Strzały na środku osiedla. Tłum przed sądem bronił 27-latka

Strzały na środku osiedla. Tłum przed sądem bronił 27-latka

Dodano: 
Sąd, zdjęcie ilustracyjne
Sąd, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Salivanchuk Semen
Sąd postanowił o tymczasowym areszcie dla 27-letniego Borysa B., który śmiertelnie postrzelił 26-letniego mężczyznę. Decyzja wywołała falę krytyki.

Przed Sądem Rejonowym w Kłodzku w ramach protestu zebrała się grupa kilkudziesięciu osób. Wszystko za sprawą decyzji o tymczasowym aresztowaniu 27-letniego Borysa B., podejrzanego o śmiertelne postrzelenie 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej (Dolnośląskie).

Zgromadzeni na miejscu nie kryli emocji. Skandowali imię aresztowanego, a część osób biła brawo. – Borys, Borys! – krzyczeli. Część obecnych pod budynkiem sądu osób wierzy w niewinność mężczyzny i staje po jego stronie. – On jest bardzo dobrym człowiekiem – stwierdziła jedna z osób w rozmowie z Radiem Wrocław. – Jakby się nie obronił, to oni mogliby go zabić – dodawał inny mieszkaniec.

Strzelanina w Bystrzycy Kłodzkiej. Co ustalili śledczy?

Przypomnijmy, że do tragicznego zdarzenia doszło w piątek wieczorem, 10 kwietnia. Jak informowały wówczas lokalne media, około godziny 22:30 na położonej na obrzeżach miasta ulicy Osiedlowej między blokami słychać było strzały. Według pierwszych, nieoficjalnych informacji podawanych przez TVP Wrocław, łącznie padło sześć strzałów.

Dziś wiadomo już nieco więcej. Jak przekazał prokurator Mariusz Pindera, całe zajście miało dwa wyraźne etapy.

Najpierw doszło do sprzeczki, ale jej uczestnicy rozeszli się po wymianie zdań. Później jednak – według ustaleń śledczych – Borys B. wrócił na miejsce, tym razem uzbrojony: miał przy sobie karabinek typu AR-15 kalibru 5,56 milimetra.

Z relacji prokuratury wynika, że najpierw padł strzał ostrzegawczy, a następnie seria strzałów, która trafiła 26-latka. – Na ciele ofiary stwierdzono pięć ran postrzałowych – mówił dziennikarzom Faktu prokurator. Do zdarzenia doszło na osiedlu, w pobliżu bloków i zielonego skweru, gdzie na co dzień przebywają mieszkańcy.

Śledczy postawili mężczyźnie zarzut zabójstwa w zamiarze bezpośrednim. Podejrzany nie przyznaje się do winy i utrzymuje, że działał w obronie koniecznej.

Kim jest podejrzany?

W obronie 27-latka stają nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale również jego rodzina. Ojciec chrzestny Borysa B. przekonuje, że zarzuty postawione przez prokuraturę są niesłuszne.

Jak dowiedzieli się dziennikarze Faktu, podejrzany jest instruktorem strzelectwa. – On na co dzień nosił przy sobie broń. Miał pozwolenie, szkolił ludzi. Wierzymy, że ta sprawa coś zmieni w podejściu do obrony koniecznej w Polsce – powiedział ojciec chrzestny Borysa B. w rozmowie z Radiem Wrocław.

Prokuratura bada również wątki,które miały mieć miejsce przed strzelaniną. – Ten wątek został jednak wyłączony do odrębnego postępowania – potwierdziła Faktowi prokuratura.

Ruszyła zbiórka dla Borysa B.

W poniedziałek, 13 kwietnia Borys B. trafił do aresztu na dwa miesiące. W internecie ruszyła zbiórka na pomoc prawną dla podejrzanego.

Organizatorzy zbiórki przekonują, że mężczyzna potrzebuje wsparcia w walce o sprawiedliwy proces. „Tej nocy wszystko miało być zwyczajne. Borys wyszedł z domu tylko na chwilę. (…) Dziś to on potrzebuje obrony” — czytamy w opisie zbiórki, która w krótkim czasie spotkała się ze sporym odzewem. Do momentu publikacji tego tekstu udało się zebrać ponad 350 tysięcy złotych, a kwota cały czas rośnie.

Czytaj też:
Finał obławy po strzelaninie w Łodzi. Agresor wymierzył do byłego szefa. Nowe informacje
Czytaj też:
14-latek planował strzelaninę w polskiej szkole. Miał listę celów

Opracowała:
Źródło: Fakt / Radio Wrocław