Mateusz Morawiecki przyjmie dymisję ministra Piebiaka. „Sądzę, że to kończy tę sprawę”

Mateusz Morawiecki przyjmie dymisję ministra Piebiaka. „Sądzę, że to kończy tę sprawę”

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki / Źródło: Newspix.pl / MACIEJ GOCLON / FOTONEWS
Premier polskiego rządu na konferencji w Otwocku odniósł się do doniesień medialnych dotyczących Łukasza Piebiaka. Wiceminister kilka godzin wcześniej złożył rezygnację.

– Przyjmę dymisję pana ministra Piebiaka. Sądzę, że to kończy tę sprawę – powiedział w Otwocku. – Dla mnie pewne kwestie są niejasne, wymagają wyjaśnienia. Jestem przekonany, że dla pana ministra Ziobro również. W przypadku pana ministra Piebiaka, to tak jak sam stwierdził, będzie kierował tę sprawę do sądu i sąd będzie mógł określić jaka jest rzeczywistość – zaznaczył prezes rady ministrów. Słowa premiera cytuje portal 300polityka.pl.

Przed godziną 16.00 Polska Agencja Prasowa za pośrednictwem mediów społecznościowych opublikowała wypowiedź Łukasza Piebiaka. – W poczuciu odpowiedzialności za powodzenie reform, którym poświęciłem cztery lata ciężkiej pracy, składam na ręce ministra sprawiedliwości rezygnację z urzędu podsekretarza stanu – powiedział polityk.

twitter

„Minister Ziobro poprosił ministra Piebiaka o dymisję”

– Ministerstwo Sprawiedliwości absolutnie powinno walczyć z hejtem i ja tak rozumiem tę decyzję o dymisji ministra Piebiaka. Tutaj jest szybka reakcja i właściwa ministra Ziobro, który poprosił ministra Piebiaka o tę dymisję. Ona została złożona, pan premier powiedział już, że ją przyjmie – mówił Radosław Fogiel w rozmowie z Piotrem Witwickim w programie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

Co ustalił Onet?

Onet dotarł do osoby, która w porozumieniu z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem miała zajmować się internetowym hejtem i rozsyłaniem kompromitujących informacji na temat polskich sędziów. Dziennikarze zaprezentowali screeny z wymienianych w tym temacie wiadomości. Jednym z celów akcji był szef „Iustitii”, największego stowarzyszenia sędziowskiego.

„Pomysł mam taki. Rozesłać to anonimowo do wszystkich oddziałów Iustitii. I do samego zainteresowanego. Gazety odpadają bo brak dowodów. Mam nr do męża kochanki. Jest możliwość skorzystać z bramek internetowych lub z karty sim, ale nie mam jej na kogo zarejestrować. Mogę zagadać z R. [tu pada nazwisko znanego dziennikarza TVP]. Może on pogrzebie ale brak źródła i dowodów, trochę kiepsko. Jakie jest Pana zdanie? I czy ogólnie nam coś to da. Czy nam pomoże?” – pytała wiceministra internetowa hejterka.

„Myślę, że da i pomoże. Ważne, żeby się przeszło choćby i po Iustitii z kim mamy do czynienia. Ludzie to rozniosą, a Markiewicz przygaśnie wiedząc co na niego jest. Może Kuba [jak wynika z innych wiadomości, które widzieliśmy, chodzi o Jakuba Iwańca, bliskiego współpracownika wicemin. Piebiaka] miałby pomysł jak to rozpowszechnić, nie zostawiając śladów?” – miał odpowiedzieć Piebiak.

Rozmówczyni polityka czuła, że jej działania są nie tylko nieetyczne, ale mogą mieć też inne konsekwencje. „Mam nadzieję, że mnie nie wsadzą” – pisała w kontekście tej samej operacji. „Za czynienie dobra nie wsadzamy” – odpisał jej wiceminister sprawiedliwości.

Czytaj też:
Piebiak: Składam na ręce ministra sprawiedliwości rezygnację z urzędu podsekretarza stanu

Źródło: 300polityka.pl, Onet.pl, Wprost.pl
+
 11

Czytaj także