Sekundy od tragedii. Pociąg pędził po uszkodzonych torach

Sekundy od tragedii. Pociąg pędził po uszkodzonych torach

Pociąg
Pociąg Źródło: Shutterstock
Donald Tusk poinformował, że na trasie Warszawa – Lublin doszło do aktu dywersji. Jak się okazuje, nie był to jedyny tego typu przypadek.

W trakcie minionego weekendu na trasie kolejowej Warszawa – Lublin doszło do incydentów. Podczas pierwszego z nich eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy.

Tusk o aktach dywersji na kolei

Z informacji przekazanych przez Donalda Tuska wynika, że eksplozja niedaleko stacji we wsi Mika miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa — Dęblin. Wysadzenie toru kolejowego na trasie Warszawa-Lublin to bezprecedensowy akt dywersji wymierzony w bezpieczeństwo państwa polskiego i jego obywateli – podkreślił szef rządu.

Tymczasem portal Onet poinformował o kolejnym możliwym akcie dywersji. W niedzielę 16 listopada tuż po godzinie 21 policjanci z Puław otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że nagle zatrzymał się pociąg relacji Świnoujście – Rzeszów, którym podróżowało 475 pasażerów. Powodem było uszkodzenie sieci trakcyjnej. Szczęśliwie nikt nie odniósł obrażeń.

Według dziennikarzy sieć trakcyjna została uszkodzona w taki sposób, który ma sugerować, że chodziło o próbę kradzieży. – Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Sieć została dokładnie przecięta. Być może tak to zostało zaplanowane – ocenił informator portalu.

Rusłana Krzemińska, rzeczniczka spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która zarządza infrastrukturą kolejową tłumaczyła na antenie TVN24, że rano kierownictwo otrzymało informacje od jednego z przewoźników, który przejechał tą trasą, o tym, że jest jakaś nierówność. – Przekazaliśmy dalej, żeby kolejny maszynista jechał ostrożnie, bo coś może być nie w porządku z torami – wyjaśniła.

Sekundy od tragedii. Pociąg pędził po uszkodzonych torach

Jak dowiedział się Onet, tym pierwszym przewoźnikiem był pociąg PKP InterCity, który pędził z prędkością 150 km/h. – Mieliśmy ogromne szczęście, że nic się nie stało z tym składem. Teoretycznie pociąg może przejechać, jeśli uszkodzony jest fragment jednego toru. Ale równie dobrze może się wykoleić – stwierdził rozmówca portalu.

Na miejscu od razu pojawiła się policja, a także prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej w Garwolinie oraz Prokuratury Krajowej. – — W miarę prowadzenia czynności dołączały kolejnej służby: ABW, SKW oraz specjaliści od aktów terroru z CBŚ, którzy mają kompetencje w zakresie badania miejsc wybuchów i materiałów wybuchowych. Wszystkie służby były na miejscu, aby ustalić, z czym mamy do czynienia — zapewniła Katarzyna Nowak z Komendy Głównej Policji.

Czytaj też:
Akty dywersji na kolei. Sprawdzane są „dwa kolejne wydarzenia”
Czytaj też:
Generał o miejscu aktu dywersji na torach. „Na 100 proc. katastrofa i duże straty wśród ludzi”

Źródło: Onet.pl / TVN24