Pierwsza taka rozmowa z narzeczoną Litewki. „Umarłam razem z nim”

Pierwsza taka rozmowa z narzeczoną Litewki. „Umarłam razem z nim”

Łukasz Litewka z partnerką
Łukasz Litewka z partnerką Źródło: Facebook / Łukasz Litewka, Instagram / Natalia Bacławska
Narzeczona Łukasza Litewki nie jest w stanie pogodzić się ze stratą ukochanego. – W tym momencie jestem pochłonięta przez mrok, w który nigdy nie chciałam zajrzeć – przyznała w rozmowie z dziennikarzami „Uwagi! TVN”.

Partnerka zmarłego posła Nowej Lewicy po raz pierwszy od jego śmierci udzieliła dłuższego komentarza mediom ws. tego, jak się czuje. Opowiedziała o relacji z parlamentarzystą, z którym planowała wspólną przyszłość.

– Nie ma takiej skali na tym świecie, która mogłaby opisać moją stratę. Jest to strata, która jest bezgraniczna – podkreśliła Natalia Bacławska.

Narzeczona Litewki na co dzień prowadzi gabinet medycyny estetycznej – dowiedział się portal Kozaczek. Wspierała partnera w jego aktywnościach na rzecz ludzi i zwierząt, a także w działalności politycznej – najpierw jako samorządowca, a potem jako parlamentarzystę. Mieszkali na terenie Śląska – w Sosnowcu, gdzie polityk przyszedł na świat.

„Był moim przyjacielem, moim partnerem, moją miłością”

Młoda kobieta, która straciła ukochanego, przyznała, że znajduje się obecnie w bardzo złym stanie emocjonalnym. – Budzę się, płaczę i wiem, że cały świat, który tworzyliśmy, który chcieliśmy tworzyć, nasze wszystkie plany, wspólne marzenia, po prostu ich już nie ma. Nie ma nic. Umarłam razem z nim – powiedziała w programie „Uwaga!” emitowanym na antenie TVN.

Jak ustaliła redakcja, para poznała się przypadkiem, poprzez wspólną koleżankę. Od samego początku jednak zaiskrzyło między nimi. Trzy lata temu postanowili ze sobą zamieszkać. Bacławska zaznaczyła, że Litewka wciąż „jest najważniejszym człowiekiem w jej życiu”. – Był moim przyjacielem, moim partnerem, moją miłością, wsparciem, moim życiem – podkreśliła podczas rozmowy telefonicznej.

Gdy dowiedziała się o wypadku, a następnie otrzymała potwierdzoną informację, że jej narzeczony nie przeżył, nie mogła w to uwierzyć. – Dla mnie to było jak horror, z którego nie mogę się obudzić. Za każdym razem, jak otwierałam oczy, miałam wrażenie, że on zaraz zejdzie po schodach. Uśmiechnie się i powie: „Dzień dobry, kochanie” – powiedziała z bólem w głosie.

Młoda kobieta zaznaczyła, że choć wciąż mieszka w tym samym domu, to jednak nie jest w stanie go już tak nazywać. – To Łukasz był moim domem. Zmieniło się wszystko. Wracam do pustego budynku, gdzie nie ma nic. W tym momencie mogę powiedzieć, że nie mam domu. Wcześniej mówiłam Łukaszowi, że mogłabym mieszkać nawet na Marsie albo w szałasie, ale najważniejsze, żeby były tam osoby, które kocham – padło w trakcie nowego odcinka magazynu reporterskiego.

Śmierć Łukasza Litewki. Co wykazała sekcja zwłok?

Do tragicznego wypadku, podczas którego zmarł poseł Litewka, doszło 23 kwietnia po południu na terenie Dąbrowy Górniczej. Parlamentarzysta, który jechał na rowerze przepisowo, w pewnym momencie został potrącony przez kierowcę samochodu osobowego, który – jak twierdzi – stracił na chwilę przytomność, przez co zjechał na przeciwległy pas.

Polityk Nowej Lewicy zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Sekcja zwłok wykazała, że wykrwawił się (przecięciu uległy jego żyły w kończynach dolnych) – podawał „SE”.

Czytaj też:
Śmierć Łukasza Litewki. W domu podejrzanego pojawili się śledczy
Czytaj też:
Wypadek Łukasza Litewki. Śledczy ucinają spekulacje

Źródło: TVN / Kozaczek / „SE”