Polska pielęgniarka zwolniona z pracy za wpis na Facebooku. „Przestańcie robić z ludzi idiotów”

Polska pielęgniarka zwolniona z pracy za wpis na Facebooku. „Przestańcie robić z ludzi idiotów”

Pielęgniarki, szpital
Pielęgniarki, szpital / Źródło: Fotolia / sudok1
„Decyzję o zwolnieniu dyscyplinarnym Pani Renaty Piżanowskiej podjąłem po opublikowaniu przez nią swojego wpisu na profilu na Facebook” – potwierdza dyrektor Podhalańskiego Specjalistycznego Szpitala w Nowym Targu Marek Wierzba. Kobieta podkreśla, że pisała prawdę o brakach w wyposażeniu i zwraca uwagę na inne nieprawidłowości.

Renata Piżanowska to położna z wieloletnim doświadczeniem, specjalistka ds. neonatologii na oddziale noworodków i wcześniaków. Pracę straciła za jeden wpis, w którym zdecydowała się na krytykę warunków swojej pracy podczas epidemii koronawirusa. „Tak wyglądają moje ręce po 12 godzinach pracy, zeżarta skóra od płynu dezynfekcyjnego. Tak wygląda moja maseczka, którą zrobiłam sama, kiedy nie miałam co założyć, czym się zasłonić, żeby nachylić się nad pacjentką, która potrzebowała pomocy. Tak więc, Panie prezydencie Andrzej Duda, nie mamy wszystkiego, jak widać. Nie mam podstawowego zabezpieczenia, który ma mnie czy pacjentkę chronić. Przecież ja nie wiem, czy pacjentka jest zdrowa, nawet nie wiem, czy ja jestem zdrowa” – pisała, oznaczając prezydenta i dołączając dwa zdjęcia.

Posta na Facebooku opublikowano 18 marca, a już 19 marca kobieta usłyszała, że z powodu „rażącego naruszenia obowiązków pracy” zostaje zwolniona. Związki zawodowe miejscowego szpitala zauważyły przy tym, że niezależnie od powodów nie powinno się zwalniać pracowników w czasie trwania światowej pandemii. Sama kobieta tłumaczyła, że jej słowa nie wskazywały na konkretny szpital z nazwy. Dodawała, że o szycie maseczek dla szpitala apelował zresztą sam dyrektor. „(...) ja dostaję wypowiedzenie umowy o pracę w szpitalu bo straszę pacjentki, że nie ma sprzętu!!!! Bo nie ma!!!! Maska jedna po awanturze, jedna na cały dyżur i do tego nie chirurgiczna tylko kosmetyczna” – pisała.

Piżanowska za pośrednictwem Facebooka zwróciła się też do Ministerstwa Zdrowia. „Nie opowiadajcie ludziom bajek jak to cudownie, jak się staracie” – zaczęła. „Ja popełniłam przestępstwo, pokazując, jak się robi papierową maskę, kiedy nie ma innej. A brak maski? A brak personelu? A zagęszczenie? Przestańcie robić z ludzi idiotów. Andrzej Duda może wreszcie się Pan obudzi. To, że ja mam zwolnienie z pracy, to tylko dwie ręce mniej, a to że jeszcze może być takich osób kilkadziesiąt, to już zagrożenie! Brak maski to zagrożenie dla personelu, czyli dla nas: ratowników, pielęgniarzy, położnych. Pokazanie prawdy skutkuje takimi samymi represjami, jak za komuny. O to chodzi? Opamiętajcie się. Zamiast walczyć z ludźmi walczcie z koronawirusem” – apelowała.

Po nagłośnieniu sprawy przez lokalne media komentarza udzielił dyrektor szpitala Marek Wierzba. Odniósł się m.in. do dodatkowych zarzutów, jakoby sam miał zarażać koronawirusem. „Od wykwalifikowanego personelu medycznego, pracowników szpitala mamy prawo wymagać więcej niż od zwykłych ludzi” – pisał. „Przekazywanie nieprawdziwych informacji w przestrzeni publicznej może mieć dramatyczne skutki” – podkreślał. Zapewniał, że szpital ma „pełne zabezpieczenie personalne” i posiada „pełne zabezpieczenie”, jeśli chodzi o środki ochrony osobistej, choć przyznał, że są problemy z ich kupnem. „Umowę o pracę rozwiązałem z Panią Piżanowską zanim powziąłem wiedzę, że poseł Siarka może mieć koronawirusa. Na kwarantannie znalazłem się w niedzielę rano i wtedy dowiedziałem się o całej sytuacji” – dodał na koniec.

facebookfacebookfacebookCzytaj też:
Lekarz radzi, jak samemu zrobić maseczkę ochronną
Czytaj też:
Naczelna Rada Lekarska chce „radykalnie większego” dostępu do testów na koronawirusa
Czytaj też:
Lekarz nie miał rękawiczek, bo się skończyły. Zmarł na koronawirusa

Źródło: Tygodnik Podhalański, Gazeta Krakowska, Facebook
 3

Czytaj także