Nauczyciele cenzurowani w polskich szkołach? Jest stanowisko MEN

Nauczyciele cenzurowani w polskich szkołach? Jest stanowisko MEN

Dodano: 
Nauczyciel matematyki i uczennica
Nauczyciel matematyki i uczennica Źródło: Shutterstock / Tyler Olson
Wiceminister z MEN odpowiedział na pytanie o granice swobody wypowiedzi nauczycieli. Wątpliwości pojawiły się po aferze w mediach społecznościowych.

Poseł Roman Fritz zwrócił się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z interpelacją w związku z sytuacją z Wodzisławia Śląskiego. Tamtejszy nauczyciel zamieścił w mediach społecznościowych swoja wypowiedź, po której jego szkoła podjęła działania dyscyplinujące. Polityk chciał dowiedzieć się, gdzie sięgają granice wolności słowa nauczycieli w przypadku prywatnej polemiki z osobą aktywną publicznie.

Nauczyciel, a wolność słowa. Interpelacja poselska

„Wypowiedź nauczyciela miała charakter emocjonalny, jednak nie zawierała wulgaryzmów, gróźb ani nawoływania do przemocy. Nie odnosiła się do uczniów, procesu dydaktycznego ani wykonywania obowiązków służbowych. Została opublikowana w ramach prywatnej aktywności obywatelskiej. Mimo to sprawa została nagłośniona medialnie, a wobec nauczyciela podjęto działania mogące skutkować konsekwencjami zawodowymi” – zauważał poseł Fritz z Konfederacji Korony Polskiej.

Przypomnijmy, o jaki komentarz chodziło. „Pani jest zdrowo powalona. Lewactwo to stan umysłu” – pisał wodzisławski nauczyciel pod nagraniem lewicowej aktywistki na Facebooku. – Rozumiem, że komuś nie podobają się moje działania, że nie popiera tego, co robię. Ale od nauczycieli oczekuję jakiegoś wyższego poziomu – reagowała wspomniana kobieta.

„To, że jestem nauczycielem to nie znaczy, że ja muszę szanować, kochać, akceptować. Nie traktuję tego jako hejt. To był zwykły komentarz” – bronił się nauczyciel. „To co publikuje pani Kalinowska jest dla mnie niesmaczne. Gdzieś tam córkę eksponuje, świnie eksponuje. Ja jestem prawicowy, ona jest lewicowa. I tu jest cały clou problemu” – dodawał.

Odpowiedzialność za słowa nauczycieli. MEN odpowiada

Poseł Fritz chciał wiedzieć, czy nauczyciel zachowuje pełnię wolności wyrażania poglądów, czy też jego aktywność podlega kontroli instytucjonalnej. Odpowiedzi na te pytania udzielił wiceminister edukacji Henryk Kiepura. Już na początku zaznaczył on, że swoboda wypowiedzi nie ma charakteru bezwzględnego i może być ograniczana.

„Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw” – tłumaczył Kiepura.

Przyznał, że przepisy oświatowe nie wprowadzają zakazu manifestowania poglądów, ale zakładają szereg ograniczeń. „Nauczyciel ma prawo do własnych poglądów politycznych, ale nie może prowadzić agitacji politycznej, ani działalności partyjnej na terenie szkoły, co wynika z art. 86 ustawy – Prawo oświatowe. Szkoła musi pozostać apolityczna, a nauczyciel ma obowiązek szanować światopogląd uczniów i kształtować postawy demokratyczne, a nie wpływać na ich poglądy” – przypominał.

Wiceminister przypomina o godności zawodu nauczyciela

Kiepura wspomniał o możliwej odpowiedzialności dyscyplinarnej. „Odpowiedzialności tej nauczyciele podlegają niezależnie od tego, czy dopuścili się czynu uchybiającego godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o których mowa w art. 6 tej ustawy, w szkole czy też poza murami szkoły” – podkreślał.

Zaznaczył, że chodzi o zachowania, które „w sposób ewidentny naruszają ogólne normy etyczne i normy zachowania przyjęte w środowisku szkolnym”. Wspomniał o specyfice zawodu, która nakazuje indywidualnie sprawdzać każdą wątpliwość. Jak mówił, oceniać konkretne zachowanie nauczycieli mogą nie tylko komisje dyscyplinarne, ale także sądy karne i cywilne.

„Zachowania nauczyciela sprzeczne z ogólnie przyjętymi normami, polegające np. na nadużyciu prawa do wolności słowa przez nieproporcjonalną ingerencję w prawo do czci, godności i dobrego imienia innych osób, nawoływaniu w mediach do przemocy, zamieszczanie komentarzy pełnych wulgaryzmów odnoszących się np. do personelu szkoły i spraw szkoły, mogą zostać uznane za naruszające godność tego zawodu” – zauważał.

Czytaj też:
„Postacie z Temu”; „Czarnego Snape'a nie wybaczę”. Burza po zwiastunie serialu „Harry Potter”
Czytaj też:
„Cyfrowy szlaban” dla uczniów? Nowacka o szczegółach pomysłu MEN

Źródło: WPROST.pl