Zbigniew Ziobro od przeszło tygodnia przebywa w Stanach Zjednoczonych. W kontekście sprawy byłego ministra sprawiedliwości przewijały się pytania, w jaki sposób dostał się za ocean. Polityk PiS nie posiadał polskiego paszportu, który został mu wcześniej zatrzymany przez służby. W kuluarach przewijały się plotki, że mógł skorzystać z wizy dziennikarskiej lub dokumentów wydanych na podstawie konwencji genewskiej.
Zbigniew Ziobro w USA. Wiadomo, kto mu pomógł
Jak dowiedziała się agencja Reutera, to zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau miał polecić urzędnikom Departamentu Stanu przyspieszenie i zatwierdzenie wydania wizy dla byłego ministra sprawiedliwości, co umożliwiło mu wyjazd z Węgier do Stanów Zjednoczonych.
„Choć administracja Donalda Trumpa otwarcie wspiera konserwatywne środowiska polityczne w Europie, przyznanie amerykańskiej wizy politykowi ściganemu przez rząd państwa będącego sojusznikiem USA jest sytuacją wyjątkową” – komentują dziennikarze.
Tom Rose pomógł Zbigniewowi Ziobrze?
Według źródeł agencji, Christopher Landau polecił kierownictwu Biura Spraw Konsularnych w Waszyngtonie, by amerykańska ambasada w Budapeszcie wydała Zbigniewowi Ziobrze wizę. Jedno ze źródeł twierdzi, że chodziło o wizę dziennikarską.
Dzięki tej interwencji były minister sprawiedliwości miał otrzymać dokument jeszcze przed zaprzysiężeniem Petera Magyara 9 maja. Źródła nie potwierdzają udziału Donalda Trumpa w tej decyzji, a Reuters nie ustalił również, czy jakąkolwiek rolę odegrał sekretarz stanu Marco Rubio. Według jednej z osób zaznajomionych ze sprawą Christopher Landau dowiedział się o sytuacji Ziobry od ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a i uznał, że były minister jest niesłusznie ścigany.
Jedno ze źródeł twierdzi, że amerykański urzędnik uzasadniał pilność wydania wizy względami „bezpieczeństwa narodowego”. Reuters nie ustalił jednak, dlaczego sprawę zakwalifikowano właśnie w ten sposób.
Sprawa Zbigniewa Ziobry. Jest reakcja z USA
Sam Landau odmówił komentarza. Rzecznik Departamentu Stanu nie odpowiedział na szczegółowe pytania dotyczące sprawy, w tym o ewentualny udział Marco Rubio i Toma Rose’a w całej sprawie. „Ze względu na poufność danych wizowych nie możemy udzielić żadnych informacji w tej sprawie” — przekazał rzecznik.
Biały Dom również nie odniósł się do doniesień.
Administracja Trumpa od dawna utrzymuje, że konserwatyści w Europie stają się ofiarami tzw. „lawfare”, czyli według zwolenników ruchu MAGA „politycznego wykorzystywania wymiaru sprawiedliwości przeciw przeciwnikom ideologicznym”. Podobne zarzuty wobec Donalda Trumpa formułują jednak jego krytycy w USA, twierdząc, że jego administracja wykorzystuje aparat państwa do ścigania politycznych przeciwników.
Czytaj też:
Żona Ziobry nagle zmieniła trasę podróży. Zaskakujące ustaleniaCzytaj też:
Tak Ziobro opuścił Europę. Na jaw wyszły nowe fakty
