Polska Akademia Umiejętności została utworzona w 1872 roku. Miała integrować polskie środowiska naukowe, rozdzielone przez trzy zabory oraz emigrację. Jak podkreślał w rozmowie z „Wyborczą” prezes PAU prof. Jan Ostrowski, to patriotyczne przesłanie pozostało aktualne aż do dziś. Nadal wyróżniane są osoby, które w wyjątkowy sposób zasłużył się dla „sprawy polskiej”.
Awantura o Wałęsę. Z PAU odchodzi troje członków
– Na liście naszych członków honorowych w oczywisty sposób brakowało Lecha Wałęsy. To ostatnia żyjąca wielka postać o prawdziwie historycznych zasługach – dodawał Ostrowski. Decyzja o wyróżnieniu byłego prezydenta zapadła w miniony weekend. Troje członków nie zgodziło się jednak z tym wyborem i złożyło rezygnację w ramach protestu. To pierwsza taka sytuacja w ponad 150-letniej historii organizacji.
– Długo nie podejmowaliśmy tematu Lecha Wałęsy, bo był jeszcze zaangażowany politycznie. Uznaliśmy jednak, że nie możemy dłużej czekać. Jego kandydatura została zgłoszona jeszcze w zeszłym roku. Nikt do tej pory nie zgłaszał wątpliwości – podkreślał Ostrowski. Z nieoficjalnych informacji wynika, że odchodzący członkowie Akademii zarzucają Wałęsie niedemokratyczne postępowanie i złe traktowanie swoich partnerów.
Mowa o prof. Lucjanie Suchanku, prof. Hannie Kowalskiej-Stus oraz prof. Stanisławie Stabryle. – Te osoby najbardziej ukarały same siebie. Członkostwo w PAU to zaszczyt, który nie każdemu jest dany i który oni przez lata sobie cenili – podsumował protest prezes Ostrowski. Przyznał jednocześnie, że jest to „przykra sprawa”.
Prof. Zoll broni decyzji PAU: Wałęsa odegrał ogromną rolę
W obronie decyzji PAU, która zapadła kwalifikowaną większością 2/3 głosów, opowiedział się prof. Andrzej Zoll. – Pan Lech Wałęsa jest osobą historyczną. Można mieć do niego takie czy inne zastrzeżenia, ale nie ma wątpliwości, że odegrał ogromną rolę w historii Polski jako przewodniczący Solidarności – podkreślał.
Anonimowy członek Akademii w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” ostro skrytykował trójkę uczonych, którzy zdecydowali się na protest. – Te rezygnacje to podwójny idiotyzm: po pierwsze kwestionowanie roli Wałęsy, który jest przecież naszym dobrem narodowym, laureatem Nagrody Nobla, po drugie, rezygnacja z czegoś tak zaszczytnego, jak członkostwo w instytucji o takiej historii, powołanej do promowania polskiej nauki w czasach, gdy nasz naród był pozbawiony państwowości. To naplucie na polską tradycję narodową – oceniał.
Czytaj też:
Nowy prezes SN odpowiadana zarzuty. „Po ludzku jest to przykre” Czytaj też:
Kwaśniewski zostanie uhonorowany europejskim orderem? Dostali go już dwaj wybitni Polacy
