Wrześniowa miesięcznica smoleńska może mieć konsekwencje prawne. Po przepychankach, do których doszło 10 września na placu Piłsudskiego w Warszawie, policjanci zabezpieczyli nagrania publikowane w mediach społecznościowych. Część zgromadzonych materiałów zostanie przekazana prokuraturze.
W centrum jednego z incydentów znalazł się Antoni Macierewicz. Poseł PiS używał urządzenia rozpylającego czarną farbę, którą pokrył baner trzymany przez przeciwników obchodów. W trakcie zajścia doszło również do szarpaniny.
Sześć osób zgłosiło się na policję
Jak poinformował „Fakt” asp. Jakub Pacyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, po wydarzeniach do śródmiejskiej komendy zgłosiło się łącznie sześć osób.
Część z nich twierdziła, że jeden z obecnych na miejscu parlamentarzystów naruszył ich nietykalność cielesną, a rozpylona substancja uszkodziła ubrania i baner. Policja nie wymieniła jednak nazwiska polityka – zaznacza Fakt.
Funkcjonariusze przyjęli trzy ustne zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa oraz cztery skargi dotyczące czynów ściganych z oskarżenia prywatnego.
– Część z zebranych materiałów przekażemy do prokuratury, do oceny prawnej – przekazał rzecznik śródmiejskiej policji.
Nagrania zabezpieczono wcześniej
Policja podkreśla, że zaczęła zabezpieczać materiał dowodowy jeszcze zanim uczestnicy zgromadzenia zdecydowali się złożyć oficjalne zawiadomienia. Funkcjonariusze zgromadzili między innymi nagrania udostępnione w serwisach społecznościowych.
Wszystkie osoby, które zgłosiły się na komendę, oświadczyły, że uczestniczyły w jednym ze zgromadzeń organizowanych tego dnia na placu Piłsudskiego.
Przekazanie materiałów prokuraturze nie oznacza jeszcze postawienia komukolwiek zarzutów. Śledczy mają najpierw ocenić zgromadzone dowody i zdecydować, czy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania oraz podjęcia dalszych czynności.
Czytaj też:
Macierewicz tłumaczy się po miesięcznicy. „Nie chodzę z żadnymi pistoletami” Czytaj też:
Matecki sforsował płot AWS. Wszystko nagrały kamery
