Polscy uczniowie znają tę „grę” doskonale. „Gdybym przestał, Patryk pomyślałby, że jestem gejem”

Polscy uczniowie znają tę „grę” doskonale. „Gdybym przestał, Patryk pomyślałby, że jestem gejem”

Chłopiec zastraszany przez kolegę, zdjęcie ilustracyjne
Chłopiec zastraszany przez kolegę, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock
Zachowania polegające na świadomym gnębieniu, znęcaniu się lub upokarzaniu wybranych osób są w polskiej szkole zjawiskiem dotykającym około 54 proc. uczniów szkół podstawowych i 36 proc. uczniów szkół średnich. Aby dokładniej zrozumieć proces, dr Małgorzata Wójcik oraz Maria Mondry, psycholożki z Uniwersytetu SWPS w Katowicach, przeprowadziły badanie terenowe w szkołach na Śląsku.

Głównym celem projektu była analiza prześladowania rówieśniczego występującego w klasach wśród uczniów w wieku 12-14 lat. Badano postrzeganie tego zjawiska przez uczniów, interpretowano powody, jakie nimi kierują oraz ich reakcje. Projekt pozwolił nie tylko opisać na czym polega tzw. „gra w prześladowanie”, ale również wskazać wnioski i rekomendacje postępowania dla wychowawców.

„Gra w prześladowanie”

Zachowanie uczniów w szkolnej rzeczywistości przypomina w niektórych aspektach grę online. Niczym postacie z wirtualnej rzeczywistości poprzez osiąganie celów i unikanie pułapek mogą przechodzić na kolejne poziomy.

Jak zauważają badaczki, istnieją jednak zasadnicze różnice pomiędzy rozgrywką online, a „the game of bullying”. Podczas tej w rzeczywistym świecie nie da się – tak jak w rywalizacji komputerowej – przerwać jej i zacząć od nowa. Trzeba również toczyć rozgrywkę na wszystkich poziomach jednocześnie, w konkretnym środowisku, na jasno określonych zasadach i w wyznaczonym czasie.

Czytaj też:
Dokuczanie, wyśmiewanie, poniżanie. Plaga przemocy w szkołach. Naukowcy poznali schemat

Zwycięzcą gry zostaje ten uczeń, któremu udaje się uniknąć prześladowania ze strony swoich rówieśników. „The game of bullying” toczy się na trzech płaszczyznach. Uczniowie rywalizują na poziomie wewnątrzgrupowym – czyli w klasie, międzygrupowym – w szkole pomiędzy różnymi klasami oraz na poziomie interpersonalnym. Jednak wydaje się, że kluczowa jest rywalizacja na poziomie klasy.

„Jak się człowiek na początku postara i pokaże, że jest spoko i ma kolegów i takie rzeczy, to już jest jakby nietykalny, nawet jak się potem już nie stara. No coś takiego w sumie”– tak badany uczeń opisuje wejście na odpowiedni poziom w „the game of bullying”.

Role uczniów w grze

Podczas obserwacji prowadzonej w klasach, na podstawie konkretnych zachowań, badaczki określiły rolę poszczególnych uczniów. Najłatwiejsi do zidentyfikowania są uczniowie pełniący rolę agresorów i ofiar. Wyraźnie widoczni są też najbliżsi pomocnicy prześladowców.

Czytaj też:
Uwaga! TVN: 12-latka odebrała sobie życie. „Partner jej matki pytał, czy wie co to orgazm”

Większej uwagi wymaga analiza innych graczy, którzy w mniej lub bardziej oczywisty sposób biorą udział w prześladowaniu. Co najważniejsze, wszyscy są świadomi nie tylko swojej własnej pozycji w klasie, wzorców popularności i wykluczenia, ale także tego, jak postrzegają i oceniają ich inni. Raz przyjęta rola, np. agresora, asystenta czy aktywnego widza, jest bardzo trudna do zmiany. Uczniowie obawiają się utraty bezpiecznego miejsca między odrzuceniem a popularnością, jeżeli „nagle” przestaną brać udział w „the game of bullying”.

„Jakoś tak dołączyłem do Patryka, gdy dokuczał Karolowi. Teraz już mam tego dość, ale jakbym przestał, to Patryk by pomyślał, że jestem gejem, a to byłoby bardzo niebezpieczne” podkreśla jeden z uczniów.

„Kiedyś wzięli plecak Pawła i zaczęli go przerzucać do siebie w kółku, ja też. No i teraz jak coś się dzieje, to kumple mówią do mnie, żebym też z nimi szedł. No i ja idę z nimi, mimo że wcale nie mam na to ochoty” opowiada inny uczestnik gry w prześladowanie.

Czytaj też:
„Są przytłoczeni, zmęczeni, czują się niepotrzebni”. Coraz więcej polskich nastolatków chce odebrać sobie życie

Wnioski dla wychowawców

Zrozumienie zjawiska, jakim jest prześladowanie rówieśnicze, jest niezwykle ważne dla pedagogów i wychowawców. Powinni oni postrzegać bullying jako proces, który może zacząć się od błahego incydentu. Wczesna reakcja może sprawić, że problem zostanie od razu rozwiązany. Natomiast gdy w klasie pojawi się prześladowanie, zadaniem pedagogów powinna być pomoc uczniom
w przełamywaniu przyjętych przez nich zachowań. Bez wsparcia nauczyciela może się to nie udać.

Czytaj też:
Pandemia „sprzyja” terrorowi psychicznemu w pracy. Masz szefa mobbera? Zbieraj dowody

We wnioskach z badania autorki również podkreślają, że skuteczność programów antyprzemocowych zwiększa się, jeśli przy ich planowaniu, realizacji oraz wdrażaniu biorą udział uczniowie. Dodatkowo od samego początku wychowawcy powinni pracować nad przyjazną atmosferą w grupie, która w przyszłości może przyczynić się to do obniżenia ryzyka występowania zjawiska prześladowania rówieśniczego.

Bycie ofiarą prześladowania i dręczenia rówieśniczego jest jednym z trudniejszych szkolnych doświadczeń. Zjawisko to może prowadzić do obniżenia jakości życia i problemów w obszarze zdrowia psychicznego.

Badanie zostało przeprowadzone na grupie 102 uczniów w wieku 12-14 lat. Pierwszy etap analizy polegał na obserwacji terenowej, która pozwoliła zidentyfikować zachowania związane z prześladowaniem rówieśniczym. Następnie, z grupą 47 ochotników z klas, w których został zaobserwowany problem, przeprowadzono wywiady indywidualne. Badanie zostało opisane w artykule: „The Game of Bullying”: Shared Beliefs and Behavioral Labels in Bullying Among Middle Schoolers, za który naukowczynie dr Małgorzata Wójcik oraz mgr Maria Mondry z Uniwersytetu SWPS w Katowicach otrzymały Nagrodę im. prof. Romana Czerskiego.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 4

Czytaj także