Opozycja grzmi po prezentacji raportu smoleńskiego. „Polityka na trumnach w pełnej krasie”

Opozycja grzmi po prezentacji raportu smoleńskiego. „Polityka na trumnach w pełnej krasie”

Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski
„Eksplozja” była hasłem przewodnim konferencji Antoniego Macierewicza, który prezentował raport podkomisji smoleńskiej. Politycy opozycji nie zostawili suchej nitki ani na raporcie, ani Macierewiczu i członkach podkomisji. „Polityka na trumnach w pełnej krasie. Obrzydliwe” – podsumował Cezary Tomczyk.

Antoni Macierewicz przekonywał, że podkomisja przebadała wszystko – od fragmentów ubrań ofiar katastrofy po rozkład szczątków samolotu. Udowadniał, że na pokładzie Tupolewa doszło do wybuchu. I to na ponad 100 metrów przed brzozą, w którą, zdaniem Macierewicza, samolot wcale nie uderzył. Według podkomisji wybuch potwierdzają wyniki eksperymentów z modelami Tu-154M, do tego „analiza numeryczna milisekundowego dźwięku wybuchu”, kopie nagrań z rejestratorów, a także „eksperymenty wybuchowe wykonane przez podkomisję”. – Podkomisja zgromadziła ponad 200 relacji świadków. Wielu z nich, ponad 20, słyszało co najmniej 2 eksplozje – udowadniał Macierewicz.

Poza tym podkomisja ustaliła, że materiały, które „wskazywały na błędy załogi” zostały „w dużej części zmanipulowane”. Macierewicz stwierdził, że u ofiar „stwierdzono występowanie licznych ciał obcych”, a część z nich ma „charakter odłamków o cechach powybuchowych”. Prezentował także eksperyment, który miał „zweryfikować możliwości umieszczenia ładunków wybuchowych w samolocie oraz zdalnym ich zdetonowaniu”.

Opozycja grzmi po prezentacji raportu smoleńskiego

Podczas konferencji słowa „wybuch” i „eksplozja” były odmieniane przez wszystkie przypadki, podobnie jak „kłamstwo” i „manipulacja”. Politycy opozycji szybko jednak zaczęli wytykać niekonsekwencję i brak logiki w prezentowanych przez Macierewicza dowodach. „Według Macierewicza piloci przez 6 sekund po wybuchu swobodnie rozmawiają i analizują wysokość. Dość śmiała teza. Polityka na trumnach w pełnej krasie. Obrzydliwe” – zauważał wiceprzewodniczący PO Cezary Tomczyk. „Naczelnym dowodem Macierewicza jest wybuchająca skrzynka zawieszona na linkach w lesie. 2022 rok” – dziwił się w kolejnym wpisie.

Nie chodzi o Macierewicza i jego kłamstwa, chodzi o przyczynę uruchomienia tej maszynerii przez Kaczyńskiego. Jakoś nikt nie chce tego powiedzieć wprost: Kaczyński chce zniszczyć PO i Tuska bo tylko ta formacja dzieli go od scenariusza węgierskiego czyli władzy na zawsze” – stwierdził Bartłomiej Sienkiewicz. „Ten samolot nie miał prawa wystartować i nie miał prawa w Smoleńsku lądować. Wtedy było »zmieścisz się śmiało«, teraz jest »śmiało kłam, manipuluj i oskarżaj Tuska«. Polityczne igrzyska na trumnach” – napisała Kamila Gasiuk-Pihowicz.

twitter

„W tak potwornie trudnym czasie kolejne niedorzeczności Macierewicza znów pojawiają się w przestrzeni publicznej. Trudno odnaleźć w tym choćby cień szlachetnych pobudek. Nie umieliście uszanować grobów, dajcie wreszcie spokój rodzinom ofiar” – zaapelował Szymon Hołownia.

Adrian Zadberg zwracał natomiast uwagę, że od Macierewicza usłyszeliśmy „to, co zawsze”, a po 12 latach od tragedii wciąż nie ma twardych dowodów, które potwierdzałyby tezy o zamachu. „7 rok rządzą, maja Prokuraturę, służby, a my znowu słyszymy te bzdury Macierewicza o 2 wybuchach, bez dowodów, wbrew opinii Prokuratury? Na którym nagraniu z kokpitu słychać te wybuchy? Oni naprawdę uważają Polaków za ciemny lud?” – oburzała się Katarzyna Lubnauer.

Czytaj też:
Katastrofa smoleńska. Macierewicz twierdzi, że były „dwie eksplozje”, a Tusk wydawał „instrukcje”

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także