Depresja twardziela. Prof. Gałecki: Pacjent poprosił, żeby żona za niego mówiła, on nie był w stanie. Tylko siedział i potwierdzał jej słowa

Depresja twardziela. Prof. Gałecki: Pacjent poprosił, żeby żona za niego mówiła, on nie był w stanie. Tylko siedział i potwierdzał jej słowa

Mężczyzna spacerujący po plaży
Mężczyzna spacerujący po plażyŹródło:Shutterstock / zdj. ilustracyjne
Mężczyźni mają taki konstytucyjny, w porównaniu do kobiet, deficyt, że nie potrafią dokładnie rozróżniać emocji, bo tak naprawdę rozpoznają emocje agresji i gniewu, ale tylko u innych mężczyzn. A wszystkie pozostałe są dla nich często trudne do rozpoznania, stąd też ciężko im samym zdiagnozować, że coś jest nie tak. Raczej uważają, że są nerwowi, poirytowani, a nie, że są smutni i przygnębieni. Bardzo często zdarza się więc, że przychodzą na wizytę do psychiatry już nie z lekkim epizodem depresji, czy z umiarkowanym, ale z ciężkim, z myślami samobójczymi albo po próbie, albo są przyprowadzeni przez partnerki, żony – o męskiej depresji mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, patron honorowy kampanii społecznej „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję”.

Paulina Socha-Jakubowska, „Wprost”: Co spoza objawów depresji, o których od lat mówi się bardzo dużo, mógłby pan wskazać jako te, na które trzeba zwracać uwagę, jeżeli mówimy o „męskiej depresji”?

Prof. Piotr Gałecki: Prócz osiowych objawów depresji, takich jak obniżony nastrój, brak energii i utrata zainteresowań, problemy ze snem, z pamięcią i koncentracją uwagi, obniżona samoocena, nadmierne poczucie winy, brak apetytu częściej niż nadmierny apetyt, obniżone libido, myśli samobójcze, to także drażliwość i impulsywność oraz nadużywanie różnych substancji psychoaktywnych, szczególnie alkoholu, jako forma samoleczenia.

Czasami takie zbyt powierzchowne badanie może powodować, że u pacjenta rozpoznaje się na przykład uzależnienie od alkoholu albo zaburzenia osobowości, a tak naprawdę może to być depresja.

To oznacza, że pacjenci później zaczynają się leczyć?

Tak, mężczyźni ogólnie – tak jest w naszej szerokości geograficznej, Europie – raczej wstydzą się przyznać do problemów, mają z tym kłopot.

Mają także taki konstytucyjny, w porównaniu do kobiet, deficyt, że nie potrafią dokładnie rozróżniać emocji, bo tak naprawdę rozpoznają emocje agresji i gniewu, ale tylko u innych mężczyzn. A wszystkie pozostałe emocje są dla nich często trudne do rozpoznania, stąd też ciężko im samym zdiagnozować, że coś jest nie tak.

Raczej uważają, że są nerwowi, poirytowani, a nie, że są smutni i przygnębieni. Bardzo często zdarza się więc, że przychodzą na wizytę do psychiatry już nie z lekkim epizodem depresji, czy z umiarkowanym, ale z ciężkim, z myślami samobójczymi albo po próbie samobójczej, albo są przyprowadzeni przez partnerki, żony.

To o tyle trudniejsza sytuacja, że wszystkie badania, które oceniają retrospektywnie początek epizodu depresyjnego wskazują, że rozpowszechnienie depresji wśród mężczyzn i kobiet jest dość podobne. Natomiast jest wyraźna przewaga jeśli chodzi o leczące się osoby, bo 73-70 proc. to są kobiety. I to we wszystkich krajach europejskich.

Kobiety częściej dbają o swoje zdrowie, potrafią rozpoznać emocje, nie wstydzą się tego.

Ale podkreślam: U mężczyzn nie dotyczy to tylko depresji, bo to dotyczy w ogóle stanu zdrowia i różnych innych jednostek chorobowych.

Jest jeszcze jedna rzecz. Przez to, że taka jest charakterystyka męskiej depresji i formą radzenia sobie u mężczyzn w sytuacjach trudnych najczęściej są „impulsy”, bądź agresja, to jeśli prześledzimy sobie skuteczne próby samobójcze, to mężczyźni pięć razy częściej skutecznie popełniają samobójstwo, mimo tego, że prób samobójczych u kobiet jest dziesięć razy więcej niż u mężczyzn.

Artykuł został opublikowany w 10/2024 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.