Myśliwi chcą zabierać dzieci na polowania. Czarzasty zablokuje zmiany?

Myśliwi chcą zabierać dzieci na polowania. Czarzasty zablokuje zmiany?

Dziecko na polowaniu, Włodzimierz Czarzasty
Dziecko na polowaniu, Włodzimierz Czarzasty Źródło: Shutterstock
Projekt ustawy Konfederacji wywołał burzę w Polsce. Poszło o dzieci na polowaniach – większość uczestników konsultacji społecznych poparła zmiany w prawie łowieckim dopuszczające uczestnictwo najmłodszych w łowach. Psychologowie i organizacje biją jednak na alarm, ostrzegając, że udział dzieci w polowaniach jest dla nich olbrzymim zagrożeniem.

Niespełna dwie trzecie uczestników konsultacji społecznych opowiedziało się za dopuszczeniem dzieci do udziału w polowaniach. Chodzi o projekt nowelizacji prawa łowieckiego złożony przez posłów Konfederacji, zakładający zniesienie zakazu uczestnictwa osób niepełnoletnich w polowaniach w charakterze biernych obserwatorów.

Konsultacje zakończyły się 17 stycznia, na kilka dni przed głośnym wypadkiem, w którym dwuletnia dziewczynka została postrzelona w stopę z broni myśliwskiej należącej do jej dziadka. Same konsultacje przyciągnęły zarówno zwolenników, jak i przeciwników zmian, jednak szczególnie silnie zmobilizował środowisko łowieckie.

Z danych opublikowanych przez Sejm wynika, że 63,5 procent uczestników jednoznacznie poparło projekt. Sprzeciw wyraziło niespełna 35 procent ankietowanych, a około półtora procenta zajęło stanowisko umiarkowane. Łącznie wypełniono ponad 17 tysięcy ankiet – to liczba wyjątkowo wysoka jak na sejmowe konsultacje społeczne.

Dla porównania, zwykle w tego typu procesach bierze udział co najwyżej kilkadziesiąt lub kilkaset osób. Ostatni raz podobne zainteresowanie odnotowano na przełomie września i października 2025 roku, gdy konsultowano propozycję okresowych badań dla posiadaczy broni – również dotyczącą myśliwych.

Projekt Konfederacji zakłada zniesienie zakazu udziału dzieci i młodzieży do 18. roku życia w polowaniach. Choć osoby nieletnie nie mogłyby używać broni, miałyby prawo obserwować przebieg polowania, w tym moment zabicia zwierzęcia.

„Świadoma absencja albo tchórzliwość”. Myśliwi obwiniają się wzajemnie

Mimo stosunkowo wysokiej frekwencji, konsultacje ujawniły także słabość mobilizacji samych myśliwych. Polski Związek Łowiecki, liczący ponad 120 tysięcy członków, nie zaangażował się masowo w proces. Jak twierdzi tvn24.pl, nawet przy założeniu, że wszystkie głosy poparcia pochodziły od myśliwych, oznaczałoby to udział zaledwie około 9 procent środowiska.

Na ten fakt zwrócili uwagę sami przedstawiciele branży. Na stronie Związku Zawodowego „Wspólna Sprawa” opublikowano krytyczny wpis, w którym wyrażono rozczarowanie postawą części działaczy Polskiego Związku Łowieckiego.

„Część łowczych okręgowych – mniej niż połowa oraz osoby z władz naczelnych PZŁ… nie zrobiły NIC. Nie głosowały. Nie zajęły stanowiska. Nie uznały sprawy za wartą swojej uwagi. To nie jest ‘przeoczenie’. To świadoma absencja albo zwykła tchórzliwość” (pisownia oryginalna).

Do wpisu dołączono zestawienie pokazujące, że jedynie co drugi łowczy okręgowy w Polsce zabrał głos w ramach konsultacji. Zdaniem związkowców oznacza to, że wiele osób pełniących kluczowe funkcje w strukturach Polskiego Związku Łowieckiego nie wypowiedziało się w sprawie „dotyczącej przyszłości łowiectwa, edukacji młodego pokolenia i zachowania ciągłości tradycji”.

