Powstanie Warszawskie musiało się wydarzyć. Lecz pamiętajcie, że przede wszystkim było krwawą rzezią niewinnych ludzi

Powstanie Warszawskie musiało się wydarzyć. Lecz pamiętajcie, że przede wszystkim było krwawą rzezią niewinnych ludzi

Powstaniec  bacznie obserwuje Krakowskie Przedmieście przez wyburzoną ścianę kościoła św. Krzyża
Powstaniec bacznie obserwuje Krakowskie Przedmieście przez wyburzoną ścianę kościoła św. Krzyża / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Bohaterstwa Powstańców w żaden sposób nie da się umniejszyć. Ale nie może wam przy tym umykać coś innego. To, co naprawdę stało się w Warszawie w sierpniu i wrześniu 1944 roku, to masowe morderstwo blisko 200 tysięcy ludzi. Musicie sobie uświadomić tę tragedię.

W czeskiej Pradze na niektórych kamienicach są przymocowane małe mosiężne tabliczki. Na każdej widnieje nazwisko, data i informacja, że ta osoba zginęła podczas tamtejszego powstania przeciw Niemcom w 1945 roku.

W Warszawie nie mamy takich tabliczek. Gdybyśmy chcieli zrobić to samo, co Czesi, mosiężne tabliczki na Starówce, w Śródmieściu, na Woli i Ochocie zasłoniłyby domy od piwnic po dachy. A i tak zabrakłoby miejsca dla wyliczenia wszystkich ofiar.

Być może trzeba w Warszawie mieszkać ileś tam lat, a może nawet, jak ja, urodzić się tu i spędzić całe życie, żeby to zrozumieć. Żeby pojąć, co naprawdę wydarzyło się tutaj podczas Powstania 1944 roku.

Co roku, gdy 1 sierpnia o godzinie 17 wyją syreny, cała Polska, politycy, weterani, zwykli ludzie, wspominają bohaterstwo Powstańców, ich poświęcenie, odwagę, gotowość oddania życia za wolność.

Tego bohaterstwa w żaden sposób nie da się umniejszyć. Ale nie może wam przy tym umykać coś innego. To, co naprawdę stało się w Warszawie w sierpniu i wrześniu 1944 roku, to masowe morderstwo. Okrutnie i krwawo zostało zamordowanych przez Niemców od 150 do 180 tysięcy ludzi. Ilu dokładnie, już nigdy nie zdołamy policzyć.

Musicie to sobie uświadomić. Blisko dwieście tysięcy mężczyzn i kobiet, starszych i młodszych, seniorów i dzieciaków, straciło w tym mieście życie w ciągu zaledwie dwóch miesięcy.

To tak jakby zginęli absolutnie wszyscy, którzy dziś mieszkają w Toruniu. Albo w Kielcach. Albo w Kaliszu i Chorzowie razem wziętych. Wszyscy, całe rodziny, być może także wasze. W ciągu dwóch miesięcy licząc od dziś.

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także