Milion złotych zaginął z konta parafii, trwa śledztwo. Były proboszcz twierdzi, że nic o sprawie nie wie

Milion złotych zaginął z konta parafii, trwa śledztwo. Były proboszcz twierdzi, że nic o sprawie nie wie

Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne
Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Kamila Koziol
Prokuratura wszczęła śledztwo ws. przywłaszczenia ponad miliona złotych z konta parafii świętego Jacka w Bytomiu. Sprawę wykryło CBA. Były proboszcz twierdzi, że nic nie wie o śledztwie i zapewnia, że projekt remontu kościoła został rozliczony prawidłowo.

Jak informuje katowicka „Gazeta Wyborcza”, w lutym do parafii świętego Jacka w Bytomiu przyszło pismo od  Okręgowej w Katowicach, w którym poinformowano o wszczęciu śledztwa w sprawie przywłaszczenia ponad miliona złotych. Pieniądze miały zostały pobrane z konta parafii w okresie od lipca 2017 do czerwca 2019 r.

– Śledztwo zostało wszczęto na podstawie materiałów przekazanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Prowadzimy je razem z komendą policji w Bytomiu – przekazała „Gazecie Wyborczej” prokurator Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Skąd tak duże pieniądze na koncie parafii?

Ogromne środki na koncie parafii pojawiły się, gdy poprzedni proboszcz, ksiądz Tadeusz Paluch wystąpił o unijną dotację w wysokości 7,9 mln zł na remont i rewitalizację kościoła. Kościół został wyremontowany, a unijna dotacja została rozliczona, jednak teraz śledczy podejrzewają, że w ciągu dwóch lat ktoś z konta parafii przywłaszczył sobie ponad milion złotych.

Jak przekazuje „Wyborcza”, śledczy poinformowali także, że zajmują się także sprawą podrobienia dokumentów związanych z projektem remontu i złożeniem ich w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach.

Proboszcz Paluch przeniesiony. Twierdzi, że o sprawie nic nie wie

Ostatni raz pieniądze z konta parafii, do wypłaty których ma podejrzenia prokuratura, podjęto 7 czerwca 2019 r. Trzy dni później parafię objął nowy proboszcz, ks. Krzysztof Karkoszka. Poprzedni proboszcz został przeniesiony do Wielowsi, małej miejscowości w województwie śląskim. Jak pisze „Wyborcza” „nikt nie ma wątpliwości, że to zesłanie”.

„Na odwołanie ks. Tadeusza Palucha z bytomskiej parafii wpływ miały jego relacje z niektórymi współpracownikami” - napisał „Wyborczej" ksiądz Krystian Piechaczek, rzecznik prasowy gliwickiej kurii. Wikarzy zagrozili odejściem, bo nie mogli porozumieć się z proboszczem.

W rozmowie z dziennikiem ksiądz Tadeusz Paluch powiedział, że nic nie wie o śledztwie prokuratury.

Nikt mi o tym nic nie mówił – twierdzi były proboszcz. Zapewnia, że nie wie, kto mógł wypłacić pieniądze z konta poprzedniej parafii i trudno mu powiedzieć, kto jeszcze miał do niego dostęp. – Dokumenty zostały sprawdzone, zatwierdzone, a projekt zrealizowany. Na żadnym etapie nikt nie zgłaszał, że coś jest nie porządku. Naprawdę nie wiem, o co chodzi – stwierdził duchowny.

Jednak kuria w Gliwicach przekazała „Wyborczej”, że ksiądz Paluch dobrze wie o prowadzonym śledztwie, bo od razu, gdy przyszło pismo z prokuratury, został wezwany na rozmowę. – W kurii diecezjalnej odbyła się rozmowa wyjaśniająca z ks. Paluchem jako bezpośrednio zainteresowanym. Czekamy teraz na wyniki prokuratorskiego postępowania, które toczy się w sprawie – podkreśla rzecznik kurii.

„Gazeta wyborcza” próbowała też kilkakrotnie skontaktować się z księdzem Krzysztofem Karkoszką, nowym proboszczem parafii św. Jacka, ale duchowny nie odpowiedział na prośbę o kontakt.

Czytaj też:
Proboszcz parafii w Kopernikach zrezygnował z funkcji. Mówi się o „poważnych zarzutach”

Źródło: Gazeta Wyborcza
+
 1

Czytaj także