Autor głośnej okładki „Wprost”: Nie interesuje mnie, co Scholz i Macron myślą o mojej pracy

Autor głośnej okładki „Wprost”: Nie interesuje mnie, co Scholz i Macron myślą o mojej pracy

Okładka „Wprost” i jej autor Paweł Kuczyński
Okładka „Wprost” i jej autor Paweł Kuczyński
Ostatnia okładka „Wprost”, autorstwa znanego rysownika Pawła Kuczyńskiego odbiła się szerokim echem na świecie. Była komentowana zarówno przez zagranicznych dziennikarzy, jak i polityków. Jak odebrał to autor rysunku? Paweł Kuczyński przyznaje, że nie spodziewał się takiej reakcji. Szczerze wyznał też, że nie lubi rysować polityków, ale w tych najgorszych jest „jakaś magnetyczna siła”. – Patrzę na te twarze i staram się analizować, gdzie w ich fizjonomii tkwi to zło, czy mają jakąś cechę wspólną. Rysowanie portretu takiego tyrana, to rodzaj analizy – mówi nam artysta.

Agnieszka Szczepańska, „Wprost”: Pewnie takiego rozgłosu pan się nie spodziewał… A może przemknęło panu przez myśl: „To jest mocne, będzie reakcja”.

Paweł Kuczyński: Nie spodziewałem się takiej reakcji. Zawsze mnie zaskakuje to, które prace zyskują większą uwagę publiczności. I zazwyczaj nie pokrywają się z moimi typami.

Czytaj też:
Namieszaliśmy nową okładką „Wprost”, świat zareagował. To tylko potwierdza mrzonki starej Europy

Jak narodził się pomysł umieszczenia po jednej stronie Putina w słuchawce z krwią, a po drugiej Macrona i Scholza? Ile trwała praca nad rysunkiem, czy modyfikował pan go i po drodze zmieniała się koncepcja?

Otrzymuję informacje od Szymona Krawca (redaktor zarządzający „Wprost” – red.), o jakiej tematyce będzie przyszłe wydanie tygodnika i czego ma dotyczyć okładka. W jeden dzień przygotowuje zazwyczaj trzy szkice, z których redakcja wybiera jeden do realizacji. Wykonanie ilustracji na „czysto” zajmuje kolejny dzień. Współpracuje mi się bardzo dobrze i rzadko zdarzają się zastrzeżenia, czy modyfikacje do wykonanej pracy.

I stało się, w ciągu kilku dni pana rysunek był komentowany przez polskich i zagranicznych dziennikarzy w internecie i programach telewizyjnych. Było coś, co pana zaskoczyło? Mam na myśli komentarze, które przeczytał pan o sobie lub o swojej pracy?

Myślę, że nie tyle mój rysunek był komentowany, a bardziej temat, którego dotykał. Tu zasługa redakcji „Wprost”, że pomyślała, aby poświęcić temu zagadnieniu cały magazyn. Komentarze też dotyczyły raczej tego tematu, niż wartości artystycznych mojej pracy.

Artykuł został opublikowany w 24/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2

Czytaj także