Tego o Tomaszu Terlikowskim nie wiedzieliście. „Nie wszyscy są zachwyceni"

Tego o Tomaszu Terlikowskim nie wiedzieliście. „Nie wszyscy są zachwyceni"

Tomasz Terlikowski
Tomasz Terlikowski / Źródło: Maciej Zienkiewicz/Forum
Choć ta część jego działalności nie jest tak powszechnie znana, jak medialne aktywności, Tomasz Terlikowski tylko w ciągu roku w roli przewodnika wystąpił 15 razy, w czasie wyjazdów m.in. do Libanu, Ziemi Świętej i Japonii.

Okazuje się bowiem, że znany z konserwatywnych i często kontrowersyjnych poglądów publicysta, jakiś czas temu odkrył w sobie pasję podróżniczą i od września 2018 roku współpracuje z biurem podróży specjalizującym się w pielgrzymkach.

Podróże z misją

– Kiedyś, na konferencji, wygłaszałem referat o św. Maksymilianie. Podeszli do mnie wtedy właściciele biura „Misja Travel”, którzy spytali, czy kiedykolwiek byłem w Japonia. Gdy zaprzeczyłem, zaprosili mnie na wyjazd, wtedy jeszcze w charakterze gościa – wspominaTomasz Terlikowski. Publicysta dodaje, że na miejscu miał tylko opowiedzieć krótko o Kolbe, który w Japonii był misjonarzem, ale do wyjazdu przygotował się tak solidnie, że kilka razy zdarzyło mu się odebrać mikrofon księdzu-przewodnikowi tej pielgrzymki i uzupełniać jego wypowiedzi. – Pilotki, wysłuchawszy tego co mówię zapytały, czy nie zechciałbym zostać przewodnikiem. Pamiętam, jak rozbawiło mnie to pytanie, ale w rzeczywistości tak to się zaczęło – opowiada.

Mówi, że zanim zaczął współpracę z biurem podróży, podróżował głównie z rodziną, albo służbowo, ale podróżnikiem sam by się nie nazwał. Pytany, czy wyjazdy staną się jego głównym zajęciem, odpowiada, że nie zamierza odchodzić z mediów, a bez pisania nie wyobraża sobie życia. Wyjazdy mają mu dawać radość obcowania z ludźmi, obfitować w nowe doświadczenia. – Jako dziennikarz nie mogę liczyć na aż tak natychmiastowy feedback. Gdy jestem przewodnikiem od razu widzę reakcje ludzi, do których mówię – zaznacza.

Przekonać nieprzekonanych

– Mam świadomość, że jestem osobą kontrowersyjną i część ludzi chce jechać na pielgrzymkę właśnie ze mną, czy „dla mnie”. Ale część dowiaduje się o mnie dopiero na wyjeździe i wcale nie jest zachwycona. Tym większą mam satysfakcję, gdy na zakończenie wyjazdu przyznają, że cieszą się że na mnie trafili. Przekonać przekonanych to żadna sztuka – mówi. Tomasz Terlikowski przyznaje, że w czasie pielgrzymek nie prezentuje swoich opinii politycznych, bo to nie jest przestrzeń do uprawiania publicystyki. Poza tym, jak zauważa, jeżdżą z nim nie tylko ludzie głęboko wierzący. – Każdy jest dla mnie przygodą i wyzwaniem, dlatego ta praca jest tak fascynująca – podkreśla. Podobno, wśród pielgrzymujących z nim turystów są ludzie, którzy w ciągu roku wyjechali z nim np. po trzy razy.

Na najbliższy wyjazd z Tomaszem Terlikowskim można się wybrać do Rosji, śladami wschodnich męczenników.

Okładka tygodnika WPROST: 31/2019
Cały artykuł dostępny jest w 31/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 6
  • LGBT = zboki = Oblechy = aids
    • Treść została usunięta
      • Czerwona wywłoka kamufluje się teraz za Terlikowskim......
        Cenzura nie przejdzie czerwona szmato- Wszyscy wiedzą że promujesz homopedofilię a wielu redaktorów siedzi cicho jak mysz pod miotłą z obawy o posądzenie o "faszyzm czy nazizm" Won z tą homopedofilką.
        • >>>>>> Paczcie jaka wesz ....krew wypije i  dziurki nie  zrobi ...
          • Czerwona wywłoka kamufluje się teraz za Terlikowskim......