Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało oficjalny komunikat związany z niebezpiecznym incydentem, do jakiego doszło na granicy polsko-białoruskiej.
Zdarzenie miało miejsce o godzinie 20:37 w rejonie Placówki Straży Granicznej w Narewce.
Obywatel Sudanu poszkodowany. „Stwierdzono ranę postrzałową uda”
„Podczas zatrzymywania migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę państwową, zgodnie z obowiązującymi procedurami żołnierze Zgrupowania Zadaniowego Podlasie użyli środków przymusu bezpośredniego, w tym broni gładkolufowej” – czytamy w komunikacie na stronie 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej, który udostępniło DORSZ.
„Jeden z zatrzymanych migrantów został przetransportowany przez Straż Graniczną do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Hajnówce. U obywatela Sudanu stwierdzono ranę postrzałową uda, spowodowaną gumową kulą wystrzeloną z broni gładkolufowej” – poinformowano i dodano, że „życiu migranta nie zagraża niebezpieczeństwo”. W akcji żaden żołnierz nie ucierpiał.
Według informacji przekazanych przez służby, działania te były przeprowadzone zgodnie z obowiązującymi procedurami i miały na celu zapewnienie bezpieczeństwa funkcjonariuszom.
Gorąco na granicy
To nie pierwszy raz, kiedy słyszymy o tego typu incydencie. 10 lipca, na polsko-białoruskim pograniczu, w rejonie słupka granicznego nr 448, niedaleko placówki Straży Granicznej w Michałowie grupa afgańskich migrantów próbowała nielegalnie przedostać się przez graniczną rzekę.
Jak już wcześniej informowaliśmy, doszło tam do fizycznego starcia pomiędzy migrantami a żołnierzami pełniącymi służbę w ramach Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego „Podlasie”. Jeden z wojskowych — żołnierz 5. Lubuskiego Pułku Artylerii — miał oddać kilka strzałów z broni na gumowe pociski w kierunku uciekającego Afgańczyka i użyć środków przymusu bezpośredniego. W odpowiedzi żołnierz został raniony łokciem w oko. Obaj trafili do szpitala.
twitterCzytaj też:
Niemcy bezlitośni dla migrantów. Granice szczelne jak nigdyCzytaj też:
Polska ukończyła budowę bariery na granicy. "Skuteczność sięga 98 procent"
