120 tysiące polskich dzieci przychodzi do szkoły głodnych, a dla ponad 70 tysięcy jedynym posiłkiem dnia jest obiad ze szkolnej stołówki – takie alarmujące dane zawiera raport z badań przeprowadzonych w kilkuset polskich szkołach przez międzynarodową firmę MillwardBrown.
O sytuacji wiedzą polscy nauczyciele. – Znałam maluchy, które nie wiedziały, jak się je zupę. Okazało się, że nigdy w życiu nie dostały takiego posiłku – opowiada Alicja Przychodni z jednej z podstawówek w Rzeszowie. Niestety nie we wszystkich szkołach dzieci mogą liczyć na posiłki ponieważ nie wszędzie działają stołówki. Nawet jednak w placówkach, w których znajdują się szkolne jadłodajnie, nie wszystkie potrzebujące dzieci zostaną nakarmione. Aby otrzymać dofinansowanie do posiłku dla dziecka rodzice muszą bowiem spełnić warunki określone przez ośrodek pomocy społecznej – tymczasem niektórym nie chce się nawet pofatygować do tej placówki. Dzieci natomiast wstydzą się przyznać do głodu.
Dzieci sobie poradzą
Ilona Felsman ze świdnickiego ośrodka pomocy społecznej alarmuje, że niektórzy rodzice celowo oszczędzają na żywieniu dzieci, ponieważ wierzą, że te jakoś sobie poradzą. – Takim ludziom nie dajemy pieniędzy, tylko robimy zakupy żywieniowe, aby mieć pewność, że do domu trafi jedzenie – relacjonuje Felsman. Nawet taka pomoc nie gwarantuje jednak, że dzieci otrzymają posiłek. Często zdarza się bowiem, że rodzice sprzedają otrzymane artykuły żywieniowe, a pieniądze wydają na własne potrzeby.
Bogaci też głodni
Okazuje się jednak, że problem głodu nie dotyka jedynie dzieci z ubogich rodzin. Często również zamożni rodzice zaniedbują swoje pociechy oferując im zamiast śniadania drobne pieniądze na zakup „czegoś do jedzenia" w szkole. Takie dziecko jest potem zmuszone przez cały dzień żywić się np. wyłącznie czipsami, albo słodyczami, co nie zaspokaja jego apetytu.
Cios w psychikę
Tymczasem brak jedzenia poważnie odbija się nie tylko na zdrowiu, ale również na psychice dziecka. Do bólów brzucha i innych fizycznych dolegliwości dochodzą bowiem niepokój i brak poczucia bezpieczeństwa. Dzieci nie mogą się skoncentrować, są ospałe i apatyczne, co odbija się na ich wynikach w nauce. – Szkoła musi być wyczulona na ten problem. My staramy się znaleźć środki na sfinansowanie obiadów dla uczniów, których rodzice nie mają pieniędzy – podkreśla Przychodni.
„Dziennik", arb
Dzieci sobie poradzą
Ilona Felsman ze świdnickiego ośrodka pomocy społecznej alarmuje, że niektórzy rodzice celowo oszczędzają na żywieniu dzieci, ponieważ wierzą, że te jakoś sobie poradzą. – Takim ludziom nie dajemy pieniędzy, tylko robimy zakupy żywieniowe, aby mieć pewność, że do domu trafi jedzenie – relacjonuje Felsman. Nawet taka pomoc nie gwarantuje jednak, że dzieci otrzymają posiłek. Często zdarza się bowiem, że rodzice sprzedają otrzymane artykuły żywieniowe, a pieniądze wydają na własne potrzeby.
Bogaci też głodni
Okazuje się jednak, że problem głodu nie dotyka jedynie dzieci z ubogich rodzin. Często również zamożni rodzice zaniedbują swoje pociechy oferując im zamiast śniadania drobne pieniądze na zakup „czegoś do jedzenia" w szkole. Takie dziecko jest potem zmuszone przez cały dzień żywić się np. wyłącznie czipsami, albo słodyczami, co nie zaspokaja jego apetytu.
Cios w psychikę
Tymczasem brak jedzenia poważnie odbija się nie tylko na zdrowiu, ale również na psychice dziecka. Do bólów brzucha i innych fizycznych dolegliwości dochodzą bowiem niepokój i brak poczucia bezpieczeństwa. Dzieci nie mogą się skoncentrować, są ospałe i apatyczne, co odbija się na ich wynikach w nauce. – Szkoła musi być wyczulona na ten problem. My staramy się znaleźć środki na sfinansowanie obiadów dla uczniów, których rodzice nie mają pieniędzy – podkreśla Przychodni.
„Dziennik", arb
