Klementyna Suchanow: Mówimy prezydentowi to samo, co Kaja Godek

Klementyna Suchanow: Mówimy prezydentowi to samo, co Kaja Godek

Klementyna Suchanow
Klementyna Suchanow / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski/Fotonews
– Prezydent nie jest wiarygodny w swojej propozycji. Mówimy mu to samo, co Kaja Godek, choć mamy zupełnie inne argumenty – skomentowała propozycję nowego kompromisu aborcyjnego jedna z liderek Strajku Kobiet Klementyna Suchanow.

Prezydent Andrzej Duda, w odpowiedzi na protesty po wyroku TK w sprawie aborcji, zaproponował nowy kompromis aborcyjny. Jego zdaniem, rozwiązaniem sporu byłoby przygotowanie ustawy, która dodatkowo określa wyjątki, w jakich można dokonać legalnego zabiegu usunięcia ciąży. Takim wyjątkiem byłyby wady letalne. Wady letalne to takie, które w sposób nieuchronny prowadzą do śmierci płodu.

„Hańba, Panie Prezydencie!” – skomentowała propozycję Dudy działaczka antyaborcyjna Kaja Godek. Jej zdaniem, dopuszczalność aborcji z uwagi na wady letalne „to wciąż eugenika”.

– Prezydent nie jest wiarygodny w swojej propozycji. Mówimy mu to samo, co Kaja Godek, choć mamy zupełnie inne argumenty – skomentowała na antenie TVN24 działaczka proaborcyjna i jedna z liderek Strajku Kobiet Klementyna Suchanow.

Klementyna Suchanow o zakończeniu protestów

Suchanow była także pytana, co musiałoby się stać, by Strajk Kobiet zakończył swoje demonstracje.

– Tzw. wyrok TK musi zostać wycofany. Wykorzystanie Trybunału do wprowadzenia tej restrykcji jest niehonorowe – powiedziała.

Jedna z liderek protestu odniosła się również do słów senatora PiS Stanisława Karczewskiego, który oskarża protestujących o wydawanie wyroków śmierci na osoby cierpiące po zakażeniu koronawirusem. – Jestem przyzwyczajona do takich oskarżeń. Nie zamierzałyśmy zwoływać ludzi do wyjścia na ulice. Ludzie wyszli sami, pokonali swój lęk i potestują, bo mają dość władzy – odpowiedziała.

Klementyna Suchanow: Nie chcę rozmawiać z rządem

Suchanow, pytana o dalsze działania Rady powołanej w ramach strajku stwierdziła, że to jedynie zalążek.

– Jesteśmy na etapie, w którym udało nam się określić, o co chodzi demonstrującym. Uznałyśmy, że trzeba stworzyć taki zalążek oczekiwań. Teraz eksperci mogą się zastanowić, jak uporządkować bałagan. Kiedy to się uda, rozbudowana Rada będzie myśleć, jak zająć się rządem. Dlatego są tam osoby z Solidarności, które mają w tej kwestii doświadczenie – powiedziała.

– Nie chcę rozmawiać z rządem, bo nie widzę sensu. Jeśli jednak Rada zdecyduje, że to konieczne, to nie będę się temu przeciwstawiać – dodała.

Odnosząc się do aktów wandalizmu na kościelnych elewacjach wskazała z kolei, że „nie ma z tego powodu żalu”. – To się musiało stać, ludzie chcieli pokazać swoje podejście do Kościoła. Jeśli ktoś nie chce protestować w taki sposób, może obrać inną formę strajku – mówiła.

Czytaj też:
Karczewski pyta o protesty. Napisał o „wyroku śmierci”

Źródło: TVN24
 4

Czytaj także