W poniedziałek 3 sierpnia nad Bałtykiem zauważono rosyjski samolot, który nie miał prawa znajdować się w tej okolicy. Natychmiast poderwano polskie myśliwce, które przechwyciły intruza. O akcji informował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Kolejny rosyjski samolot przechwycony nad Bałtykiem
„Przed południem, 60 kilometrów na północny zachód od Łeby nad Bałtykiem dyżurna para naszych samolotów przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni powietrznej” – pisał szef polskiego MON.
Minister przekazał, że rosyjska maszyna miała wyłączony transponder i znajdowała się w międzynarodowej przestrzeni bez planu lotu. „Siły Zbrojne RP cały czas monitorują nasze bezpieczeństwo w rejonie i podejmują działania chroniące polską granicę” – zapewniał wicepremier.
Bałtyk. Rosjanie dają się we znaki pilotom NATO
Nie jest to oczywiście pierwsza tego typu sytuacja z udziałem rosyjskiej jednostki. Choćby w piątek 31 lipca myśliwce F-16 przechwyciły rosyjskiego Iła-20 w odległości 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu. Z kolei w połowie lipca przez trzy dni z rzędu rosyjskie samoloty przechwytywane były nad Bałtykiem.
Takie niezapowiadane loty rosyjskich maszyn w regionie Morza Bałtyckiego nasiliły się szczególnie po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie w 2022 roku. W okolicy Ustki czy Jastrzębiej Góry przechwycono m.in. rozpoznawcze Iły-20 oraz bojowe myśliwce Su-30 z bazy w Królewcu.
Przechwycenie samolotu polega głównie na jego identyfikacji przez pilotów. Dokonują tego zarówno z użyciem, systemów optoelektronicznych, jak i poprzez kontakt wzrokowy. Możliwe jest też nawiązanie łączności z pilotami takich jednostek. Zwykle eskortuje się podobne maszyny poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. Wykonywane są wówczas manewry, polegające na pokazaniu obcym jednostkom własnego uzbrojenia. Możliwe jest także wypuszczenie flar.
Czytaj też:
Wojsko, cywile i „obrona totalna”. Ta wyspa zamienia się w fortecę na środku Bałtyku Czytaj też:
Ukraiński dron uderzył w rosyjskiego giganta handlu elektronicznego. „Zagrożenie wciąż istnieje”
