Termin egzaminu przepadł nie z jej winy, musiała dodatkowo zapłacić. „To najbardziej mnie niepokoi”

Termin egzaminu przepadł nie z jej winy, musiała dodatkowo zapłacić. „To najbardziej mnie niepokoi”

Klasa w szkole, zdjęcie ilustracyjne
Klasa w szkole, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Elzbieta Krzysztof
Pod adresem Szkoły Bez Granic pojawiły się zarzuty wyrzucania z placówki z powodu krytycznych komentarzy. Dyrektor zapewnia, że nic takiego nie ma miejsca.

Matka dziecka zapisanego do Szkoły Bez Granic, jednej z największych sieci placówek edukacji domowej w Polsce, ostrzegła, aby nie zamieszczać negatywnych komentarzy na grupie na platformie społecznościowej szkoły. Dyrektor miała w związku z tym wyrzucać uczniów. Jedna z kobiet w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” opowiedziała historię swojej córki, której tuż przed jednym z egzaminów klasyfikacyjnych zablokowano dostęp do platformy.

Jej córka została wyrzucona ze szkoły, do dziś nie wie za co. „Cały czas płacze”

Jej córka została wyrzucona i nie realizowała obowiązku szkolnego. W nowej szkole musi powtarzać wszystkie zaliczone wcześniej egzaminy w Szkole Bez Granic. – Ta sytuacja wiele ją kosztowała. Cały czas płacze – przyznała matka. Syn kolejnej kobiety, który jest autystą, nie miał z kolei dostępu do wirtualnych zajęć przez miesiąc. Mimo podpisania umowy nie miał spotkań z psychologiem czy rewalidacji, co w jego przypadku jest obowiązkowe.

W tym wypadku krytyczny komentarz również ostatecznie skutkował rozwiązaniem umowy. Taka sama sytuacja miała także spotkać kolejną osobę i jej córkę. Następna matka relacjonuje, że musiała zapłacić za wyznaczenie dodatkowego terminu egzaminu, mimo że ten przepadł nie z winy dziecka. – Najbardziej w tej szkole niepokoi mnie brak komunikacji – komentuje osoba.

Szkoła Bez Granic wyrzuca uczniów za krytyczne wpisy? Dyrektor zabrała głos

Innej kobiecie zaproponowano ugodę polegającą na umorzeniu rzekomych należności na tysiąc złotych i zwolnienie z czesnego do końca roku w zamian za usunięcie negatywnych komentarzy. – Nie rozwiązujemy z rodzicem umowy i nie usuwamy dziecka ze szkoły za wyrażanie krytycznych opinii. Nikogo nie usuwamy z grup dyskusyjnych za zadawanie pytań. Grupy są właśnie po to, by pytać, czy wskazywać błędy – przekonuje założycielka i dyrektorka Szkoły Bez Granic Aleksandra Puchała.

Zastrzegła jednak, że „moderatorzy forów mogą usunąć komentarze, które sieją dezinformację, są nieprawdziwe, obrażają kogoś, bo jest to zgodne z regulaminem”. Puchała odrzuciła również zarzuty dotyczące nawiązania kontaktu za szkołą. Dyrektor zabrała też głos ws. jednej z nauczycielek, zdaniem której została zwolniona po niewygodnych pytaniach, dotyczących m.in. opóźnień wypłaty wynagrodzenia. Puchała zakończyła, że szkoła udzieliła jej wszelkich informacji.

Czytaj też:
Nauczyciele cenzurowani w polskich szkołach? Jest stanowisko MEN
Czytaj też:
Kontrowersyjne kadry ze szkół. „To nigdy nie powinno się wydarzyć”

Źródło: Gazeta Wyborcza