MSWiA: kilkadziesiąt tysięcy osób wciąż nie ma prądu

MSWiA: kilkadziesiąt tysięcy osób wciąż nie ma prądu

Dodano:   /  Zmieniono: 3
(fot. sxc.hu) Źródło: FreeImages.com
18 tys. 280 odbiorców w całej Polsce nie ma prądu; to stan z godz. 12 - poinformowała w sobotę rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak. Awarie są na bieżąco naprawiane przez ekipy energetyczne, pracują również służby ratownicze - dodała rzecznik. W Małopolsce prądu nie ma nieco ponad 18 tys. odbiorców. - Jeżeli nic się nie wydarzy, to w niedzielę, najpóźniej w poniedziałek większość odbiorców powinna mieć zasilanie - zapowiedział wojewoda Stanisław Kracik.
Najtrudniejsza sytuacja jest w Małopolsce, tam prądu nie ma 18 tys. 160 odbiorców - poinformowała. W tym regionie nie ma prądu głównie w powiatach: olkuskim, miechowskim, krakowskim.

Na Śląsku prądu nie ma ponad 120 odbiorców. Najgorzej jest w powiecie częstochowskim i myszkowskim. Jak powiedziała Woźniak, sytuacja jest zmienna: "Pogoda nie ułatwia pracy energetykom - w niektórych miejscach naprawiają awarię, mieszkańcy mają prąd przez 2-3 godziny, a potem drzewa znowu łamią się na słupy i prądu znów nie ma" - mówiła.

Podkreśliła, że pomoc przebiega dwutorowo - poza energetykami, mieszkańcom pomagają strażacy i żołnierze. "Są takie miejsca, gdzie w związku z brakiem prądu nie ma też wody. Strażacy ją dowożą" Woźniak podkreśliła też, że do dyspozycji są agregatory prądotwórcze. Wojewodowie czekają na sygnały od starostów, aby je przekazać. "W Krakowie do dyspozycji jest 75 agregatorów" - zaznaczyła. "Około 30 już zostało wypożyczonych do różnych instytucji" - dodała.

Jak powiedziała, wojewoda małopolski poprosił lokalne samorządy, by zorganizowały ogrzewalnie. "Z tego co wiem, powstały one w różnych miejscowościach, np. w domach kultury". Pytana, czy mieszkańcy będą mogli dochodzić odszkodowań w związku z brakiem prądu, Woźniak powiedziała: "Mam zapewnienie ze strony zakładów energetycznych, że mieszkańcy będą mogli dochodzić odszkodowań za swoje straty bezpośrednio w tych zakładach".

Dodała, że minister SWiA Jerzy Miller na bieżąco monitoruje sytuację. W niektórych rejonach polski nie ma prądu od dwóch tygodni - powiedziała.

Śląskie: około 1050 odbiorców z woj. śląskiego pozostaje bez prądu.

Przyczyną awarii sieci energetycznych są obfite opady śniegu i marznącego deszczu. W sobotę rano w woj. śląskim prądu nie miało tylko 100 gospodarstw i instytucji - 60 w powiecie częstochowskim i 40 w myszkowskim. Jednak, jak poinformował dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, w ciągu dnia doszło do nowych awarii w powiecie zawierciańskim, gdzie prądu nie ma obecnie 650 odbiorców, i kłobuckim, w którym dostaw energii elektrycznej nie ma 300 gospodarstw. Wszędzie trwają prace służb energetycznych.

Rzecznik częstochowskiego oddziału spółki energetycznej Enion Jacek Piersiak powiedział, że brak prądu w powiecie częstochowskim to efekt nowej awarii - we wsi Cykarzew Północny drzewa przewróciły się na linię energetyczną. 60 odbiorców z tego rejonu ma mieć prąd do wczesnego popołudnia - zapewnił Piersiak. Także jeszcze w sobotę prąd mają mieć wszyscy odbiorcy w okolicy gminy Niegowa powiecie myszkowskim.

Do pierwszych awarii prądu na Śląsku doszło 9 stycznia. W szczytowym momencie dotknęły one łącznie ponad 100 tys. odbiorców w północnej części regionu. Część gospodarstw nie miała prądu ponad 10 dni. W niektórych przypadkach mieszkańcy pozbawieni byli nie tylko energii elektrycznej, ale także ogrzewania, bieżącej wody i łączności telefonicznej.

Przedstawiciele służb energetycznych tłumaczyli, że rozmiary awarii były efektem niespotykanych od wielu lat warunków atmosferycznych. Mimo bieżącego naprawiania uszkodzeń, obciążone grubą warstwą lodu i śniegu drzewa ciągle przewracały się na linie energetyczne, powodując nowe awarie.

Brak prądu nie jest jedyną uciążliwością, z jaką muszą się w sobotę zmagać mieszkańcy woj. śląskiego. Jak poinformował dyżurny WCZK, z powodu zerwania sieci trakcyjnej nie kursują pociągi pomiędzy Katowicami a Gliwicami. Muszą one jeździć okrężną drogą przez Bytom. Nie kursują też pociągi linii tramwajowej nr 26 w dzielnicy Sosnowca - Dańdówce. Zorganizowano tam autobusową komunikację zastępczą.

Małopolska: w poniedziałek będzie już prąd

Nieco ponad 18 tys. odbiorców w Małopolsce wciąż pozbawionych jest w sobotę prądu. Jeżeli nic się nie wydarzy, to w niedzielę, najpóźniej w poniedziałek większość odbiorców powinna mieć zasilanie - zapowiedział wojewoda Stanisław Kracik.

Prądu w sobotę nie mieli, według danych Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, odbiorcy w powiatach: krakowskim, olkuskim i miechowskim. W sobotę ze starostami z tych powiatów spotkał się wojewoda Kracik. Jak powiedziała rzeczniczka spółki Enion w Krakowie Ewa Groń, w sobotę rano bez prądu było w całym województwie 12,6 tys. gospodarstw domowych, ale po południu liczba ta wzrosła do 18 tys, ponieważ jedna z linii została czasowo wyłączona z powodu prowadzonych prac. Jak podała, w Małopolsce w sobotę wyłączonych było 300 stacji średniego napięcia, a usuwaniem awarii zajmowało się ok. 800 energetyków. Pomaga im ok. 180 strażaków z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej oraz 20 żołnierzy z Batalionu Dowodzenia Kraków-Rząska.

"Z każdym dniem większa jest liczba naprawionych uszkodzeń niż liczba awarii, a były takie dni, że więcej było awarii. Powoli te proporcje się odwracają" - podkreśliła Groń. Jak powiedziała rzeczniczka Enionu, jest szansa, że do poniedziałku w Małopolsce przywrócone zostaną do pracy linie średniego napięcia, choć może się zdarzyć, że pojedynczy odbiorcy nie będą mieli jeszcze zasilania.

"Mam sygnały, że brak energii elektrycznej nie pozwala rolnikom przygotować pasz dla zwierząt. W przypadku długotrwałych braków dostaw myślę, że wójtowie powinni się zmobilizować i rolnikom pomóc: albo przywieźć paszę albo umożliwić zasilenie agregatami tak, by paszę można było przygotować we własnych gospodarstwach" - powiedział starosta miechowski Mieczysław Bertek.

Według starosty krakowskiego Józefa Krzyworzeki powoli sytuacja poprawia się m.in. w gminie Jerzmanowice-Przeginia, gorzej jest w gminie Sułoszowa, która leży na końcu "łańcuszka" dostawy energii. "To nie jest jeszcze klęska żywiołowa, to jest klęska systemu energetycznego" - powiedział Krzyworzeka. Jego zdaniem, jeśli chodzi o działania kryzysowe 1,3 tys. ludzi, których zmobilizował Enion do napraw to "kres ich możliwości i nadludzki wysiłek", natomiast, jeśli chodzi o działania prewencyjne potrzebne są zmiany w ustawodawstwie, tak by Enion mógł udoskonalać sieć i zabezpieczać ją przed takim kataklizmem.

Jak powiedział wojewoda Kracik, potrzebna jest specustawa dotycząca przebiegu i budowy linii energetycznych (podobna do specustawy drogowej), która ułatwiłaby działanie spółkom odpowiedzialnym za przesyłanie energii. Podał, że Enion od 12 lat bezskutecznie zabiega o lokalizację w Skale tzw. głównego punktu zasilania. "Może po tej trudnej, smutnej lekcji uda się wreszcie uzyskać zgodę właścicieli gruntów na to, żeby ta linia została wybudowana" - dodał Kracik. Chodzi także o regulację kwestii dostępu energetyków do terenów, przez które przebiegają linie przesyłowe, by możliwa była bieżąca konserwacja, czyli usuwanie drzew czy obcinanie gałęzi. Wojewoda przypomniał, że mieszkańcom, którzy nie mają prądu, przysługuje prawo niepłacenia wystawianego ryczałtowo rachunku, ale każdy odbiorca musi u dostawcy energii złożyć stosowny wniosek. Opłat nie można zredukować automatycznie. Po spotkaniu ze starostami ustalono, że konieczna jest m.in. poprawa wymiany informacji, aby podejmowane działania były bardziej efektywne.

PAP< dar

 3

Czytaj także