Nauczyciele mają dość. „Właśnie tym powinien się zająć MEN”

Nauczyciele mają dość. „Właśnie tym powinien się zająć MEN”

Lekcja, zdjęcie ilustracyjne
Lekcja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Taylor Flowe
Ministerstwo Edukacji Narodowej to bez wątpienia jeden z najaktywniejszych, a przynajmniej najgłośniejszych resortów tego rządu. Nauczyciele zwracają jednak uwagę, że zajmuje się wieloma sprawami, pozostawiając bez reakcji pewną palącą kwestię.

Pisaliśmy już wcześniej o „Proteście z wykrzyknikiem”, czyli akcji nauczycieli przeciwko nagrywaniu zajęć w szkołach i prowadzeniu transmisji na żywo z lekcji. Pracownicy oświaty postanowili zorganizować się przeciwko narastającemu zjawisku streamingu, ale też przeciw przeróbkom swoich zdjęć, do których wykorzystywana jest sztuczna inteligencja. Do listy problemów dodają też kradzież tożsamości i podszywanie się pod nich w mediach społecznościowych.

Uczniowie nagrywają i robią zdjęcia nauczycielom. Jak można zareagować?

– Uczeń może zrobić zdjęcie nauczycielowi, dołączyć do tego obrazek z butelką wódki i wrzucić wszystko do internetu. I co się z tym dzieje? Nic. A dlaczego? Bo art. 63 Karty Nauczyciela jest martwy – podkreślał w rozmowie z portalem naTemat doświadczony pedagog. – Nie da się nic zrobić, żeby nauczyciel nie padł ofiarą nagrania na lekcji. Zupełnie nic – podkreślał.

Dziennikarze przeprowadzili czytelników przez cały proces walki z tym zjawiskiem. Statut szkoły może zabronić korzystania z telefonów podczas zajęć. Uczniowie jednak mogą świadomie łamać ten zakaz. Po otrzymaniu uwagi, nawet wielokrotnej, wiele zależy od rodziców. Gdy wciąż nie ma reakcji, szkoła może zastosować kary statutowe w postaci nagany. W końcu sprawa może trafić do sądu rodzinnego. Tam wszystko rozciąga się do miesięcy.

Nauczyciel rozmawiający z naTemat podkreśla jednak, że art. 63 Karty Nauczyciela nie działa w praktyce. – Jest złudny. I właśnie tym się powinna zająć pani Nowacka i całe ministerstwo – podsumował.

Streamowanie lekcji w szkole to rosnący problem

Nauczyciele o problemach związanych z nagrywaniem zajęć donosili już w czasie pandemii i zajęć zdalnych. – Wtedy nauczyciele na szeroką skalę mieli do czynienia z nagrywaniem zajęć, upublicznianiem materiałów w internecie oraz transmitowaniem lekcji na żywo. Niestety wnioski z tamtego okresu nie zostały wyciągnięte – podkreślała rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis. Podkreślała, ze od tamtego czasu zjawisko cały czas się nasila.

– Nauczyciele po takich sytuacjach zmagają się z problemami natury emocjonalnej – poczuciem samotności, obniżonym dobrostanem i problemami ze zdrowiem psychicznym. Pojawia się w nich też silny lęk, że sytuacja się powtórzy – zwracała uwagę. Przypominała, że transmitowanie lekcji na żywo narusza ochronę wizerunku i danych nie tylko nauczycieli, ale też wszystkich uczniów na nagraniu.

– To pokazuje, jak szeroki jest problem i jak bardzo potrzebne są systemowe regulacje, które pozwolą nauczycielom nie być bezradnymi wobec nowych technologii i platform cyfrowych – stwierdzała Kaszulanis.

Czytaj też:
Nauczyciele alarmują o nowym problemie. Organizują protest
Czytaj też:
Nastoletni patostreamerzy znęcali się nad starszym mężczyzną. Teraz się tłumaczą

Źródło: naTemat