Ubiegłoroczne protesty antyrządowe pokazały, że wulgaryzmy coraz częściej są przyjmowane w przestrzeni publicznej nawet jeśli nie z aprobatą, to chociaż z częściowym zrozumieniem. Dla osób odpowiedzialnych za wizerunek Łodzi z pewnością zachętą do podjęcia ryzyka był też dobrze przyjęty spot sprzed 4 lat, w którym to Cezary Pazura nawiązywał do filmu „Ajlawju” Marka Koterskiego i wypowiadał kultowe już słowa „Łódź, k***a”.
Bieda ryzykownym tematem w Łodzi?
Tym razem jednak można odnieść wrażenie, że PR-owcy Łodzi nieco przesadzili. Dostaje im się nie tylko od internautów, których razi wulgarne i prymitywne hasło „j***ć biedę”. Na krytykę zdobyli się także dziennikarzy łódzkiej „Wyborczej”, którym nie spodobał się sam wydźwięk hasła. Zwracają oni uwagę na rosnącą w województwie liczbę bezrobotnych, upadające w czasie pandemii miejskie biznesy i długą kolejkę po mieszkania. Cytują też radnego Bartłomieja Dybę-Bojarskiego z partii Polska 2050, który podkreśla, że 30 proc. mieszkańców Łodzi „jest lub było niedawno w biedzie”.
Wiceprezydent Łodzi komentuje
Spotu z udziałem satyryka Rafała Paczesia broni jednak wiceprezydent miasta Małgorzata Moskwa-Wodnicka z SLD. Przypomina, że stand-uperzy posługują się własnym językiem, a samo nagranie nie miało na celu nikogo obrazić czy zdyskredytować osób mniej zarabiających. Chodziło jedynie o promowanie karty łodzianina, uprawniającej mieszkańców do dodatkowych zniżek na różne usługi.
Goss: U Paczesia w domu też „nigdy się nie przelewało”
Głos w tej sprawie zabrał także Łukasz Goss, dyrektor biura promocji i nowych mediów urzędu miasta. „Rafał Pacześ to najbardziej popularny stand-uper w Polsce, a wykorzystany w kampanii slogan to jego znak rozpoznawczy. Rafał Pacześ jest łodzianinem, wychował się w na Starym Polesiu i jak sam mówi, w jego domu »nigdy się nie przelewało«” – wyjaśniał w oświadczeniu, przesłanym do redakcji „GW”.
Czytaj też:
Radny PiS oburzony atrakcją w łódzkim zoo. „Mój jest większy niż twój. Czy rozmiar ma znaczenie?”