Jak przypomniał OKO.press, niedawno w życie weszły nowe przepisy. Chodzi o wygaszenie rozwiązań wynikających z ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa – informowało pod koniec marca ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej.Jak wskazywał resort Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, nowa ustawa zmienia zasady wsparcia dla obywateli Ukrainy w Polsce. Część dotychczasowych rozwiązań zostaje utrzymana, a część – zmieniona.
Co istotne, osoby bezrobotne mogą wciąż zarejestrować się w urzędzie – o ile posiadają legalny pobyt na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Jednakże „zasiłek dla bezrobotnych przysługuje obywatelowi Ukrainy, który przez co najmniej 365 dni z ostatnich 18 miesięcy był zatrudniony i zarabiał co najmniej minimalne wynagrodzenie, od którego pracodawca odprowadzał składki”.
Jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne, mają one dostęp do wsparcia „na takich samych zasadach, jak inni cudzoziemcy”, mieszkający legalnie na terenie kraju.
Nowe przepisy uderzyły w część uchodźców z Ukrainy
Jak zauważył portal, wielu uchodźców z Ukrainy – w tym osoby starsze, schorowane i niepełnosprawne – straciło dostęp do opieki medycznej, jeśli nie mieszkają w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania. S. Małgorzata Chmielewska – prezeska Fundacji „Domy Wspólnoty Chleb Życia”, w których mieszkają m.in. uchodźcy z Ukrainy – wskazała, że chciałaby ubezpieczyć 10 osób, ale kosztuje to 830 PLN (w Narodowym Funduszu Zdrowia) za jedną. – To daje 8300 złotych miesięcznie. Nasza organizacja utrzymuje się z darowizn. Co mam odebrać bezdomnym z Polski, których mamy około 250 w naszych domach, i to też są w większości schorowani ludzie? (...) Jak do nas trafiają, to często zanim dostaną orzeczenie o niepełnosprawności i jakieś pieniądze, my ich utrzymujemy. Ale Polakom i Polkom przysługuje ubezpieczenie z pomocy społecznej w takich sytuacjach, do czasu aż dostaną orzeczenia o niepełnosprawności. I wtedy już mają świadczenie, albo jeśli mają wypracowane lata, to rentę czy emeryturę, albo też tzw. stały zasiłek, który wiąże się z ubezpieczeniem – wyjaśniła rozmówczyni OKO.press.
Siostra Chmielewska zapytała retorycznie, co mają zrobić dziś Ukraińcy, którzy w Polsce nie mogą liczyć na świadczenia. Przykładem może być nauczycielka z Mariupola (obwód doniecki, na wschodzie), która ma zespół stresu pourazowego. – W całej Ukrainie są co chwilę alarmy. Proszę jej powiedzieć, że ma „wypie****** na Ukrainę” – zacytowała wulgarne słowa, które padają niekiedy z ust przedstawicieli skrajnie prawicowych środowisk.
Polska polityka zmierza w kierunku faszyzmu? Diagnoza s. Małgorzaty Chmielewskiej
Działaczka pokusiła się też o diagnozę polskich polityków. Jej zdaniem obecna sytuacja polityczna to są „drobne kropelki w nadciągającej fali faszyzmu”. – Faszyzm nie toleruje ludzi, którzy mają problemy – podkreśliła. Przypomniała, że za czasów drugiej wojny światowej wymordowano osoby niepełnosprawne i chore psychicznie, dzięki czemu naziści zaoszczędzili sporo pieniędzy.
– To jest ten sam trend, w którym politycy u władzy wszelkie problemy zrzucają na „innych”, na „obcych” – w tym przypadku na Ukraińców. „To uchodźcy są winni, że mamy zapaść w opiece zdrowotnej” – tak jakbyśmy nie mieli tego problemu od lat. Szukanie kozła ofiarnego – stwierdziła s. Chmielewska.
Czytaj też:
Polacy masowo rezygnują z pobytu w sanatorium. Te powody mogą zaskoczyćCzytaj też:
Kosiniak-Kamysz chce leczyć Polskę. Niech najpierw wyleczy własny resort
