Przeciek gruziński wyjaśniony

Przeciek gruziński wyjaśniony

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Fot. A. Jagielak/Wprost
Sprawa ujawnienia raportu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczącego tzw. incydentu gruzińskiego wydaje się wyjaśniona, po raz pierwszy niepodważalne dowody wskazują na sprawcę przestępstwa - powiedział dziennikarzom wiceprzewodniczący sejmowej komisji do spraw służb specjalnych Konstanty Miodowicz (PO).

Natomiast w ocenie przewodniczącego speckomisji Stanisława Rakoczego (PSL), okoliczności ujawnienia raportu wymagają dalszych wyjaśnień. "ABW przedstawiło swój raport, w którym postawiło pewne hipotezy; sprawa dziś nie została skończona" - powiedział PAP Rakoczy już po zakończeniu posiedzenia.

Z kolei w ocenie byłego przewodniczącego speckomisji Jarosława Zielińskiego (PiS) to, co usłyszeli posłowie, wymaga dodatkowej weryfikacji. "ABW nie może sama dokonać procesu dochodzeniowego i zastąpić prokuratury; Agencja może mieć swoje domysły i domniemania" - zaznaczył.

Posłowie sejmowej speckomisji zapoznali się w środę z informacją ABW na temat przeprowadzonego w Agencji postępowania wyjaśniającego w sprawie ujawnienia raportu dotyczącego tzw. incydentu gruzińskiego. Następnie speckomisja dyskutowała z kierownictwem Instytutu Pamięci Narodowej nt. funkcjonowania zbioru zastrzeżonego w IPN.

Miodowicz powiedział w przerwie obrad, że podczas posiedzenia komisji padły nazwiska osób odpowiedzialnych za ujawnienie raportu. "Mamy nadzieję, że dla ugruntowania praworządności w naszym kraju (...) osoby, o których mówię, zostaną przykładnie ukarane" - dodał. Sprecyzował, że chodzi "o reprezentantów jednej z ważnych struktur współtworzących administrację państwową".

Jak powiedział z kolei Rakoczy, speckomisja chciała zobaczyć, jak były realizowane procedury w tej sprawie. Po posiedzeniu przewodniczący poinformował, że komisja poprosiła Agencję o dodatkowe dokumenty. "Zapadła również decyzja, że komisja również zechce rozmawiać z prokuratorami prowadzącymi tę sprawę; wówczas będzie można zakończyć wszystko konkluzją" - dodał.

Krytycznie do wysłuchania przez speckomisję informacji na temat przeprowadzonego w ABW postępowania wyjaśniającego odniósł się Zieliński. "Byłem przeciwny, aby badać tę sprawę od jednej strony, czyli zainteresowanej służby, jaką jest ABW" - powiedział przed posiedzeniem dziennikarzom. Dodał, że jego zdaniem trzeba poznać sprawę wszechstronnie i dopóki nie ma żadnej informacji od prokuratury prowadzącej w tej kwestii śledztwo, to "tej sprawy nie należy w ogóle omawiać".

Po zakończeniu posiedzenia Zieliński powiedział, że jego obawy okazały się słuszne. "Rozumiałem wniosek dotyczący dzisiejszego posiedzenia jako chęć przedstawienia informacji o postępowaniu wewnętrznym w ABW, natomiast tego, co usłyszeliśmy, nie mogę zakwalifikować jako postępowania wewnętrznego" - zaznaczył. Dodał, że głos Agencji może być istotny, ale nie jest przesądzający.

"Nigdy nie zdecydowałbym się jako przewodniczący, żeby w taki sposób jak dzisiaj rozpatrywać ten punkt" - powiedział Zieliński. Zaznaczył, że jego zdaniem m.in. ta kwestia legła u podstaw niedawnej zmiany przewodniczącego i prezydium komisji.

Raport w sprawie incydentu z oddaniem strzałów podczas podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Gruzji, podpisany przez szefa ABW, zamieścił w końcu listopada ubiegłego roku na swojej stronie internetowej "Dziennik". Za najbardziej prawdopodobną wersję dokument uznaje, że "sytuacja mogła być wykreowana przez stronę gruzińską". Rzeczniczka ABW nie skomentowała wówczas publikacji. Mówiła tylko, że raport pozostaje poufny.

W sprawie ujawnienia raportu śledztwo wszczęła także warszawska prokuratura. Prowadzone przez nią postępowanie ma charakter niejawny. Śledztwo jest prowadzone w oparciu o artykuł Kodeksu karnego przewidujący karę od grzywny do trzech lat więzienia dla osoby, która ujawni tajemnice osobie niepowołanej.

W końcu stycznia w wydanym oświadczeniu szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki zaprzeczył doniesieniom, że ujawnił mediom poufny raport ABW dotyczący incydentu w Gruzji. "W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami dotyczącymi ujawnienia tajnego raportu ABW nt. incydentu w Gruzji stanowczo oświadczam, że nie przekazałem dziennikarzom żadnych informacji objętych klauzulą tajności" - napisał Kownacki. Wcześniej w mediach pojawiły się sugestie, iż autorem przecieku mogła być osoba z Kancelarii Prezydenta.

23 listopada zeszłego roku, podczas oficjalnej wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji, konwój, w którym jechali prezydenci Polski i Gruzji, został zatrzymany przy granicy Gruzji i Osetii Południowej. W pobliżu rozległy się strzały. Nikomu nic się nie stało. Prezydenci i cały konwój wrócili bezpiecznie do Tbilisi.

Odnosząc się do drugiego z punktów posiedzenia, Rakoczy powiedział PAP, że "generalna konkluzja była taka, iż zbiór zastrzeżony w IPN funkcjonuje prawidłowo". Przewodniczący dodał, że zwrócił się do prezesa IPN z prośbą o udzielenie do czwartku odpowiedzi, dlaczego informacja nt. zbioru nie była przedstawiana komisji w ostatnich latach. "Zgodnie z ustawą prezes ma obowiązek składania informacji o funkcjonowaniu zbioru zastrzeżonego raz w roku (...) nie ma za cztery lata tych sprawozdań, chcemy wiedzieć, czemu" - powiedział

pap, keb

 4

Czytaj także