Burzliwe obrady rady miasta. „Niech się pan zamknie”

Burzliwe obrady rady miasta. „Niech się pan zamknie”

Emilia Bury, burmistrzyni Białogardu
Emilia Bury, burmistrzyni Białogardu Źródło: Facebook / Emilia Bury
Do gorącej dyskusji doszło na ostatniej sesji rady miasta w Białogardzie. Burmistrzyni Emilia Bury nie szczędziła ostrych słów krytyki wobec radnych.

25 marca na 24. sesji Rady Miejskiej Białogardu nie zabrakło emocji i odważnych stwierdzeń. Podczas rozmowy na tematy dotyczące m.in. szkół, finansowania lokalnego sportu i placu zabaw doszło do scysji między burmistrzynią a radnymi miasta.

„Biorę 14 tys., żeby pana głupot wysłuchiwać”

– Tak, będziemy na siebie krzyczeć. To jest właśnie moment, że trzeba na was krzyczeć. Moja kultura ma się dobrze – mówiła podczas swojego przemówienia burmistrzyni, odnosząc się w ten sposób do wypowiedzi jednego z uczestników wydarzenia. – Co wy robicie na tych komisjach? 3200 złotych miesięcznie radny bierze, zero odpowiedzialności. A ja biorę 14 tysięcy miesięcznie, panie radny, żeby pana głupot wysłuchiwać teraz. Niech się pan zamknie – dodała.

Po tej wypowiedzi przewodniczący rady miasta Karol Pietrzak zwrócił się do polityczki, aby „obniżyć temperaturę dyskusji”. – Niech pan w domu obniża temperaturę. Właśnie mam temperaturę i zamierzam ją tutaj wam wywalić – odparła Emilia Bury. – A ja nie życzę sobie takich tekstów. To, co w domu mam robić, szanowna pani burmistrz, to jest moja sprawa – ripostował Pietrzak.

„Pani nie wypada”

Burmistrzyni z przekąsem zachęciła też radnych do pracy na komisjach. – Państwo tam nic nie robią, dlatego ja się nie pojawiam, nie marnuję swojego cennego czasu. Do dyspozycji macie państwo zastępcę, który powiedział, że tak ładnie z wami pracuje. Nie widać tylko efektów tej pracy – dodała.

Na wypowiedzi burmistrzyni zareagował m.in. radny Piotr Pakuszto. – Jestem tego zdania, że jak się coś powie, to już się tego nie da usunąć, więc starałbym się trochę bardziej ograniczać te emocje, pani burmistrz. W mojej ocenie, z całym szacunkiem do pani, pani po prostu nie wypada – powiedział.

– Być może od kobiet się więcej w polityce oczekuje. Gdyby to powiedział mężczyzna, to by dostał brawa – oceniła te słowa Bury, cytowana przez TVN24. Dodała także, że wszystko co powiedziała podczas sesji, mówiła z premedytacją publicznie. – Mogę to powtórzyć wam jeszcze raz, a chciałoby się więcej, ale publicznie nie wypada – skwitowała Bury.

Opracowała:
Źródło: TVN24