Prezydent korespondencyjnie odwołał ministrów

Prezydent korespondencyjnie odwołał ministrów

Dodano:   /  Zmieniono: 8
Lech Kaczyński (fot. A. Jagielak /Wprost)
Prezydent Lech Kaczyński podpisał wnioski o odwołanie ministra sportu - Mirosława Drzewieckiego, sprawiedliwości - Andrzeja Czumy oraz spraw wewnętrznych i administracji - Grzegorza Schetyny - poinformował prezydencki minister Paweł Wypych. Jeszcze dziś wnioski zostaną przesłane do kancelarii premiera.
Wcześniej szef prezydenckiej kancelarii Władysław Stasiak poinformował, że wręczenie odwołań z ministerialnych funkcji nie odbędzie się podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim. Stasiak stwierdził, że jest to efektem "prośby ze strony rządu". Dodał, że przestrzega przed powoływaniem ministrów w takim trybie, ponieważ  "pewne drobiazgi z konstytucji przeszkadzają".

- Jest prośba ze strony rządu, żeby dymisje odesłać pocztą, to już sobie tam w Kancelarii Premiera poradzą wszyscy – powiedział Stasiak w RMF FM. Podkreślił też, że jest prośba ze strony rządu, by nie było uroczystości odwołania. - Natomiast bardzo przestrzegam przed powoływaniem w tym trybie, bo tu już pewne drobiazgi z konstytucji przeszkadzają w tym trybie – zaznaczył szef kancelarii Prezydenta.

"Nie ma podstaw do odwołania Kamińskiego"

Minister Stasiak odniósł się również do wniosku o odwołanie szefa CBA Mariusza Kamińskiego, który premier wysłał do prezydenta. Stasiak przyznał, że „wkrótce" prezydent zaopiniuje wniosek. Nie podał jednak żadnej konkretnej daty. Zaznaczył jedynie, że kancelaria nie widzi podstaw do odwołania szefa CBA. W jego opinii, podstawowym sposobem, by przekonać premiera, aby nie dymisjonował Mariusza Kamińskiego jest prawo. - Trzeba przestrzegać ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Funkcja szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego jest kadencyjna i wyraźnie wynika z ustawy, że wyłącznie pod ściśle określonymi warunkami prawnymi można odwołać go przed upływem kadencji – podkreślił.

Stasiak potwierdził, że premier przesłał wniosek o dymisję szefa CBA, jednak – jak zaznaczył - „bez wskazania jakiegokolwiek uzasadnienia". Jest tylko „jednozdaniowy wniosek, że pan premier zamierza odwołać" – podkreślił szef Kancelarii Prezydenta. A to, według niego, za mało, by prezydent pozytywnie zaopiniował wniosek. Dodał również - w związku z kwestionowaniem poprawności wniosku - że prezydent nie czeka na kolejny wniosek, tylko zaopiniuje ten, który otrzymał.

"CBA chroni Polskę przed patologiami"

Stasiak był również pytany o to, czy forma, w jakiej CBA działo w ostatnim czasie, rozsyłając do materiały z akcji Biura, była w jego opinii „odpowiednia" dla funkcjonowania służb specjalnych. Minister podkreślił, że nie widzi w tym żadnego nadużycia, ponieważ okoliczności, tj. skala wykrytych afer, wymagała specjalnych środków. - Tylko jedynie CBA dostrzega patologie życia publicznego, a inne służby nic nie dostrzegają, ale też nic nie wykrywają. To przykra sytuacja – zaznaczył.

Stasiak nie widzi też w działaniu CBA żadnej walki politycznej. - Wykrywanie afer jest zaangażowaniem politycznym? To ja mam inny pogląd na tę sprawę – mówi. - Nie widzę, żeby Mariusz Kamiński czy CBA robiło huk polityczny. Przepraszam bardzo – jeżeli FBI w Stanach Zjednoczonych zatrzymało gubernatora stanu Illinois, przyjaciela Baracka Obamy, aktywnego działacza partii demokratycznej, pod zarzutami korupcyjnymi, to czy ktokolwiek w Stanach Zjednoczonych mówi, że jest to brudna rozgrywka polityczna i należy odwołać szefa FBI? – pytał retorycznie szef Kancelarii Prezydenta.

Ofiary afery hazardowej

Schetyna, Czuma i Drzewiecki odchodzą z rządu w związku z tzw. aferą hazardową. Drzewiecki i Schetyna pojawiają się w stenogramach rozmów podsłuchanych przez CBA, które wskazują na to, że były minister sportu oraz były szef klubu PO Zbigniew Chlebowski mieli podczas prac nad projektem zmian w tej ustawie - lobbować na rzecz biznesmenów z branży hazardowej. Minister Czuma został odwołany w związku z jedną z wypowiedzi - zaraz po ujawnieniu stenogramów przez "Rzeczpospolitą" stwierdził na antenie jednej ze stacji radiowych, że Chlebowski i Drzewiecki "absolutnie nie są winni", co opozycja odebrała jako próbę wywarcia nacisku na prokuraturę. Tusk przyjmując dymisje ministrów zapewnił, że cieszą się oni jego pełnym zaufaniem.

PAP, RMF FM, arb, dar
 8

Czytaj także