Kosiniak ma żal do Sikorskiego. „Psuje mu układy z Amerykanami”

Kosiniak ma żal do Sikorskiego. „Psuje mu układy z Amerykanami”

Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego we wrześniu 2025 r.
Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego we wrześniu 2025 r. Źródło: Newspix.pl
Szef MON-u Władysław Kosiniak-Kamysz ma moc pretensji do szefa MSZ-etu Radosława Sikorskiego. Kosiniak uważa, że Sikorski psuje jego dobre relacje z Amerykanami, od których zależy sukces wicepremiera od spraw obronnych. W lutowym sondażu CBOS wicepremierowi Kosiniakowi-Kamyszowi ufa 45 proc. Polaków. Wyprzedza go tylko prezydent Karol Nawrocki. Zatem jest o co walczyć.

„Stany Zjednoczone i Chiny wstrzymały się od głosu w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy. Czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych jest tożsamy z naszym?” „Ameryka Polskę w Jałcie zdradziła, więc zdradzić może ponownie. Nie możemy być frajerami” – to cytaty z czwartkowej przemowy w Sejmie szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego.

Niektórzy komentatorzy uważają, że trudno przypomnieć sobie szefa polskiej dyplomacji, równie zdystansowanego wobec administracji amerykańskiej jak Sikorski.

To wystąpienie zresztą nie jest jedynym powodem do takiej oceny. Jeden z naszych rozmówców z prawicy opowiadał, że Radosław Sikorski podczas ostatniego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego rzucał niewybredne żarty pod adresem prezydenta Donalda Trumpa, które nasz informator ocenił jako infantylne, bardziej pasujące do chłopca w krótkich majtkach, a nie szefa MSZ-etu.

Niedawno zaś Marcin Bosacki, wiceminister spraw zagranicznych, rzucił w Radiu Zet pod adresem Kosiniaka-Kamysza, że nazwa „Fort Trump” dla amerykańskiej bazy wojskowej powstającej w Bolesławcu to wyraz lizusostwa szefa MON-u wobec prezydenta USA. Później co prawda wycofał się z epitetu „lizusostwo” mówiąc w TVN 24, że po prostu nie widzi potrzeby, by polskie instalacje wojskowe nosiły imię urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale to sporo mówi o klimacie rozmów toczonych w MSZ-ecie.

Czytaj też:
Wojna o „Fort Trump”. Wróbel: To pokazuje skalę urojeń ekipy Tuska

Irytacja szefa MON-u

Trudno się dziwić, że szef MON-u Władysław Kosiniak-Kamysz jest poirytowany postawą wicepremiera od dyplomacji, bo wszystkie te „zdystansowane” sformułowania padały w momencie, gdy minister obrony narodowej prowadził rozmowy z przedstawicielami USA w sprawie zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce i tuż przed wizytą Kosiniaka-Kamysza w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie co prawda wiedzą, że Kosiniak-Kamysz nie odpowiada za cały rząd, tylko za siebie, i nie można na niego rozciągać odpowiedzialności za wystąpienia Sikorskiego, ale takie wypowiedzi nie przygotowują dobrego gruntu do rozmów w USA. Krótko mówiąc, szef polskiej dyplomacji po prostu utrudnia pracę szefowi MON-u.

Być może stąd się wzięło poczucie Kosiniaka-Kamysza, że jest nieustannie podgryzany przez polityków PO, a w szczególności przez wicepremiera Sikorskiego.

Artykuł został opublikowany w 9/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.