"Gruba kreska" w PiS

"Gruba kreska" w PiS

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył, że odkreśla "grubą kreską" sprawę krytyki kampanii wyborczej PiS podjętą przez niektórych polityków.
Prawdopodobnie w środę zbierze się też komitet polityczny PiS, podczas którego podsumowana zostanie kampania i wynik wyborów do PE.

Ziobro, który z krakowskiej listy PiS zdobył mandat europosła, ocenił, że w PiS potrzebna jest refleksja nad komunikacją społeczną, a w konsekwencji być może odsunięcie niektórych osób za nią odpowiedzialnych.

We wtorek Jarosław Kaczyński powiedział na konferencji prasowej, że Ziobro złożył mu wyjaśnienia dotyczące poniedziałkowych słów. "Przedstawił mi swoje wyjaśnienia, przede wszystkim dokładną treść swojej wypowiedzi, która jak to zwykle bywa została bardzo skrócona i wyostrzona" - powiedział szef PiS.

Niemniej - jak podkreślił - Ziobro "zrobił coś, co niewątpliwie bardzo partii zaszkodziło i zachęciło także innych do różnego rodzaju niesłużących partii wypowiedzi".

"Rozmowa w cztery oczy ze Zbigniewem Ziobrą jeszcze przede mną" - dodał podczas konferencji prasowej.

We wtorek po południu prezes PiS rozmawiał z nowo wybranymi europosłami Prawa i Sprawiedliwości, w tym z Ziobrą.

J.Kaczyński był pytany o możliwe przyszłe przywództwo Ziobry w PiS. "Każdy nosi buławę w tornistrze. Kiedy ja zrezygnuję albo Pan Bóg mnie odwoła - nigdy to nie jest pewne, no to wtedy będą wybory" - powiedział Kaczyński.

Z kolei pytany o wypowiedzi innych posłów, którzy w swojej krytyce poszli w ślad za Ziobrą, prezes PiS odparł: "Gruba kreska -  rozumiem emocja, ale czasem to jest wręcz zabawne".

O konieczności rozliczeń po kampanii mówił w poniedziałek, oprócz Ziobry, Arkadiusz Mularczyk, który bez powodzenia ubiegał się o mandat europosła.

Według informacji ze źródła zbliżonego do kierownictwa partii, podobne stanowisko w tej sprawie prezentuje jeszcze kilkunastu parlamentarzystów PiS, m.in. Zbigniew Girzyński, Jolanta Szczypińska, Beata Kempa i Edward Czesak. Wtorkowa "Rzeczpospolita" napisała, że kandydaci PiS do Parlamentu Europejskiego, w tym Szczypińska, zarzucają szefom kampanii szykany, blokowanie inicjatyw i donosy.

Zbigniew Girzyński ocenił, że kampania była prowadzona "przeciętnie". "Mogło być wiele elementów, które mogły ją polepszyć. Nieźle zrobiona była kampania telewizyjna, ale już na przykład wizerunkowa, billboardowa była poniżej przeciętnej" - podkreślił.

Zdaniem Girzyńskiego należy się obecnie przyjrzeć co można było zrobić lepiej i "kto się jak ze swoich zadań wywiązał". "Jest w naszym ugrupowaniu sporo osób, które na marketingu politycznym się znają. Warto by było z ich potencjału skorzystać. Nie mówię, żeby z kogokolwiek zrezygnować, ale warto ten krąg poszerzać, bo przekaz, który jest zapewniany przez kolegów Bielana i Kamińskiego jest potrzebny i ważny, ale jak widać jest to przekaz na 27 procent głosów, a nam potrzeba znacznie więcej, żeby wygrać z PO" -  powiedział.

"Należy wyciągnąć wnioski z kampanii, to naturalny proces służący temu, żeby potem błędy się nie powtarzały. Po każdych wyborach się nad tym zastanawiamy, to naturalne" - powiedziała we wtorek Szczypińska PAP. Jednocześnie zaznaczyła, że nie jest ani we "frakcji Bielana" ani "frakcji Ziobry" i chodzi jej jedynie o dyskusję, a niekoniecznie o odwoływanie konkretnych osób odpowiedzialnych za przekaz medialny.

Z kolei Mularczyk powiedział we wtorek PAP, że błędy w kampanii wyborczej doprowadziły do tego, że PiS w eurowyborach nie otrzymało przynajmniej 2 kolejnych mandatów (PiS zdobyło 15 mandatów).

"Martwimy się o przyszłość partii. Chcemy żeby była silna. Martwi nas, gdy pewne osoby grają tylko na siebie. Potrzebna jest reakcja władz partii i dyskusja" - podkreślił.

Prezes PiS dopytywany we wtorek na konferencji prasowej, czy nie boi się, że Ziobro ze swoją frakcją odejdzie z PiS, odpowiedział, że "w najmniejszym stopniu nie".

Szef Zarządu Głównego PiS Joachim Brudziński, który był wiceszefem sztabu wyborczego i kampanii wyborczej partii, jest zadowolony z kampanii PiS. "Oczywiście. W każdym okręgu mamy mandat. Duch w narodzie nie gaśnie" - powiedział.

Jednocześnie Brudziński zadeklarował, że jako wiceszef kampanii wyborczej partii jest gotów do rozliczenia efektów jego pracy. Dodał, że jest do dyspozycji posłanki Szczypińskiej. Podkreślił, że szanuje wszystkie parlamentarzystki z klubu PiS.

Brudziński również uważa, że sprawa wypowiedzi Ziobry nie będzie kontynuowana, bo - jak mówił - w ogóle takiej sprawy nie ma. "Coś się Zbyszkowi wyrwało i myślę, że to jest próba uczynienia za wszelką cenę jakiejś sensacji, a nic wielkiego, ani spektakularnego się nie wydarzyło" - powiedział.

Adam Bielan podkreślał w rozmowie z dziennikarzami w Brukseli, że dyskusja o przebiegu kampanii jest potrzebna, ale - jak mówił - choć emocje po wyborach są normalne, to debata powinna się toczyć wewnątrz partii.

Zaznaczył, że tak jak Ziobro również on ubiegał się o mandat europosła i wygrał w swoim okręgu. "Natomiast ja do kolegów, którzy pełnili kierownicze funkcje (w kampanii), jak Jacek Kurski (współtwórca kampanii telewizyjnej) i Marek Kuchcinski (szef sztabu wyborczego), nie mam żadnych zastrzeżeń. Pracowali w bardzo trudnych warunkach. Zawsze można coś zrobić lepiej i uniknąć błędów. Ale nie ma powodów, by moich kolegów atakować. Krytycznie oceniam ludzi, którzy atakują swych kolegów publicznie w mediach" -  oświadczył.

"Doradzam wszystkim więcej spokoju i ćwiczenia relaksacyjne" - dodał Bielan.

Również Michał Kamiński podkreślał, że "nie ma czasu na spory", zwłaszcza że - jak ocenił - PiS uzyskał dobry wynik w eurowyborach. "Jedni personalnie wygrali, inni przegrali i stąd pewne emocje. PiS wypadł w wyborach lepiej od oczekiwań i należy się cieszyć" - zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami w Brukseli.

Innego rodzaju rozliczenia, ale też związane z wyborami, dotyczą członków klubu parlamentarnego PiS: senatora Ryszarda Bendera i posłanki Anny Sobeckiej, którzy bez powodzenia kandydowali w wyborach do Parlamentu Europejskiego z list Libertas.

"Konsekwencje muszą być wyciągnięte. Niezwłocznie będzie przeprowadzony proces wyjaśniający. Myślę, że stanie się to podczas najbliższego posiedzenia Sejmu (w drugiej połowie przyszłego tygodnia)" - powiedział we wtorek w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Ostateczną decyzję, po wyjaśnieniach Bendera i Sobeckiej, podejmie przewodniczący klubu Przemysław Gosiewski. Grozi im wykluczenie z klubu, nagana lub upomnienie. "Decyzja może być bardzo różna, ale nie będzie pobłażania dla tego rodzaju postępowania. Zobaczymy jak będą uzasadniali swoje czyny" - podkreślił Błaszczak.

Brudziński ma nadzieję, że Sobecka i Bender sami złożą rezygnację z członkostwa w klubie. Jeżeli tak się nie stanie, to nie wyobraża sobie, aby mogły w nim pozostać osoby jawnie popierające w kampanii wyborczej konkurencyjne wobec PiS ugrupowanie.

Bender powiedział, że pierwsze słyszy, aby jego obecność w klubie PiS miała być przedmiotem dyskusji. Pytany, czy zamierza sam odejść z klubu PiS odparł: "to, co ja zamierzam, to moja prywatna sprawa".

Sobecka natomiast tłumaczyła w "Faktach": "Mój start z listy Libertas był takim znakiem sprzeciwu wobec niegodnego traktowania przedstawicieli mojego środowiska. Dlatego, że miałam wiele powodów do niezadowolenia, oczekiwałam pół roku na rozmowę z panem prezesem".

pap, keb

 3

Czytaj także