"Za braki wyposażenia w Afganistanie odpowiada PiS"

"Za braki wyposażenia w Afganistanie odpowiada PiS"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bogdan Klich (fot. Adam Jagielak /Wprost) 
To PiS jest winne temu, że Polska armia nie jest odpowiednio wyposażona – stwierdził minister obrony narodowej Bogdan Klich podczas wizyty w jednostce komandosów z Lublińca. Zdaniem Klicha poprzedni rząd tak intensywnie walczył z korupcją w armii, że dziś urzędnicy resortu boją się podejmować decyzje, aby nie zostać oskarżonymi o lobbing, albo wzięcie łapówki. – PiS wytworzył atmosferę ogólnej podejrzliwości – stwierdził Klich.
Klich zapewnił, że ministerstwo obrony przygotowuje się do zakupu nowego sprzętu dla polskich żołnierzy w Afganistanie. Zakupy mają przebiegać sprawnie, ponieważ nad tzw. pakietem afgańskim ma zostać roztoczony parasol ochronny, który ma „zmniejszyć poziom lęku urzędnikom ministerstwa obrony narodowej".

Atmosfera podejrzliwości

To właśnie urzędniczy lęk ma być przyczyną opóźnień w zakupach dla armii. Zdaniem Klicha za taki stan odpowiedzialna jest partia Jarosława Kaczyńskiego, która w czasie rządzenia Polską stworzyła w kraju „atmosferę ogólnej podejrzliwości".  - Każdy stara się patrzeć dziesięć razy na tę samą sprawę, żeby nikt nie posadził go o nieuprawniony lobbing, ani o korupcję – powiedział Klich.


Parasol ochronny

Minister obrony zapowiedział, że sprzęt dla żołnierzy w Afganistanie zostanie zakupiony w ramach tzw. procedury pilnej potrzeby operacyjnej, według której należy podpisać umowę w ciągu 41 dni roboczych od chwili rozpoczęcia procesu negocjacyjnego - wyjaśnił minister. Okazuje się jednak, że i tak urzędnicy resortu znajdują wiele powodów, aby tę procedurę zakwestionować. - Mam nadzieję, że dzięki parasolowi ochronnemu poziom lęku wśród urzędników się obniży i będzie im łatwiej podejmować decyzje - podkreślił szef MON.

Klich leci do Afganistanu

Minister zapowiedział, że zamierza niebawem pojechać z siódmą wizytą do Afganistanu. Jego zdaniem, takie wizyty u stacjonujących tam żołnierzy są potrzebne i mają bardzo konkretny wymiar. - To będzie kolejna gospodarska wizyta w Afganistanie. Dlatego, że jednak jest tak w wojsku, że pańskie oko konia tuczy - powiedział minister. Dodał, że podczas takich wizyt często zapadają istotne dla polskich żołnierzy decyzje.

Minister przypomniał, że podczas jego poprzedniej wizyty w Afganistanie, w ciągu jednego dnia zdecydowano o przyszłości obecności Polaków w bazie Giro, która - w ocenie strony polskiej - była niewystarczająco chroniona. Na polecenie ministra szef Sztabu Generalnego postawił wówczas jednemu z amerykańskich dowódców ultimatum: doposażenia bazy w system rozpoznawczy lub wycofania się z niej Polaków.


TVN24, PAP, arb