Zanim do tego doszło, matka, razem z siedmiomiesięcznym dzieckiem, pędziła w kierunku szpitala w Sosnowcu przez drogę ekspresową S1. Robiła wszystko, co mogła, by ktoś wykwalifikowany pomógł niemowlęciu, którego stan zdrowia z chwili na chwilę tylko się pogarszał. W pewnym momencie przestało nawet oddychać.
Mało brakowało, a na Śląsku doszłoby do tragedii – na szczęście kobieta wybrała na smartfonie ogólnopolski numer alarmowy (112) i połączyła się z dyspozytorem, który skierował ją pod opiekę mundurowych z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. W międzyczasie wezwał na miejsce również służby medyczne.
Gdy matka z dzieckiem jechała w kierunku KM PSP, przedstawiciele służb, chcąc – jak najszybciej to możliwe – udzielić pomocy niemowlęciu – zaczęli jechać w stronę kobiety. „Do spotkania doszło po drodze – na skrzyżowaniu, które znajduje się obok naszej jednostki” – poinformowali w poście na platformie Facebook.
Tychy. 7-miesięczne niemowlę odzyskało funkcje życiowe. Dziecko przeżyło dzięki strażakom ze Śląska
Strażacy nie zwlekali ani chwili – natychmiast wyciągnęli dziecko z pojazdu. „Po ocenie stanu przystąpili do RKO [resuscytacji krążeniowo-oddechowej – przyp. red.]. Ratownicy przejęli medyczne działania po przybyciu na miejsce. Po chwili lądował tam również śmigłowiec LPR, któremu (...) nasi strażacy zabezpieczyli miejsce lądowania” – zrelacjonowali w poście przedstawiciele prasowi KM PSP.
Jedno jest pewne – dzięki postawie strażaków, a także przedstawicieli innych rodzajów służb, siedmiomiesięczne niemowlę przeżyło. „Dziecko odzyskało funkcje życiowe i zostało przetransportowane naziemnym ZRM do szpitala [zespoł ratownictwa medycznego zabrał je na pokład karetki potowia – red.]” – poinformowali 13 czerwca.
Stacja TVN24 ustaliła, że znajduje się ono pod opieką lekarzy w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
