Scheuring-Wielgus oddała psy do schroniska. Oburzeni obrońcy zwierząt piszą do Biedronia

Scheuring-Wielgus oddała psy do schroniska. Oburzeni obrońcy zwierząt piszą do Biedronia

Joanna Scheuring-Wielgus
Joanna Scheuring-Wielgus / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Organizacje broniące praw zwierząt są oburzone postawą posłanki Joanny Scheuring-Wielgus, która oddała swoje dwa psy do schroniska. Aktywiści wystosowali w tej sprawie list otwarty do szefa Wiosny Roberta Biedronia.

Joanna Scheuring-Wielgus w  do Parlamentu Europejskiego 2019 wystartuje z dwójką na warszawskiej liście .Dlatego to właśnie do Roberta organizacje broniące praw zwierząt skierowały list otwarty w sprawie zachowania posłanki. „Jako organizacje ochrony zwierząt, od lat walczące z bezdomnością zwierząt prosimy pana o zajęcie stanowiska w sprawie rozdźwięku między deklaracjami, a rzeczywistym działaniem Pani Posłanki Joanny Scheuring-Wielgus w sprawie oddania przez nią do schroniska jej dwóch prywatnych psów. Odpowiedź pani poseł na ujawnienie informacji o tym wydarzeniu jest dla nas szokująca i niezrozumiała. Słowa «w nowym mieszkaniu moje psy nie miałyby przestrzeni, do której były przyzwyczajone i po prostu by się męczyły« oraz »nikt nie chciał kundli są dla nas nieetyczne i pokazują zupełny brak empatii dla zwierząt, które obdarzyły panią poseł miłością i zaufaniem«” – napisali aktywiści.

W dalszej części listu podkreślono, że „schroniska to ostateczność, a nie bezpieczna przystań i oddanie najwierniejszych przyjaciół z domu, który kochają, do najgorszego dla nich miejsca jawi się jako okrutne i nieodpowiedzialne”. „Przypominamy, że w 2016 roku, kiedy sytuacja ta miała miejsce, pani poseł prowadziła już działalność publiczną, była osobą znaną i poważaną. Z łatwością mogła znaleźć swoim psom nowe domy, skoro sytuacja życiowa tego wymagała. Jej popularność na portalach społecznościowych i mnogość organizacji ochrony zwierząt pomogłyby rozwiązać problem” – podkreślili przedstawiciele organizacji.

„Prosimy o wyrażenie pana stanowiska w tej sprawie, szczególnie, że to Wiosna jako jedyna partia polityczna deklaruje w swoim programie utworzenie stanowiska Rzecznika Praw Zwierząt. Niestety, po ujawnieniu historii psów pani poseł deklaracja ta jawi się wyłącznie jako kolejna obietnica wyborcza” – dodano w liście.

„Gdybym się dostała to Parlamentu Europejskiego, mogłabym wpłacić 20 tysięcy”

Przypomnijmy, że Fakt” we wtorek 21 maja ujawnił, że  miała dwa psy, które pod koniec 2016 roku oddała do toruńskiego schroniska. – Miała dom z ogrodem, ale nie było jej stać na spłatę kredytu, więc przeprowadziła się do mieszkania. Chyba po prostu nie chciało jej się nimi zajmować – twierdził w rozmowie z Barbarą Burdzy informator z otoczenia posłanki. Dziennikarka poprosiła o komentarz w sprawie również samą zainteresowaną. – Musieliśmy oddać psy, bo mam alergię – wyjaśniła Scheuring-Wielgus. Dodała, że „kundli” – jak określiła swoje dwie suczki – „nikt ze znajomych nie chciał”. – Przecież nie zostawiłam ich w lesie – argumentowała. „Zamiast przywiązać do drzewa, uśpić lub zostawić na autostradzie – co niestety się zdarza – znalazłam moim ukochanym psiakom Czarnej i Mambie dom w dobrym schronisku dla zwierząt (...)” – dodała parlamentarzystka na  Choć oba czworonogi znalazły już nowych właścicieli, słowa posłanki nie przekonały komentujących. W sieci pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy. Pytana przez dziennikarza Gazety.pl o to, czy jest gotowa wpłacić datek na schronisko posłanka odparła, że nie zastanawiała się nad konkretną kwotą. – Gdybym się dostała to Parlamentu Europejskiego, mogłabym wpłacić 20 tysięcy – stwierdziła.

Czytaj także:
Scheuring-Wielgus: Gdybym dostała się do PE, to mogłabym wpłacić na schronisko 20 tys. zł

Lista 100 Najbogatszych Tygodnika WPROST

Czytaj także

 11