Post, który stał się zarzewiem kontrowersji, dotyczył wizyty w jednym z barów mlecznych dofinansowanych z Krajowego Planu Odbudowy.
Wpis Pełczyńskiej-Nałęcz wywołał kontrowersje. Starła się z politykami PiS-u i Lewicy
„Nasz pierwszy test jedzenia z Adrianą Porowską. Serdeczny Bar Mleczny zatrudniający osoby z niepełnosprawnościami, dofinansowany z KPO. Wpadajcie!” – napisała Pełczyńska-Nałęcz, podkreślając jednocześnie społeczną wartość odwiedzanego miejsca.
Zdjęcie i relacja z wizyty były dostępne na jej osobistym profilu na Facebooku, który – jak się później okazało – był promowany za pieniądze z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej.
Żukowska i Cieszyński kontra ministra z Polski 2050
Na wpis zareagowali politycy zarówno z Lewicy, jak i z Prawa i Sprawiedliwości, co skłoniło Pełczyńską-Nałęcz do mówienia o „dziwnym sojuszu”.
Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska zapytała wprost: „Dlaczego z pieniędzy MFIPR sponsoruje Pani reklamę na swoim fanpage'u, dotyczącą Pani wypadu z koleżanką z Polski 2050 do baru mlecznego? Jeśli to ma być reklama KPO, to czemu nie jest na fanpage'u ministerstwa, tylko Pani własnym?” – napisała na portalu X.
Z kolei Janusz Cieszyński z PiS wyliczył, że kampania reklamowa wpisu kosztowała 1406 złotych. „Pani Pełczyńska-Nałęcz z pieniędzy ministerstwa wydała 1406 zł na reklamę swojego partyjnego fanpage'a na Facebooku. Michał Gramatyka, co myślisz?” – zapytał publicznie wiceministra cyfryzacji z Polski 2050.
Odpowiedź ministry i argumenty o transparentności
Pod presją krytyki Pełczyńska-Nałęcz nie czekała długo z reakcją. We wpisie zamieszczonym na platformie X stwierdziła: „Misją Ministra Funduszy jest nagłaśnianie efektów inwestycji europejskich w Polsce. I ja tę misję traktuję poważnie. Pokazuję projekty w całej Polsce. Szczególnie kładę nacisk na małe, często absolutnie niesamowite działania społeczne, o których normalnie nikt by nie usłyszał”.
Dodała również, że nie ukrywa żadnych faktów związanych z promocją projektów KPO. Podkreśliła, że jej profile społecznościowe są użyczane do promowania inwestycji bezpłatnie, na podstawie odpowiednich umów, a posty są starannie redagowane, by nie pojawiały się w nich żadne symbole partyjne. „Przy okazji zapraszam wszystkich, by wraz ze mną nagłaśniali i promowali dobre projekty i wspaniałych ludzi, bez których te projekty nigdy nie mogłyby się zdarzyć” – dodała ministra.
Sygnał dla opinii publicznej czy reklama partii?
Warto zauważyć, że promowanie projektów finansowanych z KPO przez media społecznościowe nie jest niczym nowym. W przeszłości podobne działania podejmowali również ministrowie poprzedniego rządu.
Problem, na który zwracają uwagę oponenci Pełczyńskiej-Nałęcz, polega jednak na tym, że promocja odbywa się za pomocą profilu, który jednocześnie pełni funkcję politycznej platformy partii Polska 2050.
Jak podkreśliła w rozmowie z portalem „Wirtualna Polska” ekspertka ds. marketingu politycznego dr Anna Materska-Sosnowska, „łączenie funkcji ministra z prowadzeniem aktywnego kanału partyjnego w mediach społecznościowych zawsze niesie ryzyko przekroczenia granicy między działaniami informacyjnymi a kampanią polityczną”.
Nowacka o milczeniu własnych koleżanek z rządu
W całą sprawę włączyła się również Barbara Nowacka, która zauważyła, że „dwie wiceministry z Polski 2050 tego nie zgłaszały”, sugerując, że sytuacja mogła być przemilczana wewnątrz obozu rządowego. To kolejny sygnał, że nawet wewnątrz koalicji mogą pojawiać się różnice w ocenie działań poszczególnych ministrów.
Czytaj też:Rozłam w koalicji. „Politycy mają swoje interesy, a są na tyle głupi, by je forsować w nieodpowiedniej chwili”
Czytaj też:
Rząd wycofuje się z ważnej reformy. Miała dotyczyć milionów Polaków