Psychologowie alarmują. „Mechanizm jest ten sam”

Zupełnie inaczej propozycję zmian oceniają psychologowie oraz organizacje działające na rzecz ochrony dzieci i zwierząt. Maria Januszczyk, wiceprezes Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt, podkreślała w trakcie konsultacji, że bierna obecność dziecka na polowaniu oznacza „bezpośrednie bycie świadkiem użycia broni, zadawania cierpienia oraz śmierci zwierząt”. Na łamach Wprost.pl głos zabierały także ekspertki z Fundacji Niech Żyją!, a ich ocena sytuacji była podobnie krytyczna.

Myśliwi odpierają te zarzuty, twierdząc, że nie istnieją wiarygodne badania potwierdzające negatywny wpływ takich doświadczeń na psychikę dzieci. W przesłanej do redakcji tvn24.pl informacji prasowej Polski Związek Łowiecki stwierdził: „Jeśli rzeczywiście istniałyby badania naukowe potwierdzające tę tezę, przeciwnicy łowiectwa z pewnością by je wykorzystali”.

Z tą narracją nie zgadzają się eksperci. Profesor Wojciech Dragan z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, przewodniczący Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk, w rozmowie z TVN24+ ocenił, że „z psychologicznego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy, czy to jest polowanie, czy to jest bicie psa. To ten sam mechanizm”.

Podkreślił, że psychologia dysponuje wieloma badaniami pokazującymi, iż obserwowanie przemocy wobec ludzi i zwierząt zwiększa ryzyko problemów emocjonalnych, takich jak depresja czy lęk, a także zachowań agresywnych. Jego zdaniem nie ma podstaw, by traktować polowanie jako „wyjątek” od innych form przemocy.

Podobnie wypowiada się Jolanta Zmarzlik, psycholożka i terapeutka dziecięca z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która zwraca uwagę, że dzieci nie są w stanie świadomie wyrazić zgody na takie doświadczenia, a zgoda rodzica nie rozwiązuje problemu. Jej zdaniem szczególnie narażone są osoby poniżej 16. roku życia, których zdolność do rozumienia sprzecznych treści moralnych jest ograniczona.

Eksperci przypominają też o badaniach opublikowanych w 2008 roku w „Journal of Applied Developmental Psychology”, które wskazywały, że młodzież w wieku 12-16 lat obserwująca przemoc wobec zwierząt częściej przejawia zachowania agresywne wobec rówieśników i zwierząt.

Decyzja w rękach marszałka

Zwolennicy zmian, w tym Marcin Możdżonek – prezes Naczelnej Rady Łowieckiej i polityk Konfederacji — argumentują, że to rodzice powinni decydować o granicach wychowania. W programie „Tak Jest” na antenie TVN24 przekonywał, że Polska jest jedynym krajem w Europie z tak restrykcyjnym zakazem.

Myśliwi i autorzy projektu przywołują przykłady Danii, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Finlandii, Francji i Łotwy, gdzie udział nieletnich w polowaniach jest dozwolony w różnym zakresie. Przeciwnicy odpowiadają, że fakt odmiennych rozwiązań za granicą nie stanowi argumentu sam w sobie.

Wątpliwe jest także poparcie dla projektu wśród innych ugrupowań. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało, że nie poprze zmian, powołując się na bezpieczeństwo dzieci. Kluczowa może okazać się decyzja marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który nie wyklucza blokowania projektów uznanych za szkodliwe.

Czytaj też:
Warszawskie ZOO w ogniu krytyki. „Tak to jest, jak dyrektor jest myśliwym”
Czytaj też:
Martwe pamiątki z Afryki. Będzie zakaz importu trofeów z zagrożonych zwierząt? Trwają konsultacje

Opracowała:
Źródło: TVN24