Z najnowszego sondażu partyjnego wyłania się widmo możliwości utracenia władzy przez obecną koalicję rządzącą. Jeżeli wyniki badania United Surveys by IBRiS potwierdziłyby się przy wyborczych urnach, Koalicja Obywatelska mogłaby liczyć na 165 mandatów, a Lewica – 47, co łącznie daje 212 miejsc w Sejmie, a do większości niezbędne jest minimum 231.
Warto zaznaczyć, że Prawo i Sprawiedliwość także musiałoby szukać koalicjantów, bo bez wsparcia mogłoby liczyć na 135 mandatów. Konfederacja miałaby ich 58, a Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna – 55.
Afera wokół warszawskiego szpitala zatopi rząd Tuska? Ekspert komentuje
W ostatnich tygodniach tematem numer jeden jest afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego i nieprawidłowości, do których miało dochodzić w placówce. Ta sprawa uruchomiła także na nowo debatę o stanie polskiej służby zdrowia. O to, jakie piętno może odcisnąć na koalicji rządzącej, zapytaliśmy prof. Rafała Chwedoruka.
– Przy analizie sondaży w dłuższym horyzoncie czasowym, trzeba wziąć pod uwagę kwestie potencjału mobilizacyjnego poszczególnych partii politycznych, a w kontekście tworzenia koalicji rządzącej ogromne znaczenie mają wyniki mniejszych ugrupowań. W przypadku strukturalnej równowagi, która jest charakterystyczna dla polskiego systemu partyjnego, każdy czynnik, który ją zakłóca, ma znaczenie strategiczne – mówi w rozmowie z „Wprost” politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Kwestie dotyczące służby zdrowia to tematy, które zawsze stanowią priorytet dla działań polityków w badaniach opinii publicznej. A sprawa Warszawskiego Szpitala Południowego nie pozostaje w sferze abstrakcji, bo dotyka codziennego życia wyborców – w dużej mierze Koalicji Obywatelskiej. Bo ona – obok PiS-u – jest liderem, jeśli chodzi o poparcie wśród najstarszych, a Polacy w wieku 60 plus z oczywistych powodów częściej korzystają z publicznej służby zdrowia niż młodsze osoby – kontynuuje ekspert.
Nasz rozmówca zwraca uwagę na symboliczny wymiar sprawy. – Ta afera obfituje również w potencjał symboliczny, a w dzisiejszej kulturze, kiedy jesteśmy bombardowani nieograniczoną ilością informacji, tylko to, co jest właśnie symboliczne, jak niegdyś ośmiorniczki, przebija się do opinii publicznej. A więc potencjał tej sprawy jest bardzo duży, a reakcja głównych partii rządzących na ten moment dosyć rachityczna i spóźniona – podkreśla politolog.
– Czy może dojść do zatopienia rządu Donalda Tuska? Dzisiaj owe „zatapianie” wygląda inaczej niż 20 czy 30 lat temu. Wtedy jedna torpeda polityczna wystarczała do tego, żeby posłać okręt przeciwnika na dno, żeby konkretną partię unicestwić. A teraz, pozostając również w kręgu inspiracji marynistycznych, okręty są zbudowane tak, że w razie trafienia wrogą torpedą zatapia się trafiony przedział, izoluje się go od reszty okrętu, który – w ograniczony sposób – ale może trwać. Wielokrotnie tak bywało z PiS-em, wielokrotnie z PO. Tak będzie też w tym przypadku – analizuje nasz rozmówca.
Karol Nawrocki rośnie w siłę. Ekspert wskazał „tykającą bombę zegarową”
Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
