Znani Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. „Cały czas słychać wybuchy”

Znani Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. „Cały czas słychać wybuchy”

Dodano: 
Doha i Dubaj
Doha i Dubaj Źródło: PAP / EPA / Hannibal Hanschke, Stringer
Trzykrotna mistrzyni olimpijska – Anita Włodarczyk i dziennikarz – Michał Samulski znajdują się obecnie na obszarach narażonych na zagrożenie militarne. W rozmowie z TVN24 ujawnili, co dzieje się obecnie w regionie Bliskiego Wschodu.

24 lutego Stany Zjednoczone razem z Izraelem przeprowadziły atak na Iran. Tym samym w sobotę rozpoczęła się kolejna pełnoskalowa wojna na Bliskim Wschodzie.

Na terytoriach, gdzie dochodzi do eksplozji – gdzie spadają rakiety lub ich odłamki – są obywatele Polski. Wśród nich jest m.in. Anita Włodarczyk – lekkoatletka, czterokrotna mistrzyni świata w rzucie młotem, a także Michał Samulski.

Dziennikarz sportowy – członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Dziennikarzy Tenisowych – znajduje się w Dubaju. W rozmowie z TVN24 przyznał, że w sobotę z rodziną planował powrócić do Warszawy, ale ich samolot został zawrócony. – Lotnisko jest w tej chwili zamknięte. Mamy informację, iż kolejny lot powinien się odbyć w poniedziałek, ale – biorąc pod uwagę to, jak wygląda sytuacja – ciężko w tej chwili sobie wyobrazić, żebyśmy rzeczywiście wylecieli. Z tego co wiem, samo lotnisko też zostało uszkodzone – wskazał.

Dziennikarz z Polski o sytuacji w ZEA: Cały czas słychać wybuchy

Samulski przebywa w hotelu zlokalizowanym w pobliżu lotniska. – W tej chwili jest w miarę spokojnie. W nocy było zdecydowanie dużo bardziej nerwowo. Dostaliśmy informację, aby udać się do schronu. Zjechaliśmy na dolny parking hotelu i tam przeczekaliśmy – informował w niedzielę (1 marca) rano.

Okolica nie jest bezpieczna. – Cały czas słychać wybuchy – przekazał. Mogą być one „powiązane z tym, iż tutejszy system obrony Emiratów Arabskich zestrzeliwuje drony, rakiety i najprawdopodobniej też jeden samolot” – wytłumaczył. I chociaż sam „nie widział uderzenia rakiety w drona”, to jednak – jak przyznał – na niebie „widać smugi, które pojawiają się po takich wydarzeniach”.

Włodarczyk znajduje się zaś w Doha (Ad-Dauha). Prowadzący „Fakty po Faktach” – Piotr Kraśko – zapytał trzykrotną mistrzynię olimpijską, czy jest w tym momencie bezpieczna. Przyznała, że tak, jednak sytuacja osób, które przebywają w Katarze, jest trudna. – Śledzimy informacje na bieżąco. (...) Trzeba się cieszyć, że od ostatniego – porannego – wybuchu (...) jest cisza, ale dochodzą nas słuchy, że w każdej chwili może nastąpić jakiś atak – poinformowała.

Anita Włodarczyk: Praktycznie cały czas znajdujemy się w pokojach hotelowych

Na antenie TVN24 podkreśliła, że sobota była „okropna”. – Zjadłam śniadanie, poszłam na trening – nic nie zapowiadało, że coś się wydarzy. (...) Choć mówiło się o tym [o możliwym ataku – przyp. red.], to jednak żadne informacje nie dochodziły, że za chwilę coś może się tutaj wydarzyć. (...) Dostałam pierwszy alert dopiero po południu – na temat tego, że „należy wrócić do domu”, „schować się”, żeby „nie przebywać na zewnątrz”. Nie minęło pół godziny, a usłyszeliśmy dwa strzały. To był moment, kiedy opuszczaliśmy trening i od tamtego momentu praktycznie cały czas znajdujemy się w pokojach hotelowych – zaznaczyła.

Włodarczyk przyznała, że sportowcy „słyszeli wybuchy”, ale „nie wiedzieli, gdzie” doszło do eksplozji. – Spoglądaliśmy na niebo, aby dowiedzieć się, co się dzieje. (...) To był okropny widok – zaznaczyła. Z jej relacji wynika, że przez okno widziała osoby, które m.in. wychodziły z samochodów, żeby spojrzeć w górę.

Wygląda na to, że w momencie ataku w Katarze i ZEA zatrzymał się.

Czytaj też:
Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. MSZ nie wyśle po nich samolotów
Czytaj też:
Zaskakujące słowa Trumpa. Dokładnie powiedział ile potrwa wojna

Źródło: TVN24