Awantura po słowach wiceministra o UPA. Tak się tłumaczy

Awantura po słowach wiceministra o UPA. Tak się tłumaczy

Dodano: 
Andrzej Szeptycki, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego
Andrzej Szeptycki, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Źródło: Newspix.pl / ABACA
Porównanie UPA do żołnierzy wyklętych wywołało falę krytyki. Po medialnej burzy Andrzej Szeptycki wyjaśnił, co miał na myśli.

Wołodymyr Zełenski postanowił uhonorować członków UPA. Prezydent Ukrainy wydał dekret, na mocy którego Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Zbrojnych Ukrainy otrzymało honorową nazwę „Bohaterów UPA”. W Polsce pomysł ten wywołał falę kontrowersji.

Wiceminister porównał UPA do żołnierzy wyklętych. Czarnek reaguje

W obronie ukraińskiego przywódcy stanął Andrzej Szeptycki. W rozmowie z TOK FM wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego stwierdził, że „UPA jest na Ukrainie postrzegana przede wszystkim przez pryzmat walki o niepodległość oraz oporu wobec Związku Radzieckiego”. – To byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni – komentował polityk.

Porównanie członków UPA do żołnierzy wyklętych sprowadziło na polityka Polski 2050 falę krytyki. – W rządzie Donalda Tuska jest człowiek, który pozwolił sobie porównać Ukraińską Powstańczą Armię do polskich żołnierzy niezłomnych. Co ten człowiek jeszcze robi w polskim rządzie? Wiceminister powinien sam złożyć dymisję ze wstydu albo zostać odwołany przez premiera – stwierdził prezydencki minister Marcin Przydacz.

O krok dalej poszedł Przemysław Czarnek, który domagał się nie tylko dymisji wiceministra, ale i całego rządu Donalda Tuska. – Kandydat PiS na premiera zarzucił rządowi, że utrzymuje w swoich szeregach Ukraińców obrażających Polaków. Z kolei Janusz Kowalski przekazał, że rozpoczął kontrolę poselską i skierował do wszystkich ministerstw zapytanie dotyczące „ukrainizacji, jeżeli chodzi o administrację publiczną, administrację rządową”.

Andrzej Szeptycki o UPA. Wiceminister tłumaczy, co miał na myśli

Po medialnej burzy Andrzej Szeptycki postanowił wytłumaczyć się ze swoich słów. – Myślę, że w tej wypowiedzi zabrakło jednego elementu, mianowicie podkreślenia bardzo wyraźnie, że to nie jest moja opinia jako naukowca, to nie jest opinia polskiego rządu. To jest moja opinia na temat tego jak Ukraińcy, czy ich część widzi UPA jako formację walczącą przede wszystkim z Moskwą – tłumaczył na antenie Polsat News.

Wiceminister nauki dodał, że Ukraińcy ponownie muszą walczyć z Rosją, a to w naturalny sposób sprzyja pewnej sympatii wobec UPA. – Wiedza o zbrodni wołyńskiej nie jest w Ukrainie powszechna, bowiem Ukraińcy przez lata nie byli o niej nauczani na lekcjach historii – tłumaczył.

Przy okazji polityk przeprosił wszystkich tych, którzy poczuli się urażeni jego wypowiedzią dotyczącą żołnierzy wyklętych. – Chciałbym, żeby to było jasne: jeśli kogoś uraziłem, to chciałbym przeprosić, bo nie to było moim celem. Zbrodnie Ukraińskiej Powstańczej Armii jak każdą zbrodnię jednoznacznie potępiam i mam jej krytyczną ocenę. I to jest stanowisko rządu i większości polskiej klasy politycznej dotyczące decyzji Wołodymyra Zełenskiego – zapewnił.

Decyzję prezydenta Ukrainy polityk Polski 2050 określił jako „co najmniej niefortunną i godzącą w nasze dwustronne relacje”.

Czytaj też:
Ukraińskie media ostro o sporze z Polską. „Nawrocki ruszył z groźbami”
Czytaj też:
Mentzen uderza w Nawrockiego. „Będzie to bardzo źle świadczyło”

Opracowała:
Źródło: Polsat News