Skandal obyczajowy w dolnośląskim szpitalu? Pracownice poskarżyły się dziennikarzom

Skandal obyczajowy w dolnośląskim szpitalu? Pracownice poskarżyły się dziennikarzom

Korytarz w szpitalu, zdjęcie ilustracyjne
Korytarz w szpitalu, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Anna Jurkovska
Pracownice szpitala w Trzebnicy postanowiły zwrócić się o pomoc do mediów. Oskarżają nie tylko byłego już kolegę z pracy, ale i dyrekcję swojej placówki.

Jak podkreślono na samym początku artykułu w wrocławskiej „Wyborczej”, szpital w Trzebnicy do tej pory słynął ze swojego Oddziału Replantacji Kończyn. Pracuje w nim kilkanaście fizjoterapeutek, których poczynaniami kieruje koordynator, rozdzielając pracę i tworząc grafik dyżurów.

Trzebnica. Rehabilitantki skarżyły się na kolegę

Problemy miały zacząć się w grudniu 2023 roku, kiedy na roczną umowę przyjęto emerytowanego majora Wojska Polskiego, z zawodu rehabilitanta. Z opisanych przez „GW” sytuacji wynika, że mężczyzna zachowywał się w pracy w dziwny sposób. Miał niespodziewanie złapać współpracownicę za szyję i docisnąć do ściany. W innej sytuacji wykręcał koleżance rękę w nadgarstku. „Nagle chwyta ją od tyłu za szyję i dusi łokciem” – czytamy w opisie jednego z licznych zdarzeń.

Major miał też łapać kobiety i mówić im, że potrzebują masażu. Miał też rzucać seksistowskie uwagi i obraźliwe teksty. – Nie można było przejść korytarzem, żeby nie dotknął, nie złapał za biodra, za talię – podkreślała informatorka „Wyborczej”. „Przycisnął ją do ściany, nie mogła się uwolnić. A on ocierał się o nią, wił się po niej i szeptał jej coś do ucha. Świadkiem tego zdarzenia była inna z rehabilitantek” – czytamy.

Pierwsza skarga ze strony rehabilitantek pojawiła się już w marcu 2024 roku. W tym samym miesiącu wyznaczono nową kierowniczkę-koordynatorkę rehabilitantów, a majora przedstawiono jako jej zastępcę. Wprowadzono nowe zasady pracy i wytyczne, których autorstwo przypisywał sobie mężczyzna. Na uwagi reagował komentarzami typu „zapamiętam to sobie i po co ci to”.

Kiedy rehabilitantki zorganizowały spotkanie u ordynatorki oddziału dr Justyny Mazurek, mężczyzna przedstawił swoją wersję. Twierdził, że na prośbę koleżanek demonstrował techniki obezwładniania. Zapewniono jednak, że major nie będzie już „robił w szpitalu wojska”. Rzeczywiście skończył z fizycznym kontaktem, ale miał okazywać swoje niezadowolenie na różne sposoby. „Kpił, był opryskliwy, robił wrażenie obrażonego” – czytamy.

Afera w Trzebnicy. Pracownice szpitala piszą do dyrekcji

Notatkę do dyrekcji w tej sprawie podpisało 16 osób. „Odczuwamy przewlekłe napięcie, stres i lęk przed kolejnym dniem pracy” – skarżyły się pracownice szpitalnego oddziału. Zorganizowano w efekcie dwa spotkania, na których kobiety nie spotkały się ze zrozumieniem. Twierdzą, że były wręcz wyśmiewane.

W następnym kroku pismo do dyrektora szpitala redagował prawnik. W czerwcu 2024 roku zawiadomiono też prokuraturę w Trzebnicy. Wówczas miały pojawić się groźby pod adresem rehabilitantek, dotyczące m.in. terminów zaplanowanych już urlopów. Majora przeniesiono co prawda do innego oddziału, ale miał wciąż pojawiać się u rehabilitantek.

Z tą sprawą pracownicy szpitala zgłosili się w końcu do starosty. Zorganizowali z nim spotkanie, które nieco się przedłużyło, więc rehabilitantki spóźniły się do pracy. Dostały upomnienia za „opuszczenie stanowiska pracy”.

Jedna z nich zwolniła się sama, inna w grudniu 2024 roku została zwolniona właśnie za spotkanie ze starostą (sprawę bada sąd pracy). Jeszcze kolejna została przeniesiona do innej placówki. Czwarta poszła na długie zwolnienie lekarskie, unikając zwolnienia, ale mówi o szykanach.

Pomagający rehabilitantkom doktor napisał list do starosty, w którym ostro skrytykował dyrekcję szpitala. Starosta przekazała list dyrekcji, która doprowadziła do zwolnienia mężczyzny. Lekarz wrócił jednak do pracy po kilku tygodniach na gorszych warunkach, w jego sprawie mediowały władze powiatu.

Emerytowany major broni się przed oskarżeniami: Kobiety są perfidne

„Gazeta Wyborcza” o całą aferę zapytała też opisywanego tutaj majora. – Wiem, że trzy fizjoterapeutki chodzą po mieście i opowiadają różne rzeczy, że ja ponoć robiłem im krzywdę. Łatwo jest kogoś szykanować, kiedy jest inna płeć niż damska w damskim towarzystwie. To perfidia kobiet. Zawsze wiedziałem, że kobiety są perfidne – odpowiadał dziennikarzom.

– Nie wypieram się tego, że którąś mogłem złapać za szyję. Ale one się do mnie przytulały, jedna na mnie wskoczyła. One prosiły mnie o demonstracje technik samoobrony. Zdarzało się ze dwa, trzy razy, że na sali demonstrowałem, jak założyć dźwignię – przyznał mężczyzna. Mówił, że skargi na jego zachowania ze stycznia pojawiły się dopiero w kwietniu i maju.

Mężczyzna twierdzi, że padł ofiarą zmowy ze względu na nowe wytyczne. – Te fizjoterapeutki siedziały i marudziły. Współpraca ich nie interesowała. Więc wymyśliły historię, żeby się mnie pozbyć. Może ja się kiedyś źle popatrzyłem, źle powiedziałem. Tak to jest z kobietami – podsumował.

Dyrektor szpitala w Trzebnicy: Major wzbudził dziwny entuzjazm

Majora bronił dyrektor szpitala Jarosław Maroszek. – Jak major przyszedł tu do pracy, to wzbudził dziwny entuzjazm części załogi kobiecej w stosunku do siebie. Umawiały się z nim na motor, na strzelnicę. Nikt nie zgłaszał żadnych problemów. I nagle sytuacja się zmieniła o 180 stopni – mówił. W jego ocenie dyrekcja nie była w stanie wyjaśnić, kto mówi prawdę.

Major w szpitalu w Trzebnicy już nie pracuje, nie przedłużono z nim umowy. Sprawa w prokuraturze jest od roku, przeniesiono ją do Prokuratury Rejonowej Wrocław – Śródmieście, gdzie trwa zbieranie dowodów i przesłuchiwanie świadków. Ze szpitala wciąż jednak docierają skargi rehabilitantek, które mówią o prześladowaniach ze strony przełożonych.

15 maja jedna z autorek zawiadomienia o przestępstwie z wysokim ciśnieniem trafiła na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Lekarz skierował ją na zwolnienie L4. Kobieta skarżyła się na ciągłe kontrolowanie i wyznaczanie jej do najcięższej pracy, np. dźwiganie w pojedynkę ciężkich pacjentów, do których przychodzą po dwie pielęgniarki.

Czytaj też:
Mafia taksówkarska na lotnisku Chopina. Uczciwi kierowcy są zastraszani
Czytaj też:
Znany jezuita ukarany. Jego słowa wywołały burzę w sieci

Opracował:
Źródło: Gazeta Wyborcza