Chodzi o kamienicę w okresu międzywojennego, zlokalizowaną przy ulicy Walecznych 29, na rogu ulicy Francuskiej. To właśnie tam pojawił się namalowany różową farbą w sprayu napis „LXXX”. Został umieszczony zarówno na zewnętrzne ściany kamienicy jak i na witryny cukierni Lukullus.
Szybko okazało się, że była to część kampanii marketingowej zorganizowanej w ramach obchodów 80. urodzin firmy.
Ciąg liter „LXXX” wzbudził kontrowersje. Firma się tłumaczy
Pomysł świętowania rocznicy założenia Lukullusa jednak nie spodobał się mieszkańcom Saskiej Kępy. Uznali go za akt wandalizmu – osiedle bowiem jest chronione wpisem do rejestru zabytków. Jak wskazują dziennikarze Gazety Wyborczej, kamienica przy ulicy Walecznych 29, na elewacji której umieszczono napis, znajduje się w gminnej ewidencji zabytków.
Jak w rozmowie z dziennikarzami tvnwarszawa.pl wyjaśniał Albert Judycki, właściciel Lukullusa, logiem urodzin miała być rzymska osiemdziesiątka (czyli właśnie rzeczony ciąg liter „LXXX”), która powstała przy udziale Wiki Wojciechowskiej, która projektowała kiedyś całą identyfikację marki.
– Lukullus był rzymskim generałem w starożytności, a to logo będzie nam towarzyszyło przez cały rok. Co miesiąc będą między innymi premiery urodzinowych ciastek i inne wydarzenia – mówił Judycki uzupełniając, że znak w styczniu pojawił się na opakowaniach, witrynach i samochodach firmy.
Lukullus opublikował oświadczenie
W związku z kontrowersjami, w mediach społecznościowych sieci cukierni pojawiło się oświadczenie. Podpisali je właściciele sieci, Albert i Jacek.
„To jest LXXX, rzymska osiemdziesiątka, znak naszych osiemdziesiątych urodzin. Ma barwę Magenty — koloru rebelii, pasji i przyszłości. Postanowiliśmy świętować zacny jubileusz, patrząc w przyszłość właśnie, poza widoczną dla oczu linię horyzontu. Chcemy opowiadać o Lukullusie z perspektywy wyobrażonego prawnuczka, a nie tylko z perspektywy dziadka Jana Dynowskiego, który otworzył cukiernię w 1946 r. przy Stalowej na Pradze. Chcemy marzyć, a nie być w muzeum. Myśleć o 2046!” – czytamy.
Twórcy wpisu zaznaczają, że Warszawa jest „najlepszym miastem świata, a piękno jest dla nich ważne”. „Znacie nasze ciastka, opakowania i lokale tworzone przez najlepsze polskie architektki i architektów. Ufacie nam i lubicie od lat, za co dziękujemy!” – dodano w oświadczeniu.
„Umieszczenie nowego logotypu na witrynach naszych lokali w formie graffiti niektórych oburzyło. Nie taki był nasz cel. Niezadowolonych przepraszamy. Szczególnie mocne przeprosiny należą się społeczności Saskiej Kępy. Jest nam głupio, że was rozwścieczyliśmy. Wybaczcie! Graffiti z założenia miało być tymczasowe, na chwilę. Ze względu na nastrój na Kępie usuniemy je szybko, jak tylko pozwoli pogoda. Z pozostałych lokali LXXX zniknie w pierwszych dniach lutego. Obiecujemy (i taki był nasz plan), że witryny zostaną doprowadzone do stanu idealnego, wyczyszczone, a tam, gdzie będzie taka konieczność – pomalowane” – uspokoili szefowie Lukullusa.
facebookCzytaj też:
Wygląda jak słodka pokusa, a odchudza. Dietetyczka zdradza przepis na deser, który możesz jeść codziennieCzytaj też:
Klasyczne serniki idą w odstawkę. Ten trójczekoladowy deser bez pieczenia robi efekt „wow”
