Polska robi dokładnie to, czego chce Łukaszenka. „On tylko czeka, aż ktoś umrze na granicy”

Polska robi to, co chce Łukaszenka

Granica Polski i Białorusi w Usnarzu Górnym. Grupa 32 uchodźców zablokowana pomiędzy strażnikami granicznymi obu krajów
Granica Polski i Białorusi w Usnarzu Górnym. Grupa 32 uchodźców zablokowana pomiędzy strażnikami granicznymi obu krajów / Źródło: Newspix.pl / ZUMA
– Łukaszenka tylko czeka, aż ktoś na tej granicy umrze. Wtedy będzie mógł mówić Białorusinom: Chcecie uciekać do Polski? Popatrzcie, co się dzieje z tymi, którzy próbują – o kryzysie z uchodźcami na granicy polsko-białoruskiej, oraz o tym, że Polska „oblewa test”, który nam robi dyktator Białorusi, mówi w rozmowie z „Wprost” dr hab. Maciej Duszczyk z Ośrodka Badań nad Migracjami UW.

Wprost: Jak pan ocenia działanie Polski podczas kryzysu z migrantami w Usnarzu Górnym na granicy z Białorusią?

Dr hab. Maciej Duszczyk: Chaos. To totalny chaos. Widać, że zupełnie nikt nad tym nie panuje.

Wcześniej polska Straż Graniczna wpuszczała uchodźców i umieszczała ich w ośrodkach dla uchodźców. Czemu nagle zdecydowała się działać inaczej?

Bo taki dostała rozkaz.

Kto miałby wydać taki rozkaz i czemu miałby on służyć?

To jest rozkaz polityczny, który ma pokazać, że Polska nie odda nawet „pół paznokcia”. To jest dokładnie to samo, co było w 2015 roku – „nie oddamy ani piędzi naszej ziemi”. Nie przyjmiemy żadnego uchodźcy.

Napisał pan plan, jak zachować się w takim momencie. Na czyje zlecenie on powstał?

W latach 2010-2012 byłem członkiem zespołu ekspertów ds. polityki imigracyjnej działającego przy MSWiA. Zapytałem wtedy, czy ktoś myśli o tym, co się stanie, jeśli np. Łukaszenka wyprowadzi czołgi przeciw własnym obywatelom i u granicy Polski stanie 100 tysięcy uciekających Białorusinów. Nie twierdziłem ani nie twierdzę, że tak się stanie, ale dla własnego bezpieczeństwa powinniśmy przynajmniej przemyśleć taki scenariusz. Przygotowałem wtedy kilka wariantów postępowania.

Teraz mamy zdecydowanie łatwiejszy przypadek, bo chodzi zaledwie o 32 osoby.

Tak, ale podstawowe zasady są takie same. Pisząc swoje scenariusze, kierowałem się dwoma priorytetami: zobowiązaniami międzynarodowymi Polski wynikającymi np. z konwencji genewskiej oraz bezpieczeństwem kraju.

Jak więc nasz kraj powinien się zachować w tym momencie?

Dziś Polska łamie zapisy nie tylko Konwencji Genewskiej, ale również ustawy o cudzoziemcach, ponieważ te osoby jasno i wyraźnie zadeklarowały chęć wejścia do Polski i ubiegania się o ochronę międzynarodową. Jeżeli Polska chciałaby przestrzegać prawa, które na siebie przyjęła, to musi takie osoby wpuścić i wszcząć procedury.

Artykuł został opublikowany w 34/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 22

Czytaj także