Lwowska Rada Obwodowa chce, aby rok 2027 został poświęcony Romanowi Szuchewyczowi, dowódcy UPA, oraz działaczowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołehowi Olżyczowi.
Burza wokół decyzji lwowskich radnych. Chodzi o dowódcę UPA
Jak poinformowała Wirtualna Polska, propozycję przedstawiono 6 lipca podczas posiedzenia komisji ds. kultury, polityki informacyjnej i promocji. Radni argumentują ją przypadającymi w 2027 roku rocznicami urodzin obu postaci oraz rocznicą powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Do inicjatywy odniósł się dyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego Łukasz Adamski. Ocenił, że „propozycja lwowskich radnych jest obiektywnie oburzająca”.
– Godzi zarówno w pamięć ofiar głównego dowódcy UPA oraz jednego z głównych zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójczą czystkę etniczną na Wołyniu i Galicji Wschodniej, jak i w wartości etyczne, będące podstawą demokratycznej europejskiej kultury politycznej. Nawet rozważanie takich planów, już nie mówiąc o ich urzeczywistnieniu, jest krokiem nieprzyjaznym – ocenił ekspert.
Lwów chce uczcić Romana Szuchewycza. Ekspert stanowczo reaguje
W rozmowie z Wirtualną Polską Łukasz Adamski zwrócił również uwagę, że decyzja może zostać odebrana jako kolejny element zaostrzający spór o politykę pamięci. – W kontekście ogromnego sporu o politykę pamięci Ukrainy wielu komentatorów uzna to za ruch eskalacyjny ze strony Ukrainy jako państwa – powiedział.
Ekspert przypomniał jednocześnie, że Lwowska Rada Obwodowa od lat prezentuje stanowisko odmienne od polskiej narracji historycznej. Jak zaznaczył, w jej skład wchodzi silna reprezentacja środowisk nacjonalistycznych, a samorząd wielokrotnie był w awangardzie działań godzących w polską pamięć historyczną.
Jak dodał, aktywność rady niejednokrotnie zaskakiwała nawet władze centralne w Kijowie.– Nie jest to więc nic nowego ze strony Lwowskiej Rady Obwodowej. Oni bagatelizują polską wrażliwość historyczną, a często przy tym postrzegają siebie jako kustoszy ukraińskiej prawdy historycznej, już to jako proroków powołanych m.in. do tego, aby dawać świadectwo o Banderze i Szuchewyczu – ocenił.
Zdaniem Łukasza Adamskiego Polska nie powinna pozostawiać takich działań bez reakcji. – Nie chciałbym jednak publicznie przesądzać, jaką formę powinny przyjąć te protesty – zaznaczył, dodając, że „skuteczność działań dyplomatycznych często wymaga zachowania dyskrecji”. – Zaprotestować mogą też polskie samorządy, zwłaszcza te zaangażowane we współpracę z Lwowską Radą Obwodową – podsumował.
Wśród polskich miast partnerskich Lwowa znajdują się m.in. Wrocław, Lublin, Rzeszów, Kraków i Przemyśl.
Czytaj też:
Ostre słowa z Ukrainy. Sikorski odpowiedział na groźby Budanowa Czytaj też:
Europosłanka podarła flagę UPA. „Polacy nigdy nie powinni się zgodzić”
