Tusk kandydatem PO na premiera

Tusk kandydatem PO na premiera

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. Z. Furman/Wprost
Szef PO Donald Tusk ogłosił, że jest kandydatem Platformy Obywatelskiej na premiera. Po posiedzeniu zarządu partii, zapowiedział, że przystąpi do szybkiego skonstruowania gabinetu. W środę spodziewa się "bardzo dobrej rozmowy" z prezesem PSL Waldemarem Pawlakiem.

Tusk poinformował na konferencji prasowej w Sejmie, że zwrócił się do zarządu Krajowego PO o podjęcie decyzji ws. rekomendacji na stanowisko prezesa Rady Ministrów, tuż po ogłoszeniu we wtorek po południu oficjalnego komunikatu PKW o wynikach wyborów. "I taką rekomendację uzyskałem" - zaznaczył. Nawiązując do planowanego na środę spotkania z liderem PSL mówił, że "spodziewa się bardzo dobrej rozmowy z panem prezesem". Tematem rozmowy ma być ewentualna koalicja PO-PSL. Dodał, że jeszcze nie ustalił z Pawlakiem miejsca, ani godziny spotkania. Ale - zapewnił - media będą natychmiast poinformowane o efektach tej rozmowy.

Tusk zadeklarował, że Platforma jest z PSL w stałych kontaktach. "Wygląda na to, że nasze ustalenia będą przeprowadzone szybko i chyba z uśmiechem, na co Polska, jak sądzimy, czeka" - dodał.

Zapowiedział szybkie skonstruowanie rządu. "Z naszej strony nie będzie ani dnia zwłoki" - zapewnił.

"Jeśli nastąpi dymisja rządu Jarosława Kaczyńskiego, a prezydent Kaczyński desygnuje mnie do tworzenia nowego gabinetu, to tak szybko jak to tylko możliwe (...) przedstawimy nowemu Sejmowi nowy gabinet" - zadeklarował. "Na pewno na następnym, kolejnym posiedzeniu Sejmu, będziemy gotowi do przedstawienia składu rządu i będziemy prosili o akceptację Sejmu, a później prezydenta" - mówił.

"Liczymy na dobrą współpracę prezydenta Lecha Kaczyńskiego i czekamy na stosowne decyzje" - zaznaczył.

Według Tuska, "kalendarz jest zależny od decyzji obu braci Kaczyńskich". "Termin dymisji rządu zależy od premiera. Może być szybciej, ale nie może być później niż 5 listopada na posiedzeniu Sejmu" - mówił. Zgodnie z art. 162 konstytucji, prezes Rady Ministrów składa dymisję rządu na pierwszym posiedzeniu nowo wybranego Sejmu.

"Następnie decyzja zależy od prezydenta Lecha Kaczyńskiego". Tusk dodał, że z satysfakcją przyjął wypowiedź prezydenckiego ministra Michała Kamińskiego, który zapewnił, że prezydent nie będzie ingerował w obsadę nowego rządu. "Ten komunikat ministra Kamińskiego uważam za optymistyczny sygnał, chyba nieszczególnie dużych emocji u prezydenta i mam nadzieję, że będzie chciał z nami dobrze współpracować" - powiedział szef PO.

"Sygnały płynące z Kancelarii Prezydenta potwierdzają, że (Lech Kaczyński) jest gotowy do dobrej współpracy, a nie do politycznej wojny" - dodał szef Platformy.

"To jest najwłaściwszy moment, aby prezydent udowodnił, że swoją funkcję rozumie zgodnie z duchem i przepisami konstytucji, i że jest prezydentem RP, a nie jednej partii politycznej" - zaznaczył. Jak dodał, liczy na uspokojenie emocji w PiS i "na zdolność do kooperacji na poziomie przepisów konstytucji".

Podsumowując ten wątek oświadczył, że chce wierzyć w dobrą wolę prezydenta, bo "przed nami kilka lat współpracy i ani prezydent, ani Platforma - Rzeczpospolitej i jej obywatelom nie robią jakiejś szczególnej uprzejmości współpracując ze sobą".

Zapewnił, że pod rządami PO nie będzie "setek stron" umów koalicyjnych, "nie będzie paktów stabilizacyjnych, nie będzie wyłączności dla jednej radiostacji, kiedy będzie podpisywana umowa koalicyjna". Odniósł się w ten sposób do podpisywanego przy obecności tylko Telewizji Trwam paktu stabilizacyjnego między PiS, Samoobroną i LPR.

"Naprawdę polityka w Polsce będzie wyglądała inaczej, tzn. normalnie" - zapowiedział Tusk.

W polityce zagranicznej - powiedział - PO chce wzmocnić pozycję Polski w UE. "Ja szczególnie chciałbym, jeśli będzie mi to dane, poświęcić się naprawie relacji polsko-rosyjskich i polsko- niemieckich, bo one najbardziej chyba ostały narażone na szwank w ciągu ostatnich dwóch lat" - zadeklarował. Podczas konferencji prasowej podziękował też najmłodszym wyborcom w Polsce za "niebywały zryw". Dziękował też wszystkim mieszkańcom Warszawy za "niebywałą frekwencję". "To już jest wynik fenomenalny, którym można się chwalić na całym świecie" -stwierdził. "Bardzo dziękuję Warszawo za tak serdeczną gościnę" - mówił. Nawiązał do tego, że startując jako "jedynka" na liście PO w stolicy otrzymał ponad 500 tys. głosów.

Tusk był też pytany, czy otrzymał gratulacje od prezydenta Kaczyńskiego. Jak przyznał, nie dostał ich. "To może świadczyć wyłącznie o jednym - ze prezydent ma bardzo dużo zajęć" - ocenił.

Po posiedzeniu zarządu Tusk spotkał się w Sejmie z szefami regionów PO. Rozmowa, według relacji polityków, skupiła się na podsumowaniu kampanii wyborczej. "Kampania wyszła nam lepiej niż się spodziewaliśmy, odnieśliśmy największe zwycięstwo po 1989 roku" - powiedział sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna.

Podkreślił, że zalecono "posprzątanie po kampanii", w tym m.in. usunięcie z ulic plakatów wyborczych Platformy. Schetyna nie powiedział ile pieniędzy PO wydała na kampanię. "Liczymy to teraz" - dodał.

Politycy PO zarzekają się, że na rozmowy koalicyjne z PSL idą "bez warunków brzegowych". "Nie chcemy stwarzać żadnych warunków przed środowym spotkaniem z prezesem Waldemarem Pawlakiem" - powiedział Zbigniew Chlebowski.

pap, ss, ab

 0

Czytaj także