Powiało optymizmem

Powiało optymizmem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gdyby wybory odbyły się dziś, do Sejmu mogłyby wejść tylko dwie partie: Platforma Obywatelska, oraz Prawo i Sprawiedliwość. Pierwsze ugrupowanie mogłoby rządzić samodzielnie – drugie byłoby jedyną opozycją.
To perspektywa, która cieszy i to z kilku powodów. Partia, która rządzi samodzielnie, bierze wyłączną odpowiedzialność za kraj, nie może winy za ten czy inny błąd lub bezczynność zrzucić na politycznego koalicjanta. Po drugie: rywalizacja dwóch partii czyni politykę bardziej przejrzystą i zrozumiałą. W końcu po trzecie: mniej jest miejsca na układy i układziki. Zwycięzca bierze wszystko, opozycji pozostaje jedynie wytykanie błędów i krytyka. Ten stan trwa do momentu, w którym role się odwracają: opozycja przejmuje władzę i wszystkie stanowiska państwowe, a dotychczasowa władza przechodzi do opozycji.

Perspektywa politycznego niebytu dwóch skompromitowanych partii: SLD i PSL musi cieszyć. SLD to partia odpowiedzialna za złodziejskie prywatyzacje, za uzależnienie energetyczne Polski od Rosji i Niemiec, za stworzenie skorumpowanej oligarchii na styku, polityki, biznesu, tajnych służb i mafii, za upolitycznienie prokuratury i służb specjalnych. PSL zasłynął patologicznymi koalicjami (w ciągu 12 lat tworzył koalicje rządową z postkomunistycznym SLD i liberalną PO) nepotyzmem i tworzeniem biurokracji w mało potrzebnych urzędach.

W większości krajów zachodnich, walka o władze rozgrywa się między dwiema partiami. Tak jest w Wielkiej Brytanii, gdzie raz rządzą laburzyści, a raz konserwatyści, tak jest w USA, gdzie Demokraci rywalizują z Republikanami, tak jest też w Niemczech, gdzie SPD od lat walczy o parlament z CDU/CSU. We wszystkich tych krajach, walka polityczna jest bardziej merytoryczna, w sporach więcej jest programu niż pustosłowia, a każde potknięcie i wpadka rządu jest wytykana. Zaszczepienie tego na grunt Polski może być tylko korzystne.


 0

Czytaj także