W PO trwa konflikt o in vitro

W PO trwa konflikt o in vitro

Dodano:   /  Zmieniono: 
Autorka projektu ustawy regulującej kwestię in vitro, posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska na stronie internetowej Platformy Obywatelskiej ostro skrytykowała konkurencyjny projekt przygotowany przez jej klubowego kolegę Jarosława Gowina. Samego Gowina portal o rozmowę nie poprosił, mimo że premier Donald Tusk zapowiedział, że żaden z projektów nie zyska miana klubowego, aby posłowie mogli głosować zgodnie z własnym sumieniem – pisze „Rzeczpospolita”.
Nieoficjalnie w partii mówi się, że władze PO patrzą na propozycje krakowskiego posła mniej przychylnie niż na projekt Kidawy-Błońskiej. Sama posłanka zdecydowanie krytykuje propozycje partyjnego kolegi: "Poseł Gowin samodzielnie przygotował projekt, który zawiera błędy z medycznego punktu widzenia", "Projekt Jarosława Gowina tak naprawdę w znacznym stopniu ogranicza skuteczność metody in vitro, naraża kobiety na wielokrotne stymulacje" – można przeczytać w wywiadzie jakiego udzieliła portalowi PO.

Gowin odpiera zarzuty

Poseł PO broni zaproponowanych przez siebie rozwiązań stwierdzając, że w pracach nad ustawą opierał się na metodach sprawdzonych m.in. w Niemczech i Szwajcarii. Jego zdaniem polscy lekarze krytykują te rozwiązania ponieważ są one nowoczesne, a polskie kliniki nie są na nie po prostu przygotowane. Poseł deklaruje też, że nawet jeśli zaproponowane przez niego rozwiązania zmniejszą nieco skuteczność metody in vitro, to jednak dzięki nim nie zostaną skazane na śmierć tysiące nienarodzonych dzieci. Gowin zaznacza również, że chętnie porozmawiałby z serwisem internetowym PO.

Jedna partia - dwa projekty

Oba projekty przygotowane przez polityków PO różnią się w zasadniczych kwestiach. Gowin chce, by in vitro było dostępne tylko dla małżeństw i by można było tworzyć jedynie dwa zarodki, które byłyby potem implantowane matce. Propozycja Kidawy-Błońskiej daje prawo tworzenia zarodków nadliczbowych i mrożenia ich.


Chodzi o podpisy?

Smaczku całej sprawie dodaje to, że wywiad ukazał się akurat na tydzień przed zbieraniem podpisów pod projektem przez posłankę PO. Jarosław Gowin takich podpisów zebrał już 70. Kidawa-Błońska uważa jednak, że ta zbieżność czasowa jest przypadkowa. – Zostałam poproszona pewnie dlatego, że są wakacje i brakuje tematów – mówi.

"Rzeczpospolita", arb