Sankcje dyscyplinarne dla kard. Gulbinowicza. Na liście darowizna dla ofiar pedofilii

Sankcje dyscyplinarne dla kard. Gulbinowicza. Na liście darowizna dla ofiar pedofilii

Kard. Henryk Gulbinowicz
Kard. Henryk Gulbinowicz / Źródło: Newspix.pl / Łukasz Woźnica
Rok temu głośno stało się o skandalu pedofilskim z udziałem kard. Henryka Gulbinowicza. Duchowny miał w przeszłości molestować Karola Chuma, który swoją historię opisał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Kroki w sprawie podjął Watykan, a komunikat dotyczący efektów dochodzenia pojawił się 6 listopada.

W maju 2019 roku Karol Chum (to jego pseudonim literacki, tak właściwie nazywa się Przemysław Kowalczyk – przyp.red.) wyznał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że był molestowany przez kard. Henryka Gulbinowicza, który od 1976 do 2004 roku był arcybiskupem metropolitą wrocławskim. Sprawa trafiła do Watykanu, a decyzję opublikowano w piątek 6 listopada na stronie Nuncjatury Apostolskiej w Polsce.

Kardynał Henryk Gulbinowicz objęty sankcjami. Co konkretnie zdecydowano?

Komunikat dotyczy nie tylko ostatnich oskarżeń wysuwanych pod adresem hierarchy, ale również „innych zarzutów dotyczących przeszłości kardynała”. Stolica Apostolska zdecydowała, że kard. Gulbinowicz nie będzie już mógł uczestniczyć w celebracjach lub spotkaniach publicznych. Zakazano mu również używania insygniów biskupich. Po śmierci z kolei były metropolita wrocławski nie tylko nie będzie mógł zostać pochowany w katedrze, ale odmówiono mu również prawa do nabożeństwa pogrzebowego w tej świątyni.

Co więcej, hierarcha będzie musiał wpłacić także „odpowiednią sumę pieniędzy” na konto Fundacji św. Józefa, którą Konferencja Episkopatu Polski powołała, by „wspierać działania Kościoła na rzecz ofiar nadużyć seksualnych, pomocy psychologicznej oraz prewencji i kształcenia osób odpowiedzialnych za ochronę nieletnich”.

Kard. Henryk Gulbinowicz molestował Karola Chuma? Relacja poety

Opisywane przez poetę wydarzenia miały mieć miejsce na początku stycznia 1989 roku, kiedy Chum miał 15 lat. Wtedy zadzwonili do niego franciszkanie, prosząc o przeniesienie korespondencji z wrocławskiej kurii do ojca rektora w Legnicy. – Kiedy przyjechałem na miejsce, musiałem długo czekać. Było około godziny 21, gdy w końcu powiedzieli mi, że przesyłka jest jeszcze niegotowa. Mówiłem, że mogę wrócić do domu, bo przecież mieszkam we Wrocławiu, ale usłyszałem, żebym został – wyjaśnił 45-latek w rozmowie z „GW”.

– Miałem kłaść się spać, kiedy bez pukania wszedł kardynał Henryk Gulbinowicz. Był ubrany po cywilnemu, ale od razu go poznałem. Gdy jechałem do kurii, marzyłem, żeby go spotkać, chociażby zobaczyć. Kardynał był legendą. Jak wszedł do pokoju, szybko zakryłem się kołdrą, bo miałem na sobie tylko majtki. On spytał, jak mi się podoba w seminarium, czy mam kłopoty z nauką, a potem przysiadł się do mnie, włożył rękę pod kołdrę i zaczął masować mi penisa – powiedział poeta.

Czytaj też:
Kardynał Nycz poprowadzi dochodzenie ws. abp Głódzia. Chodzi o brak śledztwa po gwałcie na 17-latce

Źródło: WPROST.pl / Gazeta Wyborcza
 1

Czytaj także