Premier: in vitro dostępne dla każdego

Premier: in vitro dostępne dla każdego

Dodano:   /  Zmieniono: 11
fot. Wprost
Zapłodnienie metodą in vitro będzie w Polsce legalne, częściowo refundowane, a zarodki będą prawnie chronione - zapowiedział premier Donald Tusk. Dodał, że Polska powinna jak najszybciej ratyfikować Konwencję Bioetyczną.

"Metoda in vitro powinna być metodą uregulowaną, a więc legalną, a co za tym idzie powinna być dostępna dla tych, którzy nie mają innej możliwości zapobiegania skutkom bezpłodności" - powiedział premier. Zaznaczył, że wszyscy powinni mieć równy i sprawiedliwy dostęp do tej metody. "Stąd przyjmujemy jako zasadny postulat refundacji. W jakim stopniu - zobaczymy" - dodał Tusk.

Zapowiedział, że jeszcze w środę zwróci się do minister zdrowia Ewy Kopacz oraz prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia o oszacowanie kosztów refundacji in vitro.

Podkreślił także, że zarodki będą chronione m.in. przed komercyjnym wykorzystaniem i eksperymentami. "Będziemy szukać takich rozwiązań prawnych, które dają możliwie duże bezpieczeństwo zarodkom tak, aby uniemożliwić działania, które my oceniamy, jako działania niekorzystne, czy wręcz patologiczne. A więc będziemy chronili bezpieczeństwo zarodków i bezpieczeństwo rodziców" - powiedział Tusk.

Premier podkreślił, iż jest zgoda co do potrzeby jak najszybszej ratyfikacji Konwencji Bioetycznej Rady Europy.

Powiedział, że liczy na szybkie prace w parlamencie zarówno nad ustawą o in vitro, jak i nad uregulowaniami, które pozwolą na ratyfikację konwencji. "Zdajemy sobie sprawę, że będzie gorąca debata na ten temat, ale będziemy szukali porozumienia. Musimy przekonać większość w parlamencie i zyskać przychylność prezydenta. Jesteśmy przekonani, że in vitro powinno być legalne, refundowane, a zarodki chronione i w oparciu o to będziemy starali się wypracować kompromis" - mówił premier.

Zaznaczył, że rząd "odrzuca ortodoksję oraz zewnętrzne nakazy i zakazy", będzie wysłuchiwał opinii ekspertów, ale nie pozwoli, by debata na ten temat przerodziła się w "świętą wojnę, jak w przypadku sporu o aborcję". Podkreślił, że rząd będzie się w tej sprawie kierował "powściągliwością nacechowaną moralnością".

Poseł Jarosław Gowin, przewodniczący zespołu ds. bioetyki, który pracował nad założeniami do ustawy o in vitro i przygotowaniem polskiego prawa do ratyfikacji konwencji, powiedział, że w przyszłym tygodniu rozpocznie konsultacje z innymi klubami w tej sprawie. Dodał, że jeszcze w grudniu przedstawi projekt ustawy o in vitro, którym ma się zająć w trybie pilnym nadzwyczajna komisja sejmowa.

Wyraził też nadzieję, że szybko zakończą się prace nad zmianami w prawie, które pozwolą na ratyfikację konwencji. Podkreślił, że w konwencji mowa jest o wielu innych problemach, nie tylko dotyczących in vitro, ale również m.in. klonowania. "Polska zobowiązała się, że wprowadzi te regulacje do 2006 r. i w tym roku będzie musiała zapłacić karę za opóźnienia" - poinformował Gowin.

Podkreślił, że zespół analizował rozwiązania obowiązujące w kwestii in vitro w innych państwach europejskich, aby wypracować jak najkorzystniejsze rozwiązania. "Refundacja raczej nie będzie stuprocentowa, bo tam, gdzie tak jest, rozwija się czarnorynkowy handel lekami. Nie wiemy jeszcze, ile prób będzie refundowanych, czy tylko dla małżeństw, czy także dla par nieformalnych lub osób samotnych. Chcemy wypracować jak najszersze porozumienie" - powiedział Gowin.

Premier dodał, że chce, aby Polska była pod tym względem "państwem, nowoczesnym" i żeby każdy miał równy dostęp do tej metody leczenia niepłodności.

Tusk zwrócił także uwagę na potrzebę poprawy przepisów dotyczących adopcji, tak, żeby stała się bardziej powszechna. Gowin dodał, że rząd chciałby jak najszybciej wprowadzić ułatwienia dla rodzin chcących adoptować dzieci oraz rodziców zastępczych.

Premier zapowiedział także, że jeszcze w środę będzie publicznie dostępny raport zespołu ds. bioetyki, który zakończył już prace. W skład zespołu wchodzili prawnicy, lekarze, biolodzy, filozofowie i etycy. Mieli oni m.in. określić zakres zastrzeżeń do konwencji (ma do tego prawo każdy kraj ratyfikujący), konieczne zmiany w ustawodawstwie, a także rekomendacje do ustawy implementującej, która określa to, co nawet po ratyfikacji pozostaje w gestii poszczególnych państw.

Polska podpisała Konwencję Bioetyczną Rady Europy z 1997 roku, ale jej nie ratyfikowała. Konwencja stanowi próbę określenia podstawowych praw związanych z postępem biologii i medycyny. Do najważniejszych zasad tam zawartych należy nakaz poszanowania integralności i godności każdej osoby oraz respektowania jej interesu i dobra jako przeważających nad interesem społeczeństwa i nauki.

Konwencja zakazuje praktyk eugenicznych, zwłaszcza selekcji płci, a także badania na embrionach in vitro. Zgodnie z Konwencją, jeżeli prawo zezwala na przeprowadzanie takich badań, powinno zapewnić embrionom odpowiednią ochronę. Konwencja zabrania też tworzenia embrionów ludzkich do celów naukowych.

To bardzo pozytywny sygnał, ale chciałbym wierzyć, że to zostanie zrealizowane - tak znany polski ginekolog prof. Marian Szamatowicz skomentował środową wypowiedź premiera o tym, że w Polsce zapłodnienie in vitro powinno być częściowo refundowane.

Prof. Szamatowicz kierował zespołem specjalistów, który 21 lat temu doprowadził do pierwszych w Polsce narodzin po zapłodnieniu in vitro. Dziewczynka urodziła się w ówczesnym Instytucie Położnictwa i Chorób Kobiecych Akademii Medycznej w Białymstoku, w 9 lat po pierwszych takich narodzinach na świecie.

"To kolejny bardzo pozytywny sygnał - tym razem wypowiedziany przez premiera polskiego rządu i chciałbym wierzyć, że wreszcie to zostanie zrealizowane" - powiedział PAP w środę prof. Szamatowicz. Dodał, że na razie "słucha tego jak pięknej bajki, ale chciałby, żeby ona wreszcie się sprawdziła".

"Czekam na coś takiego, że jeśli do mnie zgłosi się niepłodna para i będą wskazania do leczenia za pomocą technik wspomaganego rozrodu medycznie, będę mógł powiedzieć: proszę państwa jest szansa, że tego typu leczenie będzie częściowo sfinansowane - najlepiej w całości - ze środków przeznaczonych na ochronę zdrowia" - dodał Szamatowicz.

Według niego każda refundacja byłaby doceniona, bo teraz nie ma żadnej. Przypomniał, że leczenie to procedura in vitro, ale i poprzedzająca ją terapia lekowa. Zaznaczył, że leki stanowią mniej więcej połowę kosztów cyklu leczenia. Jeden cykl kosztuje obecnie w zależności od ośrodka 6-12 tys. zł ( najdrożej jest w prywatnych klinikach). Zdaniem Szamatowicza refundowane powinny być co najmniej 3 cykle. Optimum byłoby tak jak w Czechach czy na Słowacji - czyli 3-5 cykli w całości.

Szamatowicz powiedział, że od chwili gdy w Polsce zaczęto leczyć niepłodność metodą pozaustrojowego zapłodnienia wiele razy podejmowano różne inicjatywy i najczęściej ich zaprzestawano, czasem po wywołanych "awanturach". Zaznaczył, że jedynie za czasów dwóch ministrów zdrowia wspierano leczenie metodą in vitro przez doposażenie ośrodków medycznych w sprzęt, ale było to wiele lat temu.

Niepłodność jest przez WHO - Światową Organizację Zdrowia - uznana za chorobę społeczną. W Polsce ok. 12-15 proc. par - co szósta - (1,2 mln osób) jest dotknięta niepłodnością. Według Szamatowicza zjawisko narasta, choć nie gwałtownie.

Główne przyczyny niepłodności u kobiet to fakt, że w coraz późniejszym wieku myślą o rodzeniu dzieci i palenie papierosów, które zmniejsza szanse na ciążę nawet o 50 proc. U mężczyzn coraz częściej obserwowane są zmiany funkcji nabłonka plemnikotwórczego. Kłopoty z płodnością mają mężczyźni mający kontakt z chemikaliami, polem elektromagnetycznym, ale też prowadzący siedzący tryb życia, bo ma to wpływ ma przegrzewanie jąder.

Nie wiadomo ile dzieci rodzi się w Polsce dzięki in vitro. Nie ma kompleksowych rejestrów, o co Polskie Towarzystwo Ginekologiczne zabiega od lat. Leczeniem zajmują się głównie prywatne kliniki i kilka ośrodków akademickich.

pap, keb

 11

Czytaj także