeszcze młodszego ...(do mnie BOLEK mówił, że mój brat Jan Jasiński to jego najlepszy kolega..) kolegę z W-4 !!!!
          To mój brat podpalał tzw. Reichstag , gdzie siedzibę miał Komitet PZPR...to on i wielu młodych i starszych stoczniowców walczyli, gdy bolek schronił się na Komendzie MO...młodzi stoczniowcy...uczniowie szkół...dzieci...ginęli, gdy ten bydlak znalazł schronienie, a później ze zdjęć rozpoznawał dla SB ków uczestników krwawych zajść...tylko po to by zdobyć od SB ków jak najwięcej kasiory - sprzedawał każdego kogo tylko mógł!
          Jako TW ps. Bolek bez zwłoki przystąpił do pracy agenturalnej. W imiennej ankiecie na jego temat SB jednoznacznie oceniła jego rolę po Grudniu ’70: „Jego działalność po zajściach grudniowych miała charakter pozytywny”. Był aktywny. Starał się brać udział we wszystkich ważnych spotkaniach i naradach, zwłaszcza z udziałem kolegów z byłego komitetu strajkowego. Potwierdzała to również kontrolująca go agentura. Był bezwzględny wobec kolegów, na których donosił. Śledził ich, podsłuchiwał, dostarczał bezpiece ich rękopiśmienne notatki, by mogła porównać charakter pisma z kolportowanymi ulotkami, a gdy nie znał nazwiska, opisywał w szczegółach ich sylwetki, zapewniając, że ustali, jak się nazywają.
          Na „liście Wałęsy” pięć nazwisk odgrywa rolę szczególną: Jerzy Górski, Henryk Jagielski, Jan Jasiński, Henryk Lenarciak, Kazimierz Szołoch i Józef Szyler. Stąd próba przybliżenia ich losów, które splotły się ze zdradą Wałęsy (…)
          • Slyszalem ze nawet KOD-ziarze nie chca z nim miec nic wspolnego